_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

24.02.2013

Finał Pucharu Ligi


Pierwszy finał tego sezonu. Mecz Bradford - Swansea. Może i Puchar Ligi nie cieszy się dużym uznaniem. Dość powszechnie uważa się go za mało ważne trofeum, ale w finale już jest inaczej. Czekają europejskie puchary przecież. Dlatego teraz nie ma już co odpuszczać. Nie ma co lekceważyć rywala. Wygrana to przecież sukces, temu nie można zaprzeczyć. 


Rozpoczęli piłkarze Swansea. Tak samo dla nich pierwszy rzut rożny, wrzut piłki z autu, ale pierwszy celny strzał padł dopiero po kilkunastu minutach. Nie było zaskoczeniem, że przewagę miał zespół z Premier League. Różnicy umiejętności nie nadrobi się samym zaangażowaniem przecież. I w 16 minucie mieliśmy tego dowód. Kontratak Swansea, pogubiła się obrona Bradford i ten mecz praktycznie się zakończył. Zespół z czwartej ligi oczywiście próbował, ale do końca pierwszej połowy nie zrobił niczego. Stracił za to drugiego gola. Jak się daje tyle czasu i miejsca zawodnikowi rywali, to nie może być innego efektu. Tym bardziej, że to był Miguel Michu, strzelec 15 goli w Premier League. 

Ten brak argumentów czysto piłkarskich po stronie Bradford był bardzo widoczny. W przerwie potrzebowaliby cudu, bo nic nie nadrobi przecież braku umiejętności. Dlatego druga połowa zapowiadała się stosunkowo nudno. W końcu nic nie wskazywało, że zespół Bradford wróci do gry. 

Tym bardziej, że początek drugiej połowy był bardzo zły dla Bradford. Strata trzeciej bramki praktycznie zaraz po gwizdku arbitra. Potem mieliśmy mecz, gdzie jedni czekali na koniec, a drudzy nie potrafili odwrócić losów spotkania. Czerwona kartka dla bramkarza, Matta Duke'a, nie pomogła ani trochę. To już ta czwarta bramka niewiele zmieniała. Trochę smutno to wyglądało, tak po prostu. Za to bardzo ładnie zachowali się kibice Bradford. Potrafili nawet cieszyć się z rzutu rożnego, pierwszego dla ich zespołu, czy celnego strzału. Piąty gol dla Swansea, pod koniec, w doliczonym czasie gry, nie zmienił niczego. Swansea wygrała Puchar Ligi, a w finale nie dała nawet cienia szansy zespołowi Bradford. Te pięć bramek różnicy to najmniejszy wymiar różnicy między zespołami. 


0-1 Nathan Dyer 16' 

0-2 Miguel Michu 40' 

0-3 Nathan Dyer 47' 

0-4 Jonathan de Guzman 59' (z karnego; to właśnie strzelec bramki był faulowany przez bramkarza) 

0-5 Jonathan de Guzman 90+2’

Statystyki na portalu BBC klik.

PS Dyer powinien strzelać ten rzut karny. Przy 3-0 wszystko można zrozumieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz