_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.05.2013

37 Gameweek Premier League - suplement


Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Tak jakoś skojarzyło mi się to przysłowie, gdy oglądałem mecz Arsenal - Wigan. Oczywiście osiem lat w Premier League, zespół starający się grać w piłkę, wreszcie radząc sobie z osłabieniami i kontuzjami swoich graczy, to zasługuje na podziw. Jednak tym razem klub nie dał rady.


Prosty powód, dlaczego spadł. Fatalna gra w defensywie. Pod tym względem zespół jest najgorszy w lidze. Pięć razy tracił cztery bramki. Tylko pięć razy utrzymał czyste konto. Tak się nie da utrzymać w lidze. Zresztą te błędy w defensywie, brak wyjścia obrońcy przy zastawianiu pułapki ofsajdowej, brak komunikacji i wzajemnego zrozumienia czy za dużo inicjatywy we własnym polu karnym można wyeliminować na treningach. Tego zabrakło. Do menedżera, który zbiera tyle pochwał za finał FA Cup, też można mieć pretensje. Dlaczego zespół nie zaczął swojego zrywu wcześniej? Dlaczego nie gromadził regularnie punktów? Porażki odnosili regularnie, ale serie zwycięstw, czy remisów zdarzały się incydentalnie. Dwa razy wygrali po dwa mecze, raz zremisowali dwa spotkania. Tylko raz mieli trzy mecze na plus, po dwóch wygranych zremisowali kolejny mecz. A tak to porażki. Mniejsze, większe, ale jednak porażki. Zresztą jak w ponad połowie meczów schodzi się z boiska pokonanym (20 na 37 spotkań), to nie ma przypadku, że Wigan jest w strefie spadkowej. Może ta przygoda pucharowa im zaszkodziła, kto wie. Gdybając, może bez niej mieliby 2-3 punkty więcej i decydowałby ostatni mecz. Z punktu finansowego to opłacałoby się lepiej dla klubu, no ale wyszło inaczej.

Skoro już o Pucharze Anglii mowa, zwolniony został Roberto Mancini. Rozumiem rozgoryczenie części kibiców, ale to zapowiada się na dobrą decyzję. Jego czas minął. Przede wszystkim nie potrafił zmobilizować odpowiednio swoich piłkarzy. A o tym, czy piłkarze byli za swoim menedżerem, najlepiej świadczy wynik z soboty, kiedy Wigan zdobył FA Cup. Piłkarze nie chcieli dać swojemu menedżerowi koła ratunkowego. Już to powinno zastanawiać wszystkie te osoby, które nie są w klubie. Z jakiego powodu tak się stało. Możemy nigdy nie poznać odpowiedzi, ale fakt jest jasny. Szatnia wygrała z menedżerem. A ten niestety, ale stracił kontakt z Ziemią. To nie jest przypadek, że drużyna strzeliła prawie 30 bramek mniej w porównaniu z poprzednim sezonem. To był jasny sygnał, że piłkarze i menedżer jadą na dwóch różnych wózkach i chyba też w różnych kierunkach. Prezesi mogli nie reagować, tylko kupować nowe zabawki menedżerowi. Albo mogli przeciąć tę sytuację i rozwiązać ją. Wybrali to drugie. Bolesne rozwiązanie, ale w dłuższej perspektywie skuteczniejsze. Tylko tym razem trzeba wybrać odpowiedniego menedżera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz