_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

06.06.2013

Roberto Martinez i Everton


Poznaliśmy więc nowego menedżera Evertonu i okazało się, że to nasz dobry znajomy. Roberto Martinez prowadził przecież wcześniej Wigan, zdobył ostatnio Puchar Anglii, więc nie jest anonimową postacią. Jednak zadanie stojące przed nim przypomina trochę wyzwanie stojące przed jego poprzednikiem w nowym klubie. Przede wszystkim trzeba sprawdzić, czy się pasuje na to miejsce.




Byłbym ostrożny w optymizmie, bo mimo wszystko wyzwanie w Evertonie może okazać się za duże. Nie oszukujmy się, zespół Wigan zawsze walczył o pozostanie w lidze. Coś więcej zawsze byłoby sukcesem. W Evertonie będzie inaczej. To klub, który w ostatnich latach był tuż za tą czołówką. Inne wyzwania, inne pieniądze, wreszcie zupełnie inne zainteresowanie mediów. Nie mówiąc już o tym, że obejmowanie tego klubu akurat teraz może okazać się sporym problemem. Część graczy była w Evertonie tylko dlatego, że działała na nich magia nazwiska menedżera. Teraz możemy mieć mały exodus, nie tylko do Manchesteru United (i to zarówno trenerzy, jak i piłkarze), jak i do innych klubów, które mogą zwietrzyć szansę i pozyskać wyróżniających się piłkarzy. Zawsze trudno zastąpić kogoś, kto pracuje w danym klubie pewien okres czasu. Właśnie dlatego sytuacja Martineza i Davida Moyesa jest bardzo podobna. Dla obu jest awans sportowy, obu czeka wyzwanie. Te rysujące się przed Martinezem zapowiadają się chyba trudniej. Starzejący się skład (Seamus Coleman, najmłodszy z podstawowych zawodników, ma 24 lata), niezbyt solidne zaplecze finansowe (klub najpierw sprzedaje, żeby wydawać; owszem, potem te sumy są duże, ale jednak transfery bilansują się mniej więcej na zero; obietnice prezesa? słowa nic nie kosztują), no a oczekiwania są. Obawiam się, że to może być za duże wyzwanie. Oczywiście menedżer może sobie z tym poradzić, ale jednocześnie nie widać za bardzo oznak tego lepszego Evertonu. Pierwsze konferencje prasowe są takie dość niepokojące. Przed objęciem pracy Martinez wręcz obiecywał Ligę Mistrzów, co ujawnił prezes, a potem z tego zrobiło się marzenie, bo najpierw trzeba wzmocnić skład. Sezon i tak to zweryfikuje, ale trudno o optymizm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz