_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

19.08.2013

1 Gameweek Premier League


2,63% całego sezonu. Tyle oznacza jedno spotkanie w Premier League dla każdego klubu. Bardzo łatwo jednak już teraz o oceny praktycznie podsumowujące cały sezon. Dlatego postaram się tego uniknąć. W końcu byli mistrzowie przegrywający pierwsze spotkanie i spadkowicze rozpoczynający od wygranych nawet. Dlatego spokojnie, sezon się dopiero zaczął. Natomiast w FPL zmieniłem skład zanim zaczęła się zabawa. Leon Britton zastąpił Jerome’a Thomasa, a Simon Mignolet bramkarza West Hamu. Nie wiem, dlaczego pominąłem go wcześniej, ale zdążyłem przed startem sezonu. Chociaż to pierwszy raz ostateczny skład został zatwierdzony jakieś 50 minut przed rozpoczęciem sezonu.


No i zacznę od meczu Liverpoolu, bo nie dość, że pierwsze spotkanie, to jeszcze dwójka ‘moich’ zawodników. Bramkarz zaczął niepewnie, tak to trzeba ująć. Niecelne podania, strzał w poprzeczkę graczy Stoke, było blisko całkiem innego wyniku. Liverpool sprawiał wrażenie zespołu, który dopiero się dociera. Z drugiej strony w poprzednim sezonie był remis ze Stoke, a granica trzech punktów została przełamana w szóstym spotkaniu, pod koniec września dopiero. Dlatego Liverpool zaczyna lepiej. Nawet to zamieszanie z Luisem Suarezem nie pozostawiło głębokich ran. On chyba zostanie, bo Arsenal nie dostarczył wielu argumentów potwierdzających słuszność transferu.

Porównując Kanonierów z poprzednim sezonem, mamy wręcz katastrofę. Wtedy trzecią bramkę zespół stracił pod koniec września przeciwko Chelsea i jednocześnie to była pierwsza porażka. Teraz Aston Villa grała za łatwo w tym spotkaniu. Defensywa Arsenalu praktycznie nie istniała. Arbiter moim zdaniem nie popełnił błędów. To znaczy nie pokazałbym czerwonej kartki dla Wojciecha Szczęsnego i podyktowałbym drugi rzut karny, ale to trudno zauważyć w czasie spotkania. My dysponujemy milionem kamer i powtórek, sędzia tego nie ma, więc brawa dla niego, że podjął słuszne decyzje. Wracając do Kanonierów, myślę, że poszukiwania nowego bramkarza nabiorą przyspieszenia. W takim spotkaniu Polak mógł pokazać, że jest ważną częścią zespołu i niestety, nie zrobił tego. Spowodował karnego, potem zamienił się pozycjami z obrońcą i próbował zrobić coś 20 metrów od własnej bramki. W drugiej połowie niby było lepiej, ale trzy razy został pokonany przez ataki gości i skończyło się to dwiema bramkami (a raz trafieniem w słupek). Czerwoną kartkę dla obrońcy trudno zrozumieć, bo jak masz jedno żółtko na koncie, to nie dawaj arbitrowi pretekstu do pokazania kolejnego upomnienia. Teraz czeka Fenerbahce w środę, a o wadze tego meczu nie ma co mówić.

Niedzielny mecz Chelsea mógł trochę zdziwić wiele osób. To znaczy piłkarze, którzy rozpoczęli spotkanie nie do końca zgadzali się z przedsezonowymi prognozami. No i Fernando Torresa chyba długo nie zobaczymy w pierwszym składzie. No a mecz? 2-0 to najmniejszy wymiar kary dla beniaminka. Niewykorzystany rzut karny, kolejny mógł zostać podyktowany, zespół Hull praktycznie nieistniejący w ofensywie. Nie sądzę, że goście liczyli na jakieś punkty z tego meczu. Dla gospodarzy prawdziwy test za tydzień, bo zarówno dla Manchesteru United, jak i dla Chelsea to będzie mecz mogący stać się pewnym drogowskazem na resztę sezonu. Na razie trudno o jakieś głębsze wnioski. Z jednej strony wiele klubów kończy dopiero przedsezonowe zgrupowania, więc jest jeszcze trochę niedotarta, że pozwolimy sobie na takie porównanie. Z drugiej od tych wielkich oczekuje się, że wyrwą jakoś te trzy punkty. Chelsea to zrobiła, wiele innych klubów też i zawiódł tak właściwie tylko Arsenal.

Dzisiaj czeka nas starcie Manchesteru City z Newcastle, co też da nam pewne odpowiedzi. Następna kolejka zacznie się 24 sierpnia, ale trzy dni wcześniej Chelsea zagra z Aston Villą. W sobotę natomiast zacznie się odliczanie do poniedziałkowego hitu. Tak właściwie każdy mecz może być ciekawy, ale wybrałbym starcie Stoke i Crystal Palace. Równie interesujący może być mecz Southampton – Sunderland. Niedziela chyba nie przyniesie większych emocji, ale w poniedziałek Manchester United – Chelsea.

PS Krótka uwaga techniczna, przez cały czas będę się starał zamykać każde podsumowanie kolejki w czterech tysiącach znaków ze spacjami (plus minus 10%, bez tytułu). To taki challenge, jaki sobie postanowiłem. Dlaczego? Bo chcę i mogę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz