_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

22.04.2013

34 Gameweek Premier League


Smutna kolejka. Nie u mnie w FPL, bo kilku zawodników zanotowało dobry występ (poprzednie były dużo gorsze), a dodatkowo trafnie wybrałem kapitana (o którym jeszcze napiszę, tylko muszę wgryźć się w temat ;), ale niektóre zespoły już się pożegnały z Premier League. Została iluzoryczna, czysto matematyczna szansa, a to się już nikomu nie przyda. Co innego walka o miejsce 3-4, ale zacznę od tych meczów na dole tabeli. 


Spotkanie QPR ze Stoke mogło wyłonić na pewno jednego spadkowicza, ale równie dobrze mogło zakończyć się wskazaniem dwójki nieszczęśliwców. Gospodarze starali się w pierwszej połowie. Kilka akcji było bliskich powodzenia. Tylko właśnie, bliskich, ale jednak brakowało skutecznego wykończenia. To się zemściło, gdy w 42 minucie Peter Crouch trafił do siatki, a w drugiej połowie, kiedy jeszcze można było coś zrobić z wynikiem i zerwać się do walki, nikogo z QPR już nie było tak właściwie na placu. Stoke się praktycznie uratowało. Przełamali się, mają sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, jeszcze jeden w miarę łatwy mecz przed sobą. No a QPR spada z hukiem. Z takim budżetem mogą wylądować w czwartej, piątej lidze nawet. Teraz ten budżet będzie tylko i wyłącznie obciążeniem, bo za nim nie stoi jakość. 

O jakości, a raczej jej braku, może też długo opowiadać zespół Reading. Ich spotkanie z Norwich też mogło wyłonić nam dwójkę spadkowiczów. W końcu jak się wali, to walą się wszystkie klocki. Tutaj Norwich zatrzymuje swój upadek. Kosztem Reading, ale tego można było się spodziewać. Norwich już też pozbyło się demonów spadku, a Reading? Mam wrażenie, że im będzie łatwiej w Championship. Ich awans po prostu przyszedł w złym momencie. Teraz wyciągną wnioski po prostu. 

Ciekawe czy to samo można powiedzieć o Tottenhamie. Zanim rozpędzimy się z pochwałami po wygranej z mistrzem Anglii, to zdajmy sobie sprawę z jednej rzeczy. Tottenham musiał wygrać. Dodajmy do tego niewytłumaczalną kapitulację City (czyżby już ten Puchar Anglii wszedł na głowę wszystkim) i mamy trzy punkty. Jednak zanim wsadzimy Tottenham na miejsce dające prawo gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, to zwróćmy uwagę na Arsenal i Chelsea. Kanonierzy już się pozbierali w tym sezonie i mają w planach mocny finisz. Może ich gra nie rzuca na kolana, ale punkty są. Dodatkowo może Arsene Wenger testował pewne rzeczy przed pojedynkiem z Manchesterem United. W końcu to za tydzień. Trzy zwycięstwa do końca sezonu są praktycznie pewne u Kanonierów. 

Chelsea to inna historia, nie tylko z uwagi na mecz z Liverpoolem. Luis Suarez powinien wylecieć z boiska, bo nie gryzie się zawodników rywala. Zdaję sobie sprawę, że to głupio brzmi, ale ugryzł obrońcę Chelsea. Trudno mi dobrać słowa, bo tak właściwie takich rzeczy nie spotyka się na boiskach. Może to mieć daleko idące konsekwencje dla zawodnika, klubu, no i przede wszystkim przydałby się psycholog, który nauczy go rozładowywania agresji w jakiś pokojowy sposób. W końcu to nie pierwszy incydent z jego udziałem. Tylko że on stosuje zasadę ‘wszystko dla wygranej’ w taki sposób, że niewielu piłkarzy może się z nim równać. Zatrzymanie piłki ręką w meczu Urugwaj – Ghana na MŚ w 2010, rasistowska Evragate, wiele sytuacji w każdym meczu, kiedy jest prawdziwym utrapieniem dla obrońców rywala, no i teraz ugryzienie rywala, podobne do tego, gdy ugryzł piłkarza w Holandii. No ale wracając do piłki. Chelsea straciła dwa punkty, ale jestem dziwnie spokojny, że poradzą sobie z utrzymaniem się w pierwszej czwórce. Przede wszystkim zagrają u siebie w maju z Tottenhamem, a to poważny atut. 

W następnej kolejce oczywiście jest mecz Arsenal – Manchester United, ale mam wrażenie, że ciekawsza może byś skórka od banana, leżąca na drodze Tottenhamu. Ich wyjazd do Wigan będzie trudny. Mecz Reading – QPR będzie starciem o 19 pozycję w tabeli. No i poniedziałkowy deser. Znów Aston Villa, ale dzisiaj z Czerwonymi Diabłami pewnie przegrają, ale z Sunderlandem za tydzień raczej nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz