_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

28.08.2013

Legia Warszawa 2 - 2 Steaua Bukareszt


10 minut trwały złudzenia, że uda się polskiej drużynie awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zastanawiałem się przed meczem jak bym zachował się na miejscu trenera i na pewno uczuliłbym piłkarzy na bardzo trudne pierwsze 20-30 minut. Steaua przyjechała z niekorzystnym wynikiem, więc trzeba było zrobić dwie rzeczy: zagrać z żelazną konsekwencją w defensywie i udanie kontrować, odsuwając ciężar gry od własnego pola karnego. Przy bezbramkowym remisie z każdą minutą rosłyby szanse Legii na awans. Dla mnie to był elementarz, a ostatnią rzeczą, jakiej bym się spodziewał po rywalu, byłaby bierność i czekanie na szczęśliwe zrządzenie losu. Zamiast tego zobaczyłem piłkarzy warszawskiego klubu pogodzonych z myślą, że będzie remis. No a niestety, wychodząc po remis przegrywa się mecz. Ten wynik jest porażką, ale porażką odniesioną na własne życzenie. Gdyby można było powtórzyć to spotkanie, cofnąć się w czasie mając w świadomości co się stało, Legia zagrałaby inaczej. Tylko że nie ma to już znaczenia.

Obawiam się, że nie zostaną wyciągnięte wnioski. Trener musi spojrzeć do lustra i porównać się do Europy. Dostrzec, czego brakuje mu w porównaniu do solidnych szkoleniowców, którzy potrafią zmienić przebieg wydarzeń na boisku. No a klub musi zrozumieć, że bez napastnika nie da się wygrać takich pojedynków. Steaua nie była jakimś potężnym rywalem. Miała jednak te dwie rzeczy, o których piszę. Federico Piovaccari zdobył dwie bramki dla swojego zespołu (czyli 2/3 bramek w tym dwumeczu), a trener nie bał się zaryzykować. Laurențiu Reghecampf wiedział, że jego zespół musi bardzo szybko strzelić gola w Warszawie, a potem poprawić drugim, bo to zmusi Legię do zdobycie trzech bramek. Czyli wiedział co musi zrobić jego zespół, wiedział jak można to osiągnąć i wiedział jak zmotywować do tego swoich piłkarzy. Nic więc dziwnego, że awansowała Steaua. Oni wiedzieli jak awansować, Legii się tylko wydawało.

2 komentarze:

  1. Boli najbardziej fakt, że Legia nie grała w piłkę. Podobno się starali, podobno atakowali (chociaż nie potrafiłem tego dostrzec), ale to Steua pokazała jak się gra futbol dojrzały taktycznie i wyrachowany.

    Zapraszam do mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wynik chodziło, nie o grę w piłkę. No ale mamy tendencję do korzystnych ocen pięknych porażek, a negatywnie odnosimy się do brzydkich zwycięstw. W przypadku Legii zabrakło obu tych rzeczy.

      Usuń