_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

24.10.2013

Trzecia kolejka UCL – wrażenia


Jak ten czas leci, niedawno obserwowaliśmy boje warszawskiej Legii, która wyłożyła się w przedpokoju Ligi Mistrzów, a mamy już półmetek fazy grupowej, nazywanej czasami fazą kwalifikacyjną prawdziwej Ligi Mistrzów, gdzie będzie decydował tylko wynik dwumeczu. Wkrótce zaczną się pożegnania niektórych silnych drużyn. Na razie jednak wrażenia z trzeciej kolejki.




  • W pierwszej grupie Manchester United wygrał, ale powiedzmy sobie szczerze: nie miał innego wyjścia. Nie z powodu sekcji śpiewającej, czyli po prostu zagrzewającej piłkarzy do walki. Real Sociedad dzielnie zmierza po czwarte miejsce, więc nie można tracić z nim punktów. Tym bardziej, że Bayer Leverkusen nie zrezygnuje z walki o pierwszą pozycję.

  • W grupie B coś nam się słabo prezentuje Juventus. Nie jest kłopotem zmobilizować się na madrycki Real, problemem jest mobilizacja na słabszych, teoretycznie, rywali. Jeśli Juve przegra mecz za dwa tygodnie, to Galatasaray może mieć kilka punktów przewagi i mecz na swoim boisku z włoskim zespołem w ostatniej kolejce. O czerwonej kartce nie chciałbym pisać, bo arbiter miał prawo do podjęcia takiej decyzji.

  • W kolejnej grupie mieliśmy popis Zlatana Ibrahimovicia. Cztery bramki w jednym meczu to osiągnięcie. Walka o drugie miejsce robi nam się ciekawa, bo myślałem, że Benfica jednak wygra u siebie z Olympiakosem. Teraz portugalski klub musi martwić się o awans.

  • W grupie D ważną wygraną odniósł Manchester City. Dwa wyjazdy, sześć punktów, jedynie porażka z Bayernem burzy nieco idylliczny obraz, ale awans wydaje się pewny. Dwa mecze na własnym boisku to poważny atut. Bayern zmierza po pierwsze miejsce. Tu się prawdopodobnie nic nie zmieni.

  • W następnej grupie Chelsea wygrała w Gelsenkirchen. Zapowiadał się na trudny mecz, bo londyński klub nie błyszczy, ale wyjazd zakończył się sukcesem. Nikt się nie wtrąci w rywalizację angielsko-niemiecką, bo rywalom za dużo brakuje.

  • Grupa F i mistrzowie komplikowania swojej sytuacji. Może się to skończyć dla Arsenalu Ligą Europejską, bo nic się nie zmieniło i są trzy silne zespoły z dobrymi menedżerami. No fakt, Kanonierzy przegrywają u siebie z niemieckim zespołem, a potem wygrywają na wyjeździe, ale teraz może być inaczej. Nadzieja w tym, że Arsenal bardzo dobrze potrafi grać z kontry.

  • Przedostatnią grupę G rozstrzygnął już zespół Atletico Madryt. To może być niespodzianka sezonu w tej edycji. Nie można jednak nie wspomnieć o drugim meczu, który zakończył się sensacyjnym rezultatem. Niby o to łatwiej po czerwonej kartce dla gracza Porto, ale właściwie nie wiem, jak to skomentować. Nie mogę tego pojąć, bo żółta kartka za faul jest zrozumiała, ale druga, po minucie, za wybiegnięcie z muru to coś niezrozumiałego. Porto skomplikowało sobie sytuację i to bardzo mocno. Jak Zenit nie pęknie, to awansuje.

  • No i ostatnia grupa, gdzie Milan zremisował z Barceloną. Będę się powtarzał, ale to niczego nie zmienia. Te zespoły i tak awansują i tak. Celtic z Ajaxem powalczą o trzecie miejsce.

Następna kolejka 5-6 listopada. Kluczowy może być rezultat meczu Juventus - Real Madryt i Olympiakos - Benifica. One mogą wiele wyjaśnić, kto awansuje dalej. W środę wiem, jaki mecz będzie pokazywać telewizja, bo czeka nas starcie Borussii Dortmund z Arsenalem. Jednak ciekawiej powinno być w meczu Zenit - Porto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz