_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

02.09.2013

3 Gameweek Premier League


Niewiele bramek. Nie wiem z jakiego powodu, ale takie wyniki były dość zaskakujące. Ostatnio angielska liga wręcz słynęła z hokejowych rezultatów, a teraz w tych wielkich meczach aż po jednej bramce. Czyżby zamykające się okienko zmusiło kluby do pewnej ostrożności? Nie wiadomo. Jednak o meczach niedzielnych będzie później, a rozpocznę od sobotniego starcia Newcastle i Fulham.


Gospodarzom ten sezon się nie układa, że tak to delikatnie nazwiemy. Tylko punkt, zero bramek zdobytych i aż cztery stracone. Fulham z kolei rozpędziło się z zakupami. Zdaję sobie sprawę, że czasami trudno je wkomponować, ale przed meczem wydawało się, że to jest delikatny faworyt, a sam mecz będzie takim typowym meczem na przełamanie się. No i chyba Newcastle się przełamie. Co prawda to przełamanie może się zakończyć po zamknięciu się okienka, ale ten mecz został wygrany. W ogóle to dziwne, że nawet w podsumowaniu mówi się o tym, co stanie się w okienku. Newcastle potrzebuje wzmocnień, żeby się utrzymać. To może brutalne, ale taka niestety jest prawda. Na razie jest tylko punkt nad strefą spadkową i masa problemów.

Podobne problemy może mieć Everton. Wiele mówiło się przed sezonem o nowym szefie w Manchesterze United, a niewiele o sytuacji Evertonu. Trzy mecze i trzy remisy, a to na kolana nie rzuca. Dwa spotkania bez strzelonej bramki tym bardziej. No i widmo okienka. Everton może stracić jednego, dwóch albo kilku zawodników, a następcy wcale nie dają stuprocentowej gwarancji powodzenia. Te trzy mecze były takie dość przyjemne i obowiązkiem było wywalczyć kilka punktów więcej. Przewaga w spotkaniu, większa liczba strzałów, lepsze statystyki posiadania piłki nic nie dają, jeśli chodzi o punkty. Na razie zespół jest na cienkiej linie nad strefą spadkową. Nie wygrał jeszcze meczu, a podobne ‘osiągnięcie’ ma jeszcze Sunderland i West Brom. Tylko że te zespoły mają pewną nadzieję na odwrócenie losów sezonu. A co ma Everton? W piłce nożnej czasami zdarza się, że spadek idzie za zawodnikiem, czy menedżerem do innego zespołu. Wszystko zależy od wniosków, jakie ktoś wyciągnął i tak się zastanawiam, czy Roberto Martinez na pewno je przerobił.

Lekcję na pewno przerobił Liverpool. W tamtym sezonie zespół trzecią wygraną odniósł w połowie listopada. Dziewięć punktów miał w drugiej połowie października. Teraz spójrzmy w kalendarz i co widzimy? Początek września. A Luis Suarez jest wciąż zawieszony. Co prawda można wiele napisać o Manchesterze United, ale po co? Przewaga ładnie wygląda na papierze, ale dodatkowych punktów w tabeli za to nie ma. Te gromadzi bardzo ładnie Liverpool i niech nikogo nie zmyli fakt, że trzy wygrane były w stosunku 1-0. To jest dziewięć punktów. Klubu nie będzie rozpraszać żaden puchar europejski, można więc włączyć się do walki o tytuł. Przed sezonem to wydawało się niemożliwe, a oni teraz są liderem i mają dwa punkty przewagi nad Chelsea. To może być ten rok.

Czy to będzie ten rok Tottenhamu, to pewnie zobaczymy w maju, kiedy skończy się liga. Arsenal do meczu derbowego przystępował skrytykowany chyba przez wszystkich. Tottenham z kolei wzmocniony, po dwóch wygranych, a okazało się, że wygrali Kanonierzy. Oczywiście można porównywać się z poprzednim sezonem i wskazywać, że jest postęp. Wtedy było 5-2, teraz tylko 1-0. Tylko że to zespół gości wydał ponad sto milionów funtów, nie Arsenal. Mam wrażenie, że nie zastąpiono jednej rzeczy. Tego, co wnosił Gareth Bale. Teraz nie widzę za bardzo gracza w Spurs, który miałby podobny wpływ na zespół. Miał być Willian, ale on jest w Chelsea. Nie wiem czy menedżer nie będzie usprawiedliwiał się tym faktem, ale dla niego to będzie trudny sezon. Zostaje walka o czwarte miejsce, bo pierwszą trójkę już chyba rozgrabiły między sobą Manchester City, Chelsea i Liverpool, ale w tej walce mamy Manchester United i Arsenal. Piąte miejsce się szykuje, co przy tych wzmocnieniach, rozdętym budżecie płacowym i presji osiągnięcia czegoś w tym sezonie, może zakończyć się sporym przemeblowaniem szatni.

PS Plusy i minusy FPL

Plusy: Oliver Giroud, nowy nabytek i aż 9 punktów; czyżby to był nowy Thierry Henry?

Minusy: przede wszystkim menedżer za niezrozumiałe decyzje; Simona Mignoleta na ławce jeszcze można zrozumieć, chociaż to boli, ale Edin Dzeko kapitanem? Co mi strzeliło do głowy, tym bardziej, że Bośniak może się już pakować z klubu; do tego miałem bardzo słabą kolejkę, dziewięciu graczy zdobyło tylko dziewiętnaście punktów

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz