_

28.09.2016

Walsall 1 - 4 Scunthorpe


0-1 Josh Morris 11' (z rzutu karnego podyktowanego po tym, jak Liam Kinsella zagrał piłkę ręką w polu karnym)

0-2 Josh Morris 13'

1-2 Erhun Oztumer 45' (asysta Kieron Morris)

1-3 Neal Bishop 47'

1-4 Josh Morris 82'


Powiedzieć, że jest niedobrze, to tak właściwie niczego nie powiedzieć. Od samego początku gra defensywy przejawiała samobójcze tendencje, rywale mieli dużo lepszy plan taktyczny na ten pojedynek, więc jak ten mecz mógł się zakończyć dobrze. Nie będę ukrywał, że były fragmenty dobrej gry. Przed zmianą stron o mało co, a byłby remis, a w drugiej połowie było trafienie w poprzeczkę, ale to były tylko fragmenty. Defensywnie drużyna była bardzo słaba i pozwała rywalom na zdecydowanie zbyt wiele. To jest właśnie to przygotowanie taktyczne. Rywal wiedział po prostu, co ma robić na murawie. Wyciągnął wnioski z poprzednich spotkań obu drużyn. Na razie jest 20 miejsce w tabeli, dzisiaj wieczorem może być 21, czyli strefa spadkowa. Coraz wyraźniej widać, że eksperyment Jon Whitney w roli szkoleniowca się wypala. Na rynku jest kilku szkoleniowców bez pracy, więc zawsze będzie pokusa zmiany. Następny mecz z Millwall w sobotę i to jest spotkanie, które trzeba wygrać. O awansie wyżej to już chyba wszyscy zapomnieli, ale trzeba ratować się przed spadkiem z ligi.

27.09.2016

Sam Allardyce zrezygnował


Rozumiem, że rzadko piszę o stanowisku selekcjonera Anglii, ale to zasługuje na pewien wpis. 22 lipca został zatrudniony na stanowisku selekcjonera kadry, były kilka wątpliwości, czy to jest na pewno właściwy człowiek na właściwym miejscu. Tylko wszyscy mieli na myśli możliwe niedostatki taktyczne tego szkoleniowca, ale zanim zweryfikowało je życie (czyli następne mecze), okazało się, że selekcjoner popełnił ten sam błąd. Czyli podjął złą decyzję. We wrześniu 2006 wybuchła afera, że Allardyce wraz ze swoim synem otrzymują podarunki finansowe (czyli łapówki, tak to się nazywa) za zawarcie umów z niektórymi zawodnikami. Wszystko rozeszło się po kościach, bo nikt nie miał twardych dowodów, żeby potwierdzić, bądź wykluczyć te zarzuty. Wydawało się jednak, że szkoleniowiec czegoś się nauczył. Okazało się, że nie. Jak drugi raz popełniasz te sam błąd, to jest on twoim wyborem. Tym bardziej, że chodziło o obejście zasad nałożonych przez twojego pracodawcę. Pieniądze były śmieszne w tym momencie, bo 400k funtów to tak właściwie nic przy prestiżu stanowiska i oficjalnej pensji (trzy miliony na rok, dwuletnia umowa). Jest miejsce w historii, tego nikt już mu nie zabierze (67 dni, naprawdę trudno będzie pracować krócej), ale chyba chodziło o coś innego. Nigdy bym się nie spodziewał, że ktoś zajmujący takie stanowisko wykaże się tak skrajną niekompetencją. Aż trudno uwierzyć, że coś takiego miało miejsce.

* oficjalnie rezygnacja za porozumieniem stron, ale to było raczej albo odchodzisz sam, albo cię wykopiemy ze stanowiska za złamanie zasad zatrudnienia; zgadzasz się na to pierwsze? super, można powiedzieć, że się dogadaliśmy

** trochę szkoda, że szkoleniowiec ciągle mający pewien kompleks większego klubu, chcący się sprawdzić wyżej, tak popisowo wszystko zepsuł sam; nikt mu przecież w tym dziele niweczenia swojej kariery trenerskiej nie pomógł

26.09.2016

6 Gameweek Premier League (sezon 2016-2017)


Nie lubię takich kolejek, kiedy niewiele mi wychodzi. Tym bardziej, że czułem, iż wybieranie Zlatana na kapitana w FPL nie zakończy się dobrze. Chyba nikt nie lubi popełniać pomyłek, a szkoleniowcy klubów z Premier League nie są jakimś wyjątkiem od tej reguły.

25.09.2016

Peterborough 1 - 1 Walsall


0-1 Simeon Jackson 17' (asysta Florent Cuvelier)

1-1 Marcus Maddison 27'


Z jednej strony trochę szkoda, że nie zakończyło się wygraną, z drugiej remis przed meczem zostałby wzięty w ciemno. Spojrzenie w statystyki meczowe nie jest czymś miłym, bo w strzałach celnych była deklasacja 9-1. Tylko że zawsze liczy się wynik końcowy, a ten mógłby być jeszcze lepszy, gdyby pod koniec zamiast w słupek, do bramki trafił Scott Laird. Tak więc jest pewien niedosyt, ale z punktu należy się cieszyć. Miejsce w tabeli może nie wygląda za dobrze, ale środek tabeli jest strasznie ściśnięty, więc różnice są małe. Widać, że wykuwa się drużyna, która może coś osiągnąć w tym sezonie. Tylko raczej nie w następnym meczu, bo we wtorek przyjeżdża lider. Od połowy października jednak to może być jej czas. No i koniec się zbliża, bo zespół zagrał z dwójką napastników. Widziałem żartobliwe komentarze, że koniec jest blisko, skoro Walsall wysyła na murawę parę napastników, która gra z przodu i jeden z nich nie marnuje się na skrzydle. Tak więc trzeba być optymistą. Na końcu wszystko będzie dobrze. A jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec.

19.09.2016

5 Gameweek Premier League (sezon 2016-2017)


Okienko się zamknęło, nowi zawodnicy nie mogą dołączać do klubów (poza zawodnikami bez umowy, ale trudno o kogoś, kto ma poziom na Premier League, a nie mający kontraktu gdzieś w świecie), a niespodzianki tradycyjnie mają miejsce. Dlatego ten wpis poświęcę zespołom, które może nie rozczarowały (nie lubię tego słowa), ale zaskoczyły negatywnie.

18.09.2016

Walsall 1 - 0 Bolton


16' - Joe Edwards ogląda czerwoną kartkę

1-0 Jason McCarthy 25' (asysta Kieron Morris)

90+4' - Keshi Anderson ogląda czerwoną kartkę (za dwie żółte)


Jaka ważna wygrana, tylko trzeba zacząć od tego, że drużyna lubi takie mecze. Takie, gdzie presja faworyta zaczyna zjadać rywala, a Walsall może pokazać, że dobrze gra w piłkę. W tym spotkaniu nie dość, że było nieco inne ustawienie (4-2-3-1), nowa linia defensywy (test zdała na piątkę), to jeszcze zespół zmotywował arbiter. Ta czerwona kartka to spore nadużycie, bo nawet żółta mogłaby wydawać się naciągana. To była po prostu walka o piłkę, doprawiona masą aktorstwa zawodnika rywala. Dobrze, że nie kosztowało to punktów, bo o ile można odwołać się od upomnienia, tak porażki nikt by nie wymazał. Musiał napracować się bramkarz (to jego rywal popełnił błąd przy golu), podobnie jak cały zespół, ale lider został pokonany. Ważniejsze jest to, że drużyna może uwierzyć w siebie po tym meczu. To co zostało stracone w spotkaniu z Bury, z nawiązką zostało odrobione teraz. Czas pokaże, czy drużyna wyciągnęła z tego wnioski. Tydzień przerwy i wyjazd do Peterborough. Rywal jest pewnie podrażniony po porażce w tym tygodniu, ale drużyna Walsall zaczyna odnajdywać się na boisku. Na razie wydaje się, że jest ustawienie, które może zdać egzamin.

15.09.2016

Bristol Rovers 1 - 1 Walsall


0-1 Erhun Oztumer 16'

1-1 Matty Taylor 27' z rzutu karnego (faulował Andy Chambers, ale przed polem karnym, szkoda że nie widział tego arbiter)


Co prawda jeszcze nic nie jest przegrane w tym sezonie w lidze, ale trudno o optymizm. Powtarzają się te same błędy, w każdym meczu widać niedojrzałość taktyczną szkoleniowca, a samym entuzjazmem daleko się nie zajedzie. Jeszcze na słabszych przeciwników to wystarcza, ale jak się trafi ktoś mocniejszy, to zaczyna się robić źle. Gdyby nie dobry występ bramkarza, to po zmianie stron gospodarze spokojnie mogliby strzelić 2-3 gole. Odpowiedź Walsall? Nie było jej. Sprawia to wrażenie, że Jon Whitney nie buduje drużyny, a wrzuca klocki do pudełka i wysypuje je licząc, że magicznie ułożą się one w jakiś budynek. Wszystko jest wciąż możliwe, ale optymistą za dużym nie jestem. Po siedmiu meczach jest sześć punktów, a więc za mało, 20 pozycja w tabeli, a teraz zacznie się pierwsza poważniejsza weryfikacja. W sobotę przyjeżdża Bolton, a więc lider. Podejrzewam, że do końca października nic się nie zmieni, drużyna zakotwiczy w strefie spadkowej, ale potem ta sytuacja wymusi pewne zmiany. Miała być walka o awans, a nie spadek z ligi, czy walka o utrzymanie się. Na chwilę obecną na 80-90% można powiedzieć, że ten eksperyment ze szkoleniowcem się nie udaje. Szkoda jedynie potencjału, jaki ma zespół. Skład naprawdę wygląda obiecująco, można więc być rozczarowanym.