_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.08.2012

Chelsea 2 - 3 Manchester City


Relację z meczu, gdzie znajdziemy składy i strzelców bramek, można przeczytać tradycyjnie na portalu BBC klik (a bramki na 101 Great Goals klik), ale nie byłbym sobą, gdybym nie odniósł się do pewnych rzeczy z tego spotkania. Manchester City jest silniejszy, niż był rok temu. Wtedy była porażka z Manchesterem United, teraz bardzo pewne zwycięstwo z Chelsea. Zwycięstwo odniesione bez podstawowego bramkarza, bez podstawowego środkowego obrońcy obok Vincenta Kompany'ego (bo Stefan Savić to jednak jeszcze nie to), w innym ustawieniu taktycznym, a mimo tego Chelsea praktycznie nie było. Niewiele groźnych akcji, niewiele strzałów, przegrana walka w środku pola. Można podkreślać, że nie grali w najsilniejszym składzie, że nowe nabytki muszą się nauczyć gry w Anglii, ale problem w tym, że dystans do mistrza Anglii jest dość spory.

Manchester City będzie najprawdopodobniej silniejszy, niż był rok temu. Nowe ustawienie, zaprezentowane w tym spotkaniu (3-4-1-2) powoduje, że na boisku jest minimum trójka graczy ofensywnych. Tercet Tevez-Silva-Aguero, albo wymiennie Balotelli-Nasri-Dzeko sprawi, że rywal będzie musiał zostawiać minimum trzech graczy z tyłu do obrony. Mniej oznacza proszenie się o gola. Najlepiej byłoby zostawiać więcej, ale wtedy ucierpi atak. Tak więc ta trójka w obronie może mieć mniej pracy. Może się okazać, że mimo gry z jednym obrońcą mniej, City będzie tracić mniej bramek. W środku pola będzie przecież zapora. Yaya Toure, Nigel de Jong, Gareth Barry, kupiony ostatnio Jack Rodwell to za dużo dla wielu rywali. Na skrzydłach mogą przecież grać kolejni środkowi pomocnicy. Dlatego ten pomysł menedżera ma sens.

Owszem, City straciło dwie bramki, ale pierwsza to błąd defensywy, a druga to wina bramkarza. Jednak nie miałbym do Costela Pantilimona wielkich pretensji. W kilku akcjach zachował się bardzo dobrze, więc ta jedna pomyłka to po prostu doświadczenie na przyszłość. I tak będzie bronił Joe Hart. Ten błąd przy pierwszej bramce jest poważniejszy, ale ile zespołów będzie w stanie zrobić coś takiego.

Czerwona kartka? Zgodziłbym się z arbitrem, bo to wejście defensora Chelsea było na złamanie nogi. Zagrał co prawda piłkę, ale arbiter miał prawo ukarać go za to czerwoną kartką. Może to zwiastun tego, jak będą sędziowane mecze w Premier League w tym sezonie. Takie wślizgi może nie będą przechodzić bez konsekwencji w postaci czerwonych kartek. Znamy takie historie, gdzie po wślizgu kariera danego piłkarza hamowała bardzo mocno, a to na pewno jest jakieś rozwiązanie. Wyniku meczu to upomnienie nie zmieniło. Chelsea ten mecz by przegrała, niezależnie od tego, iloma piłkarzami by grała. Tylko że drużyna z Londynu chyba nie będzie walczyć o tytuł w Anglii. Obronienie Ligi Mistrzów może być tym celem na sezon. No a City postara się zdobyć dwa trofea, a jak dobrze pójdzie, to trzy (liga, puchar, Liga Mistrzów). Mają prawo tak myśleć, ale do pierwszych fajerwerków w szatni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz