_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

02.12.2012

15 Gameweek Premier League


No masz, znów fiasko z kapitanem. Do piątku był nim Luis Suarez, ale coś mi nie pasowało. Intuicja to dobra rzecz, ale trzeba jej jeszcze słuchać, ale nie jednym uchem. Zmiana nastąpiła, ale na gracza Arsenalu, czyli kapitanem został Santi Cazorla. On też się nie popisał, podobnie jak drużyna, ale o tym później. Mogłem wybrać między Carlosem Tevezem, a Marouanem Fellainim, ale obu skreśliłem. Jeden bez formy, drugi strzelił bramkę w poprzedniej kolejce, no i mam nauczkę (a Baines siedział na ławce). Tylko który to już raz w tej zabawie.


Rozpocznę od Kanonierów, bo oni próbują wykręcić mi brzydki numer. Przez ostatnie kilka lat uparcie powtarzałem, że nie zakwalifikują się do Ligi Mistrzów, a potem w maju miałem kwaśny wyraz twarzy, bo nie trafiłem z przewidywaniem. Na złość przed tym sezonem napisałem na odwrót i wszystko zmierza do tego, że znów będzie źle. Nie wiem co się dzieje z Arsenalem, ale to wygląda na coś poważnego. Jeśli najlepszym graczem zespołu jest bramkarz, Wojciech Szczęsny, a golkiper rywala ma spokojny mecz, to nie jest dobrze. Gdzieś zniknęła kreatywność zespołu, a to nie jest problem z napastnikiem (jedna bramka na trzy ostatnie mecze to bardziej zasługa pomocników). Na razie jest tylko pięć punktów straty do miejsca dającego ziemię obiecaną, ale problem w tym, że wyniki są fatalne, a przed nami trudny grudzień.

Taki sam miesiąc czeka Chelsea. Rafa out to najkrótsze podsumowanie ostatniego meczu i obawiam się, że do tego może dojść. Po pierwszej połowie Chelsea mogła i powinna prowadzić kilkoma bramkami. W drugiej dostała trzy gole od West Hamu. Owszem, przy pierwszej bramce można doszukiwać się faulu, ale gra się do gwizdka, a nie do własnego poczucia gry. Zresztą takie bramki też już widziałem, więc trzeba było znów wyjść na prowadzenie. No a drużyna tego nie potrafiła zrobić. Tytuł? Zapomnijmy. Dziesięć punktów straty teraz, a po powrocie z Japonii to może być kilkanaście i praktycznie będzie pozamiatane. Zmiana menedżera niczego nie da. No i nie ma już nazwisk na giełdzie, bo kto zaryzykuje swoim? Łatwych rozwiązań, jak wyjść z tej sytuacji, też nie ma.

W podobnej sytuacji, gdzie nie ma łatwych rozwiązań, jest QPR. Mecz z Aston Villą był pierwszym z serii spotkań o sześć punktów. Remis nie satysfakcjonuje nikogo. Co z tego, że była przewaga, że były okazje, jak to rywal objął prowadzenie, a potem utrzymał wynik remisowy. Siedem punktów straty do bezpiecznego miejsca to bardzo dużo, bo trzeba zacząć wygrywać. Tylko z kim, bo rywale też będą walczyć o to samo. Myślałem, że zmiana menedżera da ten pozytywny impuls zespołowi i przełamie się on bardzo szybko. Nie wyszło w pierwszym meczu, może będzie lepiej za tydzień.

Na pewno za tydzień musi być lepiej z defensywą Manchesteru United. Ofensywą można wygrywać bitwy, ale nie wojny. Czyli mecze, ale nie sezony. Mecz derbowy w następnej kolejce zapowiada się na bardzo trudne wyzwanie, bo defensywa City jest lepsza, niż ta u praktycznie pewnego spadkowicza z Reading. Ma wrócić Nemanja Vidić, ale wystawianie go prosto po przerwie spowodowanej kontuzją to ryzyko. Sezon temu zespół tracił mniej bramek, a przecież statystyki bardzo zepsuł mecz derbowy. Teraz on dopiero czeka i jak mam być szczery, to nie zapowiada się jakoś dobrze dla defensywy United. Co prawda może on zakończyć się wygraną 1-0, bo to też jest możliwe, ale w późniejszej fazie sezonu to się zemści. Chyba że w styczniu będą zakupy.

W następnej kolejce, w niedzielę, derby Manchesteru. Tym razem nie zamierzam pisać specjalnie o tym spotkaniu, bo tak myślę, że nie będzie on decydował na koniec, tak jak w poprzednim sezonie. Jeszcze jutro Newcastle zagra z Wigan, a w następnej kolejce ten drugi zespół spotka się z QPR. Zaczynają się mecze o sześć punktów po prostu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz