_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

21.07.2012

LONDON 2012 i piłka nożna


Zupełnie tego nie czuję, dlatego odczuwam taką krępującą niezręczność. Dla mnie Olimpiada to siatkówka, zapasy, boks, czy inne sporty, gdzie widać wagę tej imprezy. W piłce nożnej tego nie można zauważyć. Były mistrzostwa naszego kontynentu niedawno, za dwa lata będą mistrzostwa świata, wrócą wkrótce rozgrywki w poszczególnych ligach, a na Igrzyskach nawet nie zobaczymy najlepszych graczy. Cztery lata temu pisałem, że sam pomysł z reprezentacjami olimpijskimi, gdzie doczepia się trzech zawodników starszych, a reszta jest w wieku do 23 lat, sprawia wrażenie robionego na siłę. Tak żeby wszyscy byli zadowoleni. No a tak się nie da. Dobrze, dość czarnych prognoz i czas na grupy.


Praktycznie wszystkie informacje na temat turnieju piłki nożnej na Igrzyskach można znaleźć tutaj klik. W grupie A mamy gospodarza można powiedzieć. Gospodarza bez Davida Beckhama. Zamiast niego w składzie znalazł się Micah Richards, co może trochę dziwić. Richards nie zagrał w EURO 2012, więc zagra w Londynie. Dlatego zabrakło miejsca dla Beckhama. W walce o miejsce City pokonało United, tak można zażartować, ale myślę, że zdecydowały względy boiskowe i pozaboiskowe. Co prawda jak Team GB przegra i nie odniesie sukcesu, będzie to wina Stuarta Pearce'a i pozostawienia Becksa, ale wydaje się, że to była dobra decyzja. Przede wszystkim ze względu na drużynę. Wyjście z grupy nie powinno sprawić kłopotów. Zjednoczone Emiraty Arabskie to dla mnie spora niespodzianka (wszyscy gracze pochodzą z ligi krajowej), a Senegal raczej nie sprawi większych problemów. Urugwaj będzie starał się coś udowodnić na pewno, dlatego zmontowano całkiem silny skład z Luisem Suarezem i Edinsonem Cavanim na czele. Oni też powinni awansować z grupy i na pewno myślą o czymś więcej.

W kolejnej grupie o awans pewnie powalczą Szwajcarzy i Meksykanie, ale na coś więcej bym nie liczył. Szwajcaria gra co prawda w podobnym składzie już kilka lat, ale nie czuję, że to wypali. Korea Południowa przywozi głównie graczy z rodzimej ligi, a Gabon to podobna niespodzianka, jak Senegal w poprzedniej grupie. Raczej sensacji nie należy się spodziewać.

W grupie C jeden zdecydowany faworyt, czyli Brazylia. Co prawda presja bycia nim może ich prędzej czy później zjeść, ale raczej nie w grupie. Nie widzę za bardzo przeciwników, których duet Hulk-Neymar nie rozsmarowałby po boisku. Drugie miejsce w grupie to sprawa otwarta dla trzech zespołów. Białoruś stanowi pewien kolektyw, podobnie Egipt, a Nowa Zelandia ma w składzie kilku zawodników grających w Anglii. Dlatego zdecyduje pewnie forma dnia.

W ostatniej grupie nie ma ani Argentyny, ani Nigerii, a więc dwóch pierwszych zespołów poprzedniej Olimpiady. Dlatego normalnie powiedzielibyśmy, że wygra trzecia cztery lata temu Brazylia, ale w grupie D jest Hiszpania, a to jest pewien problem. Ostatnio Hiszpanie wygrywają każdą wielką imprezę piłkarską, w której biorą udział, dlaczego więc Olimpiada miałaby być wyjątkiem? W grupie nie widzę dla nich rywala mogącego im zagrozić. Maroko, Honduras i Japonia powalczą o drugie miejsce i zdecyduje najprawdopodobniej forma dnia, a więc to, co w poprzedniej grupie.

Mecz Brazylia - Hiszpania, a to zapowiada się naprawdę ciekawe starcie, zdarzyć się może dopiero w finale. Tylko że najpierw trzeba do niego dotrzeć, a największym problem może być pokonanie Urugwaju. Oni mogą wybrać z którym rywalem będą chcieli zagrać w półfinale. Wszystko zależy od tego, które miejsce zajmą w grupie, bo i tak wpadną w ćwierćfinale na kogoś z grupy B. Potem już tylko jeden mecz i niespodzianka gotowa. Jak będzie zobaczymy 11 sierpnia. Wtedy rozegrany zostanie finał.


W turnieju kobiecym są tylko trzy grupy. Co prawda nie interesuję się za bardzo futbolem kobiet, ale wszędzie czytam, że wygrają Amerykanki. W ostatnich czterech Olimpiadach zajmowały kolejno miejsca 1, 2, 1 i 1. Tak więc inne miejsce będzie olbrzymią sensacją. Kto mógłby zagrozić? No chyba nikt. Może Japonki, bo wygrały w ostatnich finałach MŚ. Są jeszcze Brazylijki, które cztery lata temu zajęły drugie miejsce, ale raczej nie mają większych szans. Po prostu kwestia złotego medalu wydaje się rozstrzygnięta na długo przed pierwszym gwizdkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz