_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

17.10.2012

Polska 1 - 1 Anglia


To bardzo głupie uczucie, być rozczarowanym po remisie z Anglią. Tylko że ona nie pokazała niczego tak właściwie. Bardzo prosty futbol, wręcz upstrzony błędami. Nie tego spodziewałem się po zespole gości. Polska na tym tle zaprezentowała się naprawdę korzystnie. Szkoda takiej okazji, bo w rewanżu będzie na pewno inaczej.


Nie sądzę, że gra Anglików tak wyglądała z powodu gry Polaków. Zaryzykuję stwierdzenie odwrotne, wyglądaliśmy tak dobrze, bo na tyle pozwolili nam Anglicy. Tak wiele błędów, tak wiele niechlujnej gry, aż nie chciało się wierzyć. Goście byli lepsi w jednej rzeczy - klasie poszczególnych graczy. To dlatego zdobyli bramkę, ale jednocześnie ją stracili. Jak przy bramce na 0-1 mieliśmy przebłysk geniuszu Wayne'a Rooneya (jedyny dodajmy), to przy golu wyrównującym zawalił przede wszystkim bramkarz. Nie wiem co Joe Hart chciał osiągnąć wychodząc tak daleko od linii, ale gdyby na niej został, to prawdopodobnie gola dla nas by nie było.

Wnioskiem po tym meczu, który tak jakoś się automatycznie nasuwa, jest to, że Czarnogóra zdobędzie pierwsze miejsce. Jej graczom się chce. Anglikom nie. Rozwiązanie tego problemu jest na tyle proste, co radykalne. Nie powoływać graczy, dla których gra w reprezentacji jest przykrym obowiązkiem, a nie zaszczytem. Wprowadzenie zawodników ze słabszych klubów, nawet z Championship, czy League One może sprawić, że Anglikom znów zacznie się chcieć. W tym meczu tego nie widziałem i nie sądzę, że kiedykolwiek to zobaczę. Nie uwierzę, że ktoś powoła kadrę bez zawodników z Manchesterów, Arsenalu, Chelsea, czy Liverpoolu. Dlatego będzie taka walka z murem. W niej się nie wygra, rozbolą tylko ręce.

Dla Polski to nie powinno być drugie Wembley. Anglia w tych eliminacjach wygrała tylko z Mołdawią i San Marino. Z Ukrainą remis, z Polską remis. Dlatego nie ma sensu ekscytować się tym wynikiem. Mamy szansę nawet na pierwsze miejsce, mimo że to brzmi odważnie. Musimy tylko pokonać Ukrainę, najlepiej dwa razy. Przesądzimy w ten sposób wyeliminowanie z walki tego rywala, a Anglią zajmie się prawdopodobnie Czarnogóra. Rewanż z Anglikami będzie trudny, bo prawdopodobnie będzie już nowy selekcjoner i nowe pomysły. Tylko że przy odrobinie szczęścia i dobrych wynikach w pozostałych meczach, ten mecz może o niczym nie decydować.

Takim wnioskiem na koniec jest też pewna nadzieja. Może dzisiaj, po takim meczu, narodził się zespół zdolny wywalczyć awans z grupy. Niech piłkarze potraktują ten remis jak zdobycie jakiegoś małego trofeum. Istnieje przecież teoria, że każdy wielki sukces poprzedza jakiś mniejszy. Taki, o którym nawet nie wiemy, że istnieje. Do 22 marca wiele może się zdarzyć w naszym futbolu. Oby te korzystne zmiany miały przełożenie na lepsze wyniki reprezentacji. Wtedy szybko zapomnimy o klęsce na Euro 2012.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz