_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

20.05.2013

Podsumowanie transferów w Premier League (sezon 2012/2013)


Tradycyjne podsumowanie transferów. Z góry uprzedzam, może zostać uznane za subiektywne, ale takie jest prawo autora. Dla mnie liczy się przede wszystkim wpływ na wyniki zespołu, jak również cena. Inaczej będziemy przecież oceniać kogoś, kto kosztuje +10 milionów i strzela kilka bramek dla czołowego klubu, a inaczej kogoś, kto został pozyskany do klubu będącego nisko w tabeli, za małe pieniądze, a też zdobył te kilka bramek. Gol golowi przecież nierówny. No ale po kolei, najpierw minusy, a potem plusy.


Minusy:

Miejsce 5 - Jack Rodwell i Victor Moses (odpowiednio Man City i Chelsea, suma razem to około 25 milionów funtów, 15+10)

Nie zawsze młody jest zdolny na tyle, żeby odgrywać poważniejszą rolę w nowym zespole. W końcu być gdzieś młodym, zdolnym to coś innego, niż potwierdzić swój potencjał w nowym klubie. Ci zawodnicy tego nie zrobili. Po prostu czegoś im zabrakło. Tylko że to oddziela piłkarzy od gwiazd, więc to nic dziwnego, że potknęło się na tym kroku tak wielu graczy. Wracając do bohaterów tego wpisu, oni mogą być wielcy, na razie jednak muszą przełknąć gorzką pigułkę rozczarowania.


Miejsce 4 - Adam Johnson i Steven Fletcher (razem 24 miliony do klubu Sunderland)

Oczekiwania były większe, tu nie się co oszukiwać. Trudno powiedzieć, że ci zawodnicy mieli dobry sezon, a wydanie takich pieniędzy przez klub będzie zawsze powodować pewne napięcia. Zwłaszcza jak się popatrzy za jakie pieniądze do Premier League trafił Michu, Benteke, czy zmienił klub Berbatow. To był jeden z powodów zmiany menedżera w klubie. Tym razem zakupy nie były dobre, że tak delikatnie to powiemy. Nie odgrywali takiej wiodącej roli w klubie po prostu.


Miejsce 3 - Andrew Mariappa i Chris Gunter (razem około sześć milionów do klubu Reading)

Ci zawodnicy zjedli 2/3 całego budżetu transferowego klubu, ale nie dali takiej jakości w defensywie, na jaką liczono. Strata 73 goli zaboli każdy klub, a tym bardziej beniaminka (to prawie dwie bramki na mecz). Za grę defensywną odpowiada cały zespół, ale jednak te sześć milionów można było zainwestować lepiej. Zwłaszcza w przypadku takiego klubu, jak Reading.


Miejsce 2 - Zakupy QPR (razem 44 i pół miliona funtów, a netto 42 miliony)

Wielu zawodników, wielkie nazwiska (np. Jose Bosingwa sezon wcześniej wygrywał z Chelsea Ligę Mistrzów) i wielkie rozczarowanie. QPR nie spadł z ligi, ale zleciał z niej nie pokazując niczego, co mogłoby zwiastować jakiś lepszy los. Makabryczną sumą jest przecież koszt płac tych graczy. 56 milionów było przed ostatnimi okienkami transferowymi klik, ile jest teraz trudno nawet zgadywać. Sam Chris Samba to podobno 100 tysięcy na tydzień, reszta z nowych zakupów kilkadziesiąt tysięcy tygodniowo minimum. Z tego się można nie wygrzebać na lata.


Miejsce 1 - Robin Van Persie (24 miliony funtów do klubu Manchester United)

Zaskakujące? Moim zdanie nie. Oczekiwano od Holendra, że doda coś zespołowi. Na koniec sezonu widzimy, że praktycznie nie dał niczego. W Pucharze Ligi nie zagrał, więc jest usprawiedliwiony, ale w Pucharze Anglii dwa razy wchodził z ławki przeciwko Chelsea i grał godzinę. Goli brak. W dwumeczu z Realem zagrał 180 minut i tu też goli brak. W lidze, mimo że zdobył wiele bramek, to one nie były potrzebne drużynie klik. Bez nich zespół też zająłby pierwsze miejsce (konkurencja wykruszyła się sama). Holender dał za to konflikt w drużynie (i zdrowo nadszarpnął finanse klubu, ponad 200k tygodniówki robi wrażenie, a do tego dochodzą bonusy liczone w milionach). Wayne Rooney nie zaakceptował wyrzucenia go z pozycji pierwszego napastnika, co grozi nam transferową sagą i wzajemnymi pretensjami na całe lato. Dlatego mimo tej całej hagiografii na cześć holenderskiego napastnika, to prawda jest bolesna. Indywidualne osiągnięcia ładnie wyglądają, ale do historii przechodzą trofea. No a problem stanu zdrowia pozostaje. Dwa ostatnie sezony były jedynymi, kiedy Holender zagrał ponad 30 meczów w lidze dla klubu. Jaka gwarancja, że następny będzie taki sam?


Plusy:

Miejsce 5 - Christian Benteke (7 milionów Aston Villa)

Nie ma Benta, jest Benteke. Przed sezonem wydawało się, że klub będzie zależał od bramek Anglika. Gdy ten nie spełnił swojego zadania (kontuzje, utrata miejsca w składzie, takie samonapędzające się koło), wydawało się, że zespół może wylądować w Championship. Nie zleciał, ale teraz czeka go bitwa, by zatrzymać Belga w składzie na przyszły rok. No a ten miał po prostu bardzo dobry debiutancki sezon. 19 bramek w lidze to fantastyczne osiągnięcie. Byłby wyżej, ale ta czerwona kartka na koniec mogła bardzo drogo kosztować klub.


Miejsce 4 - Jussi Jaaskelainen (wolny transfer West Ham)

Można było mieć pewne obawy. Bolton, gdzie Fin grał od 1997 roku, zleciał z Premier League. Jednak w West Hamie nie potwierdziły się złe przeczucia. Pewność i stabilność w bramce (38 meczów, 11 zachowanych czystych kont) pozwoliły klubowi na praktycznie bezproblemowe utrzymanie się w lidze. 38 lat na karku, ale nie zanosi się, że Fin odda miejsce w bramce.


Miejsce 3 - Dymitar Berbatow (4 miliony Fulham)

Zastanawiam się jedynie dlaczego Bułgar nie skończył w mocniejszym klubie. Zdaję sobie sprawę, że ma specyficzny styl gry. Wiele osób po prostu uważa, że jest leniwy. To nie jest prawdą moim zdaniem, bo w piłce nożnej nie wygrywa ten, kto dużo biega, ale ten, kto mądrze biega. Mądrze podaje, mądrze strzela, generalnie podejmuje mądre decyzje na boisku. No i Bułgar jest w tym naprawdę dobry. No i wiek, tak myślę, że zostały mu 2-3 sezony tylko. Ale to mogą być piękne sezony.


Miejsce 2 - Romelu Lukaku (wypożyczenie West Brom)

Ciekawe, czy dzięki temu wypożyczeniu Belg wywalczy sobie miejsce w pierwszym składzie Chelsea. Chyba nie, ale nie musi martwić się o pracę w przyszłym sezonie (zdobył 17 bramek w zakończonych rozgrywkach). Kolejka chętnych już czeka. Może to jeszcze nie jest wielki napastnik, strzelający w każdym meczu po dwa-trzy gole, ale on ma dopiero 20 lat (urodził się 13 maja 1993 w Antwerpii). Za kilka lat to może być ktoś, kto będzie rządził na piłkarskich boiskach.


Miejsce 1 - Michu (2 miliony Swansea)

Mamy zwycięzcę. Bardzo skromna suma transferowa, ale ile strzelonych bramek (18, praktycznie pół bramki na mecz). Do tego Puchar Ligi, trudno znaleźć coś na minus. Cena? 1/16 tego, co klub Chelsea zapłacił za Edena Hazarda. Pozostaje pytanie jak to się stało, że nie trafił do kogoś większego. W końcu nie poznać się na takim talencie? Wiek 27 lat nie powinien nikogo peszyć. Ciekawe jak czują się władze Tottenhamu, czy Wigan, bo te kluby podobne były zainteresowane hiszpańskim pomocnikiem, ale nie zdecydowały się złożyć oferty.


PS Jakbym się uparł, to zrobiłbym całą piątkę najlepszych zakupów (z jednym rezerwowym) belgijską. Benteke, Lukaku, Jan Vertonghen, Kevin Mirallas, Mousa Dembele i wspomniany Hazard. MŚ w Brazylii 2014 już zapowiadają się niezwykle ciekawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz