_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.09.2012

Sierpień w Premier League


W poprzednim sezonie wprowadziłem na blog podsumowania każdych dziesięciu kolejek. Trudnością było podzielenie sezonu na w miarę równe części, więc trzeba było lekko improwizować. Jednak ten system się nie sprawdził. To znaczy nie byłem zadowolony z tego, co wyszło. Miałem wrażenie, że umykało coś ważnego. Dlatego w tym sezonie spróbuję podsumowywać każdy miesiąc i wyciągać średnią. To powinno zaowocować lepszym podsumowaniem rozgrywek ligi. Chociaż nie ukrywam, że podsumowanie za sierpień będzie dość nijakie, bo rozegrano tylko dwie kolejki.


Miejsca 20-19 Aston Villa i Southampton średnia 0,0 punktu na mecz

Jak można podsumować występy zespołów, które przegrały dwa mecze? Zaskakuje obecność AV w tym gronie, no ale jak się przegrywa, to się znajduje na dole tabeli. Święci będą się męczyć najprawdopodobniej w Premier League, więc trudno o dobre wyniki.


Miejsca 18-14 Liverpool, Norwich, QPR, Reading, Tottenham średnia 0,5 punktu na mecz

Tak właściwie chyba tylko Reading może być zadowolone z tego punktu w dwóch meczach. Norwich liczyło na coś więcej, zwłaszcza po porażce 0-5 na inaugurację. QPR też rozpoczął od takiego rezultatu, mimo całej armii zaciężnej rekrutowanej przez całe okienko transferowe. Liverpool i Tottenham rozpoczęły sezon od mniejszego, bądź większego rozczarowania. Żyjemy w takich czasach, że cierpliwość prezesów ma bardzo krótki lont. Kilka niekorzystnych wyników i zaczyna robić się nerwowo. Szybko następuje bum i menedżera już nie ma. Pretensje do świata, bo to on przyspieszył. Tylko że zwalnianie menedżerów w trakcie rozgrywek niewiele pomoże. Dla mnie podsumowywać pracę szkoleniowca można po sezonie, no chyba że klub obrał kurs na drugą ligę. Zmiana wcześniej ma małe szanse, żeby pomóc.


Miejsca 13-11 Arsenal, Stoke, Sunderland średnia 1,0 punktu na mecz

Sunderland rozegrał tylko jeden mecz w tym okresie, bo drugie spotkanie zostało odwołane z uwagi na zalane wodą boisko. Stoke tradycyjnie jest trudnym przeciwnikiem do pokonania, a Arsenal potrzebuje czasu, żeby się rozkręcić. Kanonierzy mają jednak jeden pozytyw, bo nie tracą bramek. Pozostałe zespoły bardzo mocno się wzmocniły i pewnie będą szły w górę tabeli. Tak ogólnie mówiąc, tutaj już można szukać powodów do zadowolenia.


Miejsca 9-6 Manchester United, Wigan, Newcastle, West Ham średnia 1,5 punktu na mecz

Taki dorobek oznacza jedną wygraną i jedną porażkę. West Ham i Wigan będą bardzo zadowolone, jak do końca sezonu utrzymają taką formę. Oznacza ona 57 punktów, a więc pewne pozostanie w lidze na przyszły sezon. Newcastle też może być na koniec sezonu zadowolone z takiego dorobku, bo konieczność gry w pucharach europejskich pewnie odciśnie piętno na zespole. Na pewno nie będzie zadowolony Manchester United, ale to oczywiste. Nie chciałbym po raz kolejny pisać o linii pomocy Czerwonych Diabłów, bo nie jestem do niej przekonany. Defensywa to inna historia, bo trzy bramki w dwóch meczach to dużo. Mecz wrześniowy niewiele pomógł, bo jest pięć straconych na trzy spotkania. Sezon temu drużyna straciła tylko trzy bramki w tym okresie, ale dwie z Arsenalem. Chyba można pokusić się o wniosek, że kuleje defensywa. Atak na razie jest gorszy o siedem bramek, no ale ten słynny mecz z Arsenalem zaburza porównanie.


Miejsca 5-4 Manchester City i West Brom średnia 2,0 punktu na mecz

Taka średnia będzie oznaczać najprawdopodobniej trzecie miejsce na podium, więc tutaj trzeba być zadowolonym. West Bromwich ma trudny moment, bo zmiana szkoleniowca, debiutant na ławce trenerskiej tak właściwie, ale początek sezonu jest zachęcający. Jeśli uda się utrzymać takie wyniki, to będzie można mówić o zaskoczeniu. Mistrz Anglii natomiast ma problemy z defensywą. W trzech meczach (doliczamy Superpuchar Anglii) piłkarze City tracili średnio dwa gole na mecz. To bardzo dużo. Dla porównania w poprzednim sezonie drużyna straciła tylko 29 bramek w całym sezonie ligowym. Tylko że to mała usterka, bo jak się ma taki atak, to wiele można zwojować. Poza tym można i tak mówić o poprawie. Sezon temu dwa mecze z QPR zakończyły się bilansem 6-4 (dwa mecze po 3-2). Teraz było 3-1 we wrześniu.


Miejsca 3-1 Everton, Swansea i Chelsea średnia 3,0 punktu na mecz

Drużyny bezbłędne, co zaskakuje w przypadku Evertonu i Swansea. Everton z reguły sezon zaczynał nijako. Porażki, remisy, straty punków. Wszystko odwracało się dopiero jesienią, a już wiosną gromili rywali jak chcieli. Ciekawe czy teraz będzie inaczej. Swansea zaskoczyła wiele osób, ale obawiałbym się mimo wszystko o sezon. On jest maratonem, a nie sprintem i zyskanie przewagi na starcie niewiele da na koniec, jak się później zacznie tracić punkty. Jak piłkarze stracą kontakt z ziemią, to źle się to skończy dla klubu. Chelsea zasługuje na kilka słów, bo dziewięć punktów z trzech meczów zdaje się zwiastować narodziny potęgi. Tylko że chyba tak nie jest. Z Wigan mecz ułożył się znakomicie, bo dwie bramki w pierwszych siedmiu minutach powali każdy zespół. Z Reading już były pewne problemy, bo to goście prowadzili i pomógł Gary Cahill, ale umówmy się, to się nie zdarzy w każdym meczu. Gol Fernando Torresa mógł być równie dobrze uznany za ofsajd. Mecz z Newcastle to z kolei starcie z rywalem, który 48 godzin wcześniej grał w Atenach. Z tego co widzę grało tylko dwóch graczy z tego meczu potem z Chelsea, ale zawsze takie spotkania rozbijają trochę zespół. Superpucharem Europy bym się poważnie przejął, bo przegrać trzema bramkami to poważna sprawa. We wrześniu i w październiku czeka kilka trudnych spotkań i po nich będziemy wiedzieć, na co stać tak faktycznie Chelsea.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz