_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

07.10.2013

7 Gameweek Premier League



Niezadowolenie. Tak, to dobre słowo na krótki opis tej kolejki. W końcu tak można się czuć, gdy coś nam nie wychodzi. Dla drużyn piłkarskich oznacza to brak punktów i straty w tabeli. To ostatni moment na złapanie oddechu, bo później zacznie się sezon na poważnie. Do końca roku 13 razy w lidze, a do tego puchary. Więc kto teraz ma kryzys, musi natychmiast się poprawić. Później nie będzie już na to czasu.


Czy kryzys zaczął się w Evertonie? Raczej nie, chociaż nie da się ukryć, że zespół nie zaprezentował się jakoś olśniewająco w ostatnim spotkaniu. Manchester City musiał wygrać ten mecz, ale po gościach spodziewałem się po prostu lepszej gry. Nawet po objęciu prowadzenia zespół nie starał się za bardzo utrudnić życie rywalom. Menedżer nie zdjął presji z głów zawodników, takie mam wrażenie. Oczywiście można doszukiwać się błędów arbitra, ale to będzie przesadą. Manchester City był po prostu lepszy. Przypomniał się zespół Wigan, ale przecież w Evertonie są lepsi piłkarze. Dlatego można po tym meczu czuć się rozczarowanym.

Podobne odczucia powinien mieć zespół Stoke. Jakoś trudno mi o zaufanie co do osoby Marka Hughesa i jak byłbym prezesem, to za żadne skarby nie dałbym mu prowadzić klubu. Jeszcze początek sezonu był przyzwoity, ale potem aż jeden punkt w czterech meczach. Można się martwić? Można, bo na razie tylko dwa miejsca spadkowiczów są niejako zaklepane. No a Stoke cóż, widać że coś nie funkcjonuje. W tym meczu ktoś mógł się przełamać i zrobił to zespół Fulham. Bez swojego kapitana (Brede Hangeland zszedł z przerwie, bo kontuzja) i bez najlepszego napastnika (Dymitar Berbatow podążył jego śladem 20 minut później). Dlatego o Fulham bym się nie martwił.

Czy martwiłbym się o Sunderland? Chyba tak, bo jak na razie nie ma jeszcze decyzji o nowym szkoleniowcu. W poprzednim sezonie to zespół Reading miał przeboje z poszukiwaniem menedżera, w tym padło na Sunderland. To nie jest dobry znak (Reading jest w Championship teraz), a do bezpiecznego miejsca brakuje jeszcze sześciu punktów. Powiedziałbym, że zespół ma 80-90% szans na spadek, co biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy po siedmiu kolejkach, może zostać uznane za przedwczesne. Problem w tym, że oni muszą zdobywać punkty. Z każdą kolejką maleją ich szanse na pozostanie w lidze. Tylko gdzie szukać tych wygranych?

Można zrobić co prawda tak, jak West Ham. Pisałem, że ten mecz jest skórka od banana, na której można się malowniczo poślizgnąć. Tottenham przegrał przede wszystkim ze sobą. Było wiadome, że prędzej czy później przyjdzie mecz, w którym sytuacja nie będzie się dobrze układała od pierwszego gwizdka. Statystyki tego spotkania wyglądają pięknie, a nawet bardzo pięknie, ale one nie mają znaczenia, bo liczy się tylko jedna rzecz: strzelone bramki. Gospodarze zagrali po prostu słabo, tak jakby nie spodziewali się, jakie wyzwanie postawi przed nimi zespół gości. To wina menedżera, bo on musi reagować w takich sytuacjach. Podejmować decyzje, które nie doprowadzą do takiego wyniku. No a w tym meczu to menedżer gości udzielił srogiej lekcji młodemu szefowi Tottenhamu. Podejrzewam, że plan drużyny West Ham był bardzo prosty: nie stracić gola i coś strzelić. Jednak to słabość gospodarzy sprawiła, że wyszedł z tego wynik 0-3. Poważniejszych konsekwencji to na razie nie niesie ze sobą (to tylko jeden mecz), ale ciekawe, jak zareaguje na to zespół.

Zakończę starciem, po którym jestem bardzo smutny. Nie z powodu wyniku, ale z powodu decyzji w FPL. Southampton wygrał ze Swansea, co przesuwa zespół gospodarzy na czwarte miejsce. Z dużym udziałem Artura Boruca, co prawdopodobnie rozstrzyga kwestię rywalizacji w bramce polskiej kadry na dwa mecze eliminacji MŚ. No a zespół ma fantastyczną linię defensywy. Siedem spotkań i tylko dwie stracone bramki, jeszcze w sierpniu. Nic dziwnego, że drużyna jest w pierwszej czwórce. Czy się w niej utrzyma? Wydaje się, że to niemożliwe, ale piłka nożna nie zna takiego terminu. Przed sezonem ostrożnie wieszczyłem im miejsce w górnej ósemce tabeli, na razie idzie im lepiej, niż można było się spodziewać.

Następna kolejka odbędzie się po zakończeniu eliminacji do Rio 2014. Nie dziwię się, że Anglicy tak nerwowo podchodzą do tych meczów, bo dwa remisy sprawią, że imprezę będzie można oglądać w telewizji. Jednak wracając do ligi, ciekawie powinno być w spotkaniu Newcastle z Liverpoolem, następnie Manchesteru United z Southamptonem. Dzień później Aston Villa z Tottenhamem to fantastyczny papierek lakmusowy, który pokaże, czy Spurs wyciągają wnioski, a na koniec, w poniedziałek, Crystal Palace – Fulham. Podejrzewam, że emocji nie zabraknie.

PS Plusy i minusy FPL

Same minusy tym razem, bo kilkanaście minut przed deadlajnem miałem w składzie meczowym Artura Boruca i Daniela Foxa, ale zachciało się kombinować. Netto straciłem trzynaście punktów. To już nawet źle wybrany kapitan nie robi na mnie wrażenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz