_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

14.06.2012

Harry Redknapp nie jest już menedżerem Spurs

Musiałem złamać swoje postanowienie, że na czas EURO nie będę zajmował się Premier League, no ale się nie da. Nie dziwi mnie, że drogi menedżera i klubu się rozeszły.

26 lutego Spurs grali derby z Arsenalem. Derby, które przegrali 2-5, mimo że zdobyli dwie pierwsze bramki. Wcześniej jednak miało miejsce wydarzenie, które moim zdaniem miało bardzo duży wpływ na dalsze losy trenera. Ósmego lutego zrezygnował z prowadzenia kadry Anglii Fabio Capello, a trzy dni później Tottenham rozbił 5-0 Newcastle, jedną z rewelacji sezonu. Ten mecz wyglądał jak pożegnanie menedżera przez zawodników, chociaż hasłem na trybunach było Harry, we want you to stay. Pożegnania jednak nie było, a potem mieliśmy coś, co trudno określić. Redknapp starał się być jednocześnie trenerem zespołu, jak i mocnym kandydatem do pozycji selekcjonera Anglii. Nic z tego nie wyszło, a końcówka sezonu to tak właściwie same ciosy. Arsenal o punkt więcej na koniec rozgrywek i zajmuje trzecie miejsce. Roy Hodgson zostaje menedżerem Anglii. Tottenham zaczyna prześladować mecz z Norwich, zakończony jednobramkową porażką, czy porażka z QPR (0-1), nie mówiąc o remisie z Aston Villą, którą okładał tak właściwie każdy kto chciał. Najbardziej bolesny cios zadała jednak Chelsea 19 maja, wygrywając Ligę Mistrzów. Wtedy właśnie Tottenham stracił Ligę Mistrzów na przyszły sezon. Dlatego rozumiem dlaczego Daniel Levy nie chciał zaoferować menedżerowi dłuższego kontraktu, a chciał umowy, którą można rozwiązać w każdej chwili bez odszkodowania. Redknapp się na to nie zgodził, więc rozwiązanie jest proste.

Za dużo win nazbierało się w ogródku Redknappa. Przede wszystkim brak Ligi Mistrzów oznacza, że z klubu odejdą dobrzy piłkarze. Luka Modrić już zapowiedział, chociaż nieoficjalnie, że chce odejść i walczyć właśnie w tych rozgrywkach. To oznacza początek dużych zmian w składzie, bo mogę sobie wyobrazić, że jego śladem podążą Gareth Bale, Kyle Walker, czy Rafael van der Vaart, jak i inni. Cóż, nie lubię mieć racji, ale prawie rok temu pisząc zapowiedź sezonu pisałem o Tottenhamie, że władze klubu mogą mieć do siebie pretensje, że nie sprzedały swoich gwiazd właśnie wtedy klik. Teraz trudno będzie o oferty w wysokości 30 milionów funtów, a taką cenę oferowała wtedy Chelsea za Chorwata. No ale trzeba z precyzją do milimetra wiedzieć, kiedy kogoś trzeba sprzedać. Ten czas Tottenham przegapił.

Nowy menedżer, niezależnie od tego, kto nim będzie, stanie przed wyzwaniem. Przebudowa składu i zainspirowanie piłkarzy do walki o pierwszą czwórkę. I tak byłoby trudne zadanie, a po zmianach może okazać się to niemożliwe. To mogą być trudne czasy dla klubu, bo z jednej strony kupowanie dobrych piłkarzy może nie mieć takiej siły finansowej za sobą, a z drugiej wydatki będzie generować przebudowa składu. W wersji optymistycznej potrwa ona rok i może nawet uda się wdrapać na miejsca w pierwszej czwórce. W wersji pesymistycznej zaczyna się właśnie karuzela menedżerów na White Hart Lane.

A co dalej z bohaterem notki? Szczerze mówiąc nie wiem. Atrakcyjnych posad w Premier League nie ma. Chelsea niedawno potwierdziła, że Roberto Di Matteo poprowadzi zespół w  następnym sezonie. Zostaje Swansea, ale może nie żartujmy sobie. Anglia? To bardzo ryzykowne. Nie wiadomo, w jakich nastrojach Anglicy skończą turniej. Jak dotrą do półfinału na przykład, to Hodgsona nikt nie zwolni. Zresztą nie ma gwarancji, że w przypadku niepowodzenia znów wygra wariant angielski. Wtedy Redknapp utknie gdzieś na bocznicy. Jedno jest pewne, powrót na szczyt może być bardzo trudny. Ósmego lutego wydawało się, że przed Anglikiem otwiera się świetlana przyszłość. Wyrok sądu oczyszczający go z afery korupcyjnej, rezygnacja Capello, głosy praktycznie całej futbolowej Anglii typujące go na selekcjonera. Cztery miesiące i jeden tydzień później nie ma już niczego, a przyszłość zapowiada się w bardzo szarych barwach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz