_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

03.07.2012

Andre Villas-Boas wraca do miasta


Zatrudnienie nowego menedżera to zawsze pewnego rodzaju ryzyko. Tak właściwie nigdy nie wiemy, co dostaniemy. Prawdziwych fachowców, którzy odmieniają każdy możliwy zespół jest niewielu, a jak już są, to z reguły związani kontraktem. Dlatego czasami trzeba być odważnym. Taką odwagą popisały się władze Tottenhamu zatrudniając Portugalczyka. Wbrew pozorom to może się opłacić wszystkim. 


Klubowi, bo walka o pierwszą czwórkę będzie na pewno zacięta. Będzie trzeba poradzić sobie z nieobecnością Luki Modricia, jednak w zamian zyskuje się człowieka, który może i nigdy nie grał w piłkę, ale na pewno będzie chciał coś udowodnić. Sam prezes mówi, że AVB znany jest z tego, że potrafi stworzyć zespoły grające atrakcyjny, ofensywny futbol. W Chelsea mu nie wyszło, ale nie oszukujmy się. Tam veto postawiła szatnia. W Tottenhamie czegoś takiego nie będzie. 

Na pewno będą zmiany w składzie, ale nazwiska pojawiające się w prasie każą patrzeć na zespół Spurs inaczej. Przede wszystkim transfery nie będą już zależeć tylko od jednego człowieka. Po drugie będą pieniądze. Z Realu Madryt za Chorwata, dodatkowo swoje dołoży prezes. Chociaż nie ma większego sensu pisać o piłkarzach, skoro najważniejszy jest teraz menedżer. 

On wraca przede wszystkim po to, by coś nam udowodnić. Znamy z historii przypadki menedżerów, którzy byli zwalniani, albo odchodzili za porozumieniem stron. Arsene Wenger spadł z Nancy, po roku wygrał ligę z Monaco. Rafa Benitez próbował w Realu Valladolid, potem w Osasunie, zakończyło się to zwolnieniem. Dopiero w Valencii przyszło mistrzostwo, a co było w Liverpoolu wszyscy wiemy. Dlatego nie ma co skreślać Portugalczyka od razu. Pobyt w Chelsea nauczył Villasa-Boasa kilku rzeczy, jestem tego pewien. 

Przede wszystkim nie przejmować się krytyką. Bo to, że ona będzie, jest pewne. No ale nie można brać tego do siebie. Nie można też popadać w perfekcjonizm i analizować wszystkiego do upadłego, rozważając milion wariantów. Czasami lepiej spędzić mniej czasu na analizowaniu danego zagadnienia. No i będą inne warunki na początku. W Tottenhamie nie będzie grupki niezadowolonych, torpedujących wszystkie plany trenera, silnych tym, że mają za sobą prezesa. Tu będzie inaczej, ale czy zakończy się to sukcesem? Rok temu AVB miał cały piłkarski świat u stóp i poniósł klęskę. Czy teraz będzie tak samo? Wydaje się, że nie. W końcu jeśli ktoś rezygnuje z kilkunastu milionów dolarów odszkodowania za zerwany kontrakt, to chyba wie co robi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz