_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.06.2012

Euro 2012 - dzień 8


Ukraine. Uk - rain - e. Rain, czyli deszcz. No i popadało dziś w Doniecku. Podejrzewam, że dla trenera to musiał być koszmar. Jak utrzymać koncentrację graczy? Początek meczu, kilka minut i oberwanie chmury wraz z burzą nad stadionem. Spotkanie przerwane i tak myślę, że jakby to się działo w lidze, to gralibyśmy jutro. Natomiast na EURO byłby kłopot. Na jutro są zaplanowane inne mecze (Polska - Czechy na przykład), więc włożenie w kalendarz trzeciego spotkania, raczej nie znalazłoby uznania w UEFA. Na szczęście Ukraina z Francją rozegrały swój mecz od 19 naszego czasu. No i to już była inna Ukraina. Gdzieś te pozytywne emocje towarzyszące pierwszemu spotkaniu uleciały, do tego doszła ta przerwa i tak właściwie gospodarze nie mieli już atutów. Nie byli w stanie zagrozić Francuzom. Francja z żelazną konsekwencją to wykorzystała i zrobiła duży krok do awansu. Anglia natomiast grała ze swoją nemezis, jedną z wielu, no ale tym razem ze Szwecji. Siedem meczów o punkty, pięć remisów i dwie porażki Anglii. Dlatego to było takie ważne i zaczęło się tak pięknie. Gol Andy'ego Carrolla, bardzo ładny i gra pod kompletną tak właściwie kontrolą. Druga połowa i odwrócenie fortuny. Niepotrzebny rzut wolny (faulował Carroll), Glen Johnson gubiący linię, co sprawiło, że nie było spalonego, kompletny brak pomysłu jak sobie z tym poradzić, no i gol dla Szwecji. Kilka minut później drugi. Gdzie byli obrońcy? Nie wiem. Tyle wolnego miejsca w polu karnym miał szwedzki defensor, że to aż niemożliwe. Zmiana, wchodzi Theo Walcott, po rzucie rożnym uderza cudownie. Stadiony świata, a mecz zaczyna się od nowa. W sześć minut padły te dwa gole, a nastroje zmieniły się o 180 stopni (a Szwecja dwie bramki strzeliła w 10 minut). Jakie to szczęście jednak, że Danny Welbeck jest Anglikiem. Piękny gol na 3-2 klik. Potem trochę nerwów do końca meczu, niewykorzystana sytuacja, no i koniec. Anglia wygrywa, Szwecja odpada. Można powiedzieć dołączyła do Irlandii, która wczoraj straciła szansę na awans.

Mam nadzieję, że ta wygrana natchnie Anglików i popchnie ich do czegoś wielkiego w tych finałach. Harry who? No właśnie, bo ta wygrana jest sukcesem Roya Hodgsona, sukcesem, do którego dołożył swoją rękę. To jego zmiany, wprowadzeni zawodnicy zmienili wynik tego meczu. Walcott gol i asysta. Postawienie na Carrolla od pierwszej minuty i fantastyczny gol. Teraz trzeba zmieścić gdzieś Wayne'a Rooneya (moim zdaniem najlepiej na ławce), dokonać kilku zmian w defensywie (następnym razem może się nie udać podnieść z takiego wyniku jak dziś) i wierzyć. Dzisiaj ta wiara dała trzy punkty, mecz z Ukrainą powinien przypieczętować awans, a w ćwierćfinale lepiej chyba trafić na drugi zespół z grupy C, niż na lidera. Jest dobrze. Tylko żeby jeszcze jutro było tak samo dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz