_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

21.05.2013

Polacy w Premier League - sezon 2012/2013 podsumowanie


Tradycyjnie piszę o bramkarzach i nie zanosi się, że nastąpi jakaś zmiana. Trochę to smutne, ale z drugiej strony to jasny wskaźnik siły naszych piłkarzy. Liga angielska jest trudną ligą. Gra się w niej od sierpnia do maja, nie ma za bardzo czasu na przerwy, regularnie grający zawodnik rozegra spokojnie około 40 spotkań (30 w lidze, kilka w pucharach krajowych, nie licząc meczów w pucharach europejskich, czy w reprezentacjach). Eden Hazard na przykład zagrał w tym sezonie 68 razy, mimo że opuścił kilka spotkań (np. finał Ligi Europejskiej). Zapowiedź przed sezonem można znaleźć tutaj klik.


Artur Boruc (Southampton; 20 meczów w lidze, 1 w pucharach)

Który to już raz Polak przemierza tę samą ścieżkę. 22 września 2012 podpisał roczną umowę z klubem. Dołączył do Sotonu na zasadzie wolnego transferu wracając z piłkarskiego niebytu i bezrobocia, ale był trzecim bramkarzem. Kelvin Davis i Paolo Gazzaniga wydawali się nie do przeskoczenia. Jednak po miesiącu Boruc debiutuje w składzie. To nie był udany początek, bo West Ham zdobył cztery bramki, a po tygodniu afera butelkowa. W meczu z Tottenhamem Boruc miał podobno rzucić butelką z wodą w trybuny. Dochodzenie klubowe trwało, miejsce w składzie przepadło, ale w Nowy Rok Polak wraca do składu. Od tego czasu opuścił tylko 45 minut z Chelsea z powodu zawrotów głowy. Nic dziwnego, że klub podpisał z nim dwuletnią umowę. W tym momencie to podstawowy bramkarz klubu, ale szkoda, że tak późno trafił do Premier League. Na pocieszenie odzyskał bluzę numer 1 w reprezentacji.


Łukasz Fabiański (Arsenal; 4 mecze w lidze, 1 w pucharach)

Dość niespodziewanie przypomniał o sobie kibicom, bo wskoczył do składu na rewanżowy mecz z Bayernem w Monachium. I grał dobrze, tak jakby odrobił zadanie domowe. Nie było już tej niepewności, która towarzyszyła wcześniej jego występom. Gdyby nie kontuzja odniesiona podczas spotkania z Norwich w połowie kwietnia, to chyba dograłby sezon na pozycji pierwszego bramkarza. Nawet jeśli nie podpisze nowego kontraktu z Arsenalem, to nie sądzę, że będzie miał kłopoty ze znalezieniem pracy na Wyspach. Po prostu ten trudny okres już chyba za nim.


Wojciech Szczęsny (Arsenal; razem 25 spotkań w lidze, 8 w pucharach)

Pewność siebie to dobra cecha, ale jej nadmiar będzie przeszkadzać. A już zupełnie czymś niewyobrażalnym jest krytyka menedżera przez rodziców zawodnika. Dlatego dalsza kariera Szczęsnego w Arsenalu wydaje się mocno niepewna. Argumentów sportowych raczej nie dostarczył Polak tyle, żeby przekonać do siebie szkoleniowca. Zamiast tego były różne komentarze, które nie do końca podobają się władzom klubu. W końcu oni chcą tylko solidnego pracownika, a nie kogoś, kto toczy medialne wojenki z innymi zespołami. Nie zdziwię się, jak po sezonie do klubu dołączy bramkarz, którego nie będzie interesowało siedzenie na ławce rezerwowych. W końcu za dużo jest tych doniesień transferowych, że Arsenal szuka kogoś na bramkę.

2 komentarze:

  1. Może warto zauważyć iż to nie tylko problem naszych bramkarzy. Właściwe przygotowanie mentalne czy motywacja w sporcie to nie tak prosta sprawa grając w tak wymagających ligach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem odpowiedź jest prosta, żeby osiągnąć sukces musisz być odpowiednio zmotywowany. Problem pojawia się w określeniu na czym polega odpowiednia motywacja. Trening mentalny jest ważny, ale z drugiej strony wiele osób nie rozumie na czym to polega, więc spycha go gdzieś w niebyt, prawda.

      Usuń