_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

03.09.2012

3 Gameweek Premier League


To była bardzo udana kolejka. Dla mnie, w zabawie Fantasy Premier League. Zawsze cieszy, gdy zmieszczę się w najlepszych 10% uczestników i w ostatniej kolejce udało mi się to osiągnąć. Jestem zadowolony tym bardziej, że nie użyłem dzikiej karty, a dwóch napastników zdobyło zawrotne trzy punkty. No ale to ten trzeci, Carlos Tevez, był kapitanem.


No i z Argentyńczykiem jest pewien problem. Nie można go traktować jako nowego zakupu przez klub. Sezon temu też przecież grał, ale miał swoje nieporozumienia z menedżerem i wydawało się nawet, że już nigdy nie wystąpi w Manchesterze. Teraz wrócił i od początku sezonu terroryzuje defensywy rywali. W ten sposób nie widać za bardzo mankamentów swojej defensywy, bo Citizens jeszcze ani razu nie zachowali czystego konta w lidze. Chyba wynika to z przygotowań do sezonu. Ten pierwszy szczyt formy najprawdopodobniej jest szykowany na jesień/zimę, więc teraz mogą przytrafić się słabsze wyniki. Tylko że nie powinno oczekiwać się tego, że każdego rywala mistrz Anglii zmiecie z boiska. Potrzeba czasu, a przerwa na mecze reprezentacyjne nie pomoże za bardzo. Dlatego na razie City może i nie gra za ładnie, ale za to ładnie gromadzi punkty. W ofensywie mają wręcz zatrważający potencjał. 11 bramek w czterech meczach musi budzić szacunek. W lidze lepsza jest rzecz jasna Swansea, ale to nie potrwa długo. Chelsea strzeliła tyle samo bramek, ale mecz o Superpuchar Europy pokazał chyba wszystkie wady tej drużyny.

No ale dość, przejdźmy do innych zespołów. Szkoda mi Southaptonu. Prawie cały mecz toczyli wręcz heroiczny bój z rywalem, który przerasta ich o klasę. Przed meczem mogliby nawet wziąć ten rezultat z góry, bo to tylko jedna bramka różnicy. No ale teraz to boli. Tym bardziej, że pretensje piłkarze Sotonu mogą mieć do siebie. Po drugim golu dla United widziałem po zawodnikach gospodarzy, po ich postawie, że nie dadzą rady. Błędy w defensywie, bo tych bramek mogłoby nie być, sprawiły, że trzy punkty pojechały do Manchesteru. Chyba za bardzo menedżer gospodarzy chciał wpłynąć na grę. Jego zespół grał znakomicie i prowadził, więc jak ostatnią zmianę przeprowadza się w 79 minucie, a wcześniej zdejmuje się napastnika, co daje czas i miejsce dla defensywy rywala, to prosi się o kłopoty. Tylko że to kłopoty gospodarzy.

Manchester United, mimo wygranej, mnie nie przekonał. Boczni obrońcy popełnili dwa błędy i padły z tego dwie bramki dla rywala. Pomoc uratował Paul Scholes, no ale to zła nowina, jak losy całego sezonu będą spoczywać w nogach zawodnika, który wkrótce będzie miał 38 lat. Trudno w takiej sytuacji o optymizm. Wynik pojedynku z linią pomocy Manchesteru City wydaje się dość oczywisty.

Jako kibic Arsenalu bym się za to cieszył. Można co prawda powiedzieć, że Steve Bould, nowy asystent menedżera, zabrał tylko jedynkę z liczby straconych bramek, ale sezon temu to było 10, a teraz zero. Praktycznie dokładnie rok temu Manchester United wdeptał w murawę Kanonierów i zaaplikował im osiem bramek. Dlatego postęp jest olbrzymi. Jedyną niepokojącą rzeczą, ale to dla fanów z Polski, jest nieobecność Wojciecha Szczęsnego. Vito Mannone zagrał dwa mecze na zero z tyłu i teraz menedżer może zacząć się zastanawiać. Tym bardziej, jak obrońcy jasno powiedzą, że czują się pewniej w tym ustawieniu, które jest teraz. Arsenal zagrał o wiele dojrzalej, niż sezon temu. Nie widać za bardzo tych luk w składzie. Jedyną zagadką pozostaje kto będzie strzelał bramki, ale prędzej czy później ktoś się przełamie i zostanie etatowym strzelcem. Podobał mi się Patrick Vieira roku 2012, czyli Abou Diaby. Jeśli on będzie zdrowy, to w defensywie Arsenal wydaje się nie do pobicia. To na pewno lepszy start sezonu, niż rok temu.

O innym początku na pewno marzył Liverpool. Słabe wyniki, słaba gra i mamy strefę spadkową. Najgorsze jest jednak to, że zabrakło pieniędzy na transfery. Klub sporo przepłacił ściągając niektórych zawodników i teraz brakuje jakości. Wietrzenie szatni nie zapowiada się za dobrze, bo zostawia jeszcze mniejszy skład, a trzeba łączyć Ligę Europejską i ligę krajową. Pierwsza czwórka? To brzmi jak bajka o żelaznym wilku. Patrząc na grę Andy’ego Carrola w West Hamie trzeba sobie zadać pytanie dlaczego nie wyszło w Liverpoolu. Albo inaczej, dlaczego klub nie potrafił wykorzystać jego zalet. Dlaczego klub nie potrafił ściągnąć Clinta Dempseya, mimo że ten wręcz o to krzyczał. Wreszcie dlaczego nie pozyskano napastnika. Cały sezon z dwoma zawodnikami grającymi w ataku wydaje się karkołomnym zadaniem.

Podobnie trudne wyzwanie czeka Tottenham. Z czym skojarzył mi się menedżer, gdy musiał tłumaczyć się po remisie z Norwich? Z zagubionym chłopcem. Z kimś, kto nie pasuje za bardzo do świata, w którym przyszło mu rywalizować. Obawiam się coraz bardziej, że Andre Villas-Boas chyba sobie nie poradzi z wyzwaniem, jakie ma w Tottenhamie. W bramce ma kłopot, bo Brad Friedel nie może grać z Hugo Llorisem. No ale to na własne życzenie. W pomocy podobny kłopot, bo zmieścić wszystkich zawodników na boisku będzie problemem. Brak wyników zawsze podważa pozycję szkoleniowca. Tym bardziej, że kojarzę go raczej z niefortunnych wypowiedzi. Harry Kane miał być odpowiedzią na problem z napastnikami klik i został wypożyczony do Norwich. Klub miał walczyć o tytuł klik, a na razie nie może wygrać meczu w lidze. Spurs must improve z ostatniego wywiadu z menedżerem klik? Chelsea must improve says Villas-Boas, nie tak dawno temu, klikDlatego mam wrażenie, że AVB popełnia te same błędy, potyka się na tych samych rzeczach. Na jego szczęście teraz jest przerwa na mecze reprezentacji, więc można poukładać sobie wiele rzeczy. Jednak jak wrzesień klub zakończy bez wygranej w lidze, to obawiam się, że cierpliwość prezesa może się mocno nadwyrężyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz