_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

20.11.2013

Rio 2014 – mecze 19.11.2013


No i koniec eliminacji, znamy wszystkich finalistów z Europy. Były piękne mecze, kilka możliwych zwrotów akcji wisiało w powietrzu, ale na końcu wygrali ci, którzy mieli wygrać. Mam pewną satysfakcję, bo trafnie przewidziałem kto awansuje. Jak już pisałem to kilka razy, nie znam się na piłce nożnej ;). Mówiąc poważniej, czy można było uciec przed siłą faktów, że mocniejsze reprezentacje wygrają te dwumecze? Po kolei pary.



Francja 3 – 0 Ukraina (3-2 w dwumeczu, awans Francji)

Ukraina przegrała ze sobą, z presją sprawienia wielkiej sensacji. Najlepiej o tym świadczy czerwona kartka, którą zobaczył Jewhen Chaczeridi. Pierwsze żółtko oglądasz w 45 minucie, sekundy przed zejściem na przerwę. Drugą minutę po powrocie na boisko. Chyba zabrakło odpowiedniej rozmowy w szatni, odpowiedniego rozładowania presji. Można rzecz jasna wracać do niepodyktowanego spalonego przy bramce Karima Benzemy, ale to nie zmieni faktu, że ten gol padłby i tak. Francja miała za dużą przewagę. Po czerwonej kartce Ukraińcy czekali na dogrywkę i się nie doczekali. Francuzi po prostu bardziej chcieli, a piłkarze mogli poprzeć tę chęć umiejętnościami. Rzadkie są sytuacje, że dwumecz wygrywa się po pierwszym meczu, a Ukraina chyba w to uwierzyła.


Rumunia 1 – 1 Grecja (2-4 w dwumeczu, awans Grecji)

Żeby uniknąć zbędnych nerwów i problemów, Grecy postarali się o gola po 20 minutach i to odebrało powietrze gospodarzom. W tym momencie Rumunia potrzebowała trzech bramek do dogrywki, a przecież strzelenie gola Grekom to duże wyzwanie. Tylko zespół Bośni i Hercegowiny był w stanie strzelić więcej, niż jednego gola, a tylko Łotwa strzeliła jednego gola. Dlatego szanse Rumunii wyparowały po bramce dla Greków. Był gol samobójczy, bardzo piękny swoją drogą, ale to pokazuje, że potrzebna była odrobina magii do pokonania bramkarza greckiej jedenastki. Tej magii nie mieli piłkarze rumuńskiej kadry.


Chorwacja 2 – 0 Islandia (2-0 w dwumeczu, awans Chorwacji)

Gdy Chorwacja powiedziała sprawdzam, to okazało się, że Islandczycy dysponują tylko blotkami, a z nimi niczego się nie wygra. Nawet Mario Mandzukić oglądający czerwoną kartkę wiele nie pomógł, bo taka była dysproporcja umiejętności między dwoma zespołami. Rewanż mógł się równie dobrze zakończyć półtorej minuty po przerwie, kiedy Darijo Srna trafił do siatki i Islandia musiałaby zdobyć dwie bramki. Trochę o to trudno, skoro przez cały mecz oddaje się tylko jeden celny strzał na bramkę rywali. Nic dziwnego, że z tego meczu o wiele łatwiej można było zapamiętać szarże Luki Modricia, który szturmował środkową strefą boiska i sprawiał masę problemów defensywie gości.


Szwecja 2 – 3 Portugalia (2-4 w dwumeczu, awans Portugalii)

To był fantastyczny mecz, mający duże szanse, żeby przejść do historii. Z jednej strony smutne pożegnanie Zlatana Ibrahimovicia z finałami mistrzostw świata (za rok będzie miał 33 lata, następne finały to już 37 lat, trochę za dużo, a sukcesu brak, nie strzelił nawet bramki w finałach), z drugiej potwierdzenie statusu gwiazdy przez Cristiano Ronaldo. Przez chwilę wydawało się, że Szwecja awansuje. Dwie bramki Zlatana, awans był już tylko o gol, ale wtedy sprawy w swoje ręce, a właściwie nogi, wziął Ronaldo (nawet Zlatan bił brawo po jego akcji; poprawka, to było motywowanie kolegów z drużyny klik). Takich meczów się nie zapomina. Przy okazji można też dostrzec, co odróżnia graczy wybitnych od tylko dobrych, czy bardzo dobrych. Finały w Rio zapowiadają się znakomicie, bo to tak właściwie jedyna szansa przed Ronaldo na powtórzenie sukcesu Eusebio, a nawet zrobienie czegoś więcej. Turniej zacznie się w czwartek 12 czerwca 2014, a zakończy 13 lipca.

10 komentarzy:

  1. I wszystko kończy się tak jak powinno. Mnie osobiście Ukraina bardzo zawiodła. Nie można tak grać z zaliczką. Francja to nie jest byle jaki zespół. W tym meczu mówi się o kontrowersjach ale jakie one by nie były trzeba przyznać, że wygrał zespół lepszy.
    Mecz Szwecji z Portugalią naprawdę dobry. Szkoda, że oba zespoły nie awansowały. Ale takie są zasady. Szwedzi są jednak sami sobie winni. Nie potrafili upilnować CR7 i tak to się wtedy kończy. Trzy prostopadłe podania zdecydowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukraina za bardzo uwierzyła, że jedzie do Rio. Gdyby podeszli do tego meczu normalnie, bez tego wyjazdu siedzącego w głowie, to może by im się udało. W końcu lepszy zespół mógł wygrać na przykład 3-1, a to oznaczałoby, że Francja nie pojedzie na finały.
      No a Szwecja z Portugalią przejdzie do historii. Niby prosty futbol, bez skomplikowanych akcji, ale piękno kryje się w prostocie. Niby akcje Portugalii były proste, nie wymagające wielkiego wysiłku, ale jednak potrzebny był do tego bardzo dobry zespół i jeden wybitny zawodnik.

      Usuń
  2. Tak, zgadzam się. Ukraińcy wychodząc na murawę byli już przegrali. Wszystko w głowach.
    Ronaldo ze skutecznością nie ma problemu. To jest prawdziwy napastnik. Jak dostanie dobrą piłkę to ją wykorzystuje. Umiejętność na wagę złota.
    Nam teraz pozostaje emocjonować się reprezentacją młodzieżową. Mecz z Grecją, a szczególnie końcówka pokazały, że charakteru im nie brakuje. Ale zawodnicy niby grający w dobrych klubach na poziomie takie błędy w defensywnie to wstyd. Ale to nasza polska mentalność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie reprezentacje juniorskie nigdy nie są jakimkolwiek wyznacznikiem. W dorosłym futbolu łatwiej nadrobić różnice fizyczne, bo dochodzi cały repertuar zagrań taktycznych. W futbolu juniorskim zawsze można zestawić zespół 'wyrośniętych' graczy, którzy wygrają warunkami fizycznymi, a potem znikną w seniorach. W 2001 nasza reprezentacja U-18 zdobyła Mistrzostwo Europy. Najjaśniejsze nazwisko w seniorach to Tomasz Kuszczak moim zdaniem. Do tego kilku graczy na poziomie ligowym. Nie przełożyło się to na poziom piłki seniorskiej. Podobnie w 2007, kiedy reprezentacja U-20 pokonała Brazylię. Przebili się bramkarze, a z innych reprezentacji tacy gracze jak Sergio Aguero, Angel Di Maria, Luis Suarez, Edinson Cavani, Marcelo, David Luiz, Juan Mata czy Gerard Pique. Trudno powiedzieć, żeby któryś polski zawodnik, grający w polu, osiągnął podobny sukces. Dlatego nigdy nie emocjonowałbym się występami młodzieżowców. Do prawdziwej piłki daleka droga.

      Usuń
  3. Jest w tym dużo prawdy ale spójrz, że ci zawodnicy już grają w swoich klubach w Polsce na poziomie ekstraklasy lub są rezerwowymi w europejskich zespołach. To już w tej chwili nie są zawodnicy anonimowi. Wiadomo, że wiele im brakuje by stać się ostoją pierwszej reprezentacji, mimo jej nie wygórowanego poziomu. Jednak każdy z nich ma taką szansę. Kilku z nich wróże niezłą przyszłość choć wiele jeszcze pracy przed nimi. A ta reprezentacja nie odnosi jakiś wielkich sukcesów. Ale zaistniała. I może właśnie to zmotywuje ich.
    W pierwszej reprezentacji przydało by się sporo młodej krwi. Wprowadzenie Bereszyńskiego, Zielińskiego czy Pawłowskiego pokazało, że ci zawodnicy potrafią wnieść więcej do gry kadry niż wielu doświadczonych bywalców. Mam nadzieję, że Nawałka odważnie postawi na grupę młodych piłkarzy bo to jedyny sposób na rozwój tej drużyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem polega na tym, że praktycznie w każdej reprezentacji jest grupa młodych, utalentowanych graczy. Mam wrażenie, że już wszędzie stosuje się podobne metody i dobrych graczy jest więcej i więcej. Dlaczego nie wychodzi w Polsce? Taka moja teoria, że w pewnym momencie zaczyna brakować chęci. Chęci tego, żeby stać się lepszym piłkarzem. Nie uwierzę, że polskim zawodnikom brakuje talentu. Tyle tylko że do sukcesu w piłce potrzebna jest kombinacja talentu, pracy (przede wszystkim własnej), treningu (odpowiedni trening i trener), zdrowia i chęci (przede wszystkim chęci do tego, żeby być lepszym graczem). Gdy któregoś z tych elementów zabraknie (nieważne czy brak talentu, niedobry trener, brak wysiłku ze strony zawodnika, brak zdrowia czy brak chęci do piłki), to sukcesu w postaci dobrego zawodnika nie będzie. Porównując kraje pod względem ludności, to w Polsce powinno biegać czterech graczy porównywalnych z Cristiano Ronaldo. Nawet jak uznamy, że taki zawodnik to wyjątek, to czterech graczy takich jak Nani. Skoro nie biega, to znaczy, że gdzieś jest problem. Owszem, jeden potencjalny gracz mógł wybrać medycynę, drugi złamał nogę i nie gra już w piłkę, trzeci mógł trafić na takiego trenera, że szybko zniechęcił się do futbolu, a czwarty nazywał się Jakub Błaszczykowski i jemu się udało, ale trzeba zrozumieć dlaczego i to powtórzyć.
      Wprowadzanie młodych graczy jest ryzykowne, bo moim zdaniem w kadrze powinni grać dobrzy zawodnicy. Nie ma znaczenia, w jakim są wieku. Może się okazać, że ktoś mający już ponad 30 lat jest lepszy, a to powinien być dzwonek alarmowy, że coś nie funkcjonuje jak trzeba. Nie zawsze sprawdza się stawianie na młodych, tak jak zrobił to SAF z klasą 92, ale on nie wybrał młodych graczy. On wybrał dobrych, młodych graczy i dlatego odniósł sukces.

      Usuń
  4. Napisałem, że moim zdaniem wielu z tych młodych graczy daje więcej zespołowi niż wielu obecnych reprezentantów. Wiek nie ma znaczenia jeżeli chodzi o jakość zawodnika ale naszym piłkarzą nie chce się grać, a ci młodzi jeszcze się rwą. Jeżeli nie są gorsi to warto na nich postawić. Żałuję jednak że Nawałka nie dostrzegł Lewandowskiego, który pozytywnie się pokazał.
    W Polsce nie wychodzi w szkoleniu i tworzeniu gwiazd. Dla mnie tutaj najlepszym przykładem jest Klich. Zawodnik utalentowany ale leniwy. Wyjechał do Niemiec nie przebił się. Bo czego można było po nim oczekiwać. Jednak zmienił podejście do piłki dzięki pobycie w niemczech czego efekty możemy teraz oglądać w Eredivision.
    Ryzyko jest zawsze. Obojętnie kto będzie grał. Ta reprezentacja potrzebuje odważnych decyzji. Z obecnej kadry do gry nadaje się może 10-15 zawodników, do nich dołożyć grupę młodych, zdolnych jeszcze nie oszlifowanych talentów, których zadaniem miałoby być naciskanie na "pierwszą 11". Gorzej już nie będzie. Wszystko jednak w rękach Nawałki i nogach naszych grajków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni popieram ostatnie zdanie, ale selekcjoner ma trochę czasu na dokonanie zmian. Pierwszy mecz o punkty zagramy dopiero jesienią 2014, kiedy zaczną się eliminacje Euro 2016. Do tego czasu może dowolnie żonglować nazwiskami i wybierać optymalną jedenastkę. Dlatego nie mogę zrozumieć tej krytyki, która przewaliła się na głowę selekcjonera po ostatnich meczach. Mecze sparingowe, na tym etapie, służą wyborowi szkieletu optymalnej jedenastki. Selekcjoner musi wiedzieć, kto według niego będzie grał na kluczowych pozycjach, a potem nastąpi, a raczej powinno nastąpić, szlifowanie pewnych ustawień taktycznych i stałych fragmentów gry. Zawsze może wskoczyć ktoś nowy, ale ten szkielet reprezentacji powinien się narodzić do połowy przyszłego roku.

      Usuń
  5. Też tak uważam. Nawałka sam mówił, że do kwietnia/maja będzie eksperymentował i sprawdzał nowych zawodników. Ma do tego prawo a i ostatnie wyniki pokazują, że trzeba szukać nowych rozwiązań. Mi się wiele powołań nie podobało ale to nie powód by krytykować selekcjonera. Mam tylko nadzieję, że Nawałka ma rzeczywiście swój pomysł na ten zespół i silną psychikę.
    Gwizdy po ostatnich meczach były dla mnie nie zrozumiałe. O ile w meczu ze Słowacją zadziałały motywująco, to po meczu z Irlandią gdzie nasi walczyli jednak były krzywdzące. Ci piłkarze naprawdę walczyli w tym meczu i choć nie wyglądało to może dobrze to tego im odebrać nie wolno.
    Rozwiązań jest dużo, zobaczymy co zrobi Adaś. Ja tylko czekam na tych 6 obrońców, których chce szybko wyselekcjonować. To od tej formacji w dużej mierze zależeć będzie nasza gra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwi mnie presja na selekcję szóstki obrońców, bo to kluczowa formacja. Niestety nie widzę za bardzo nazwisk. To znaczy można wymienić nazwiska Damien Perquis, Kamil Glik, Łukasz Szukała, Sebastian Boenisch, Łukasz Piszczek i tak dalej, ale ostateczną decyzję musi podjąć selekcjoner. Moim zdaniem trudno obecnie o takiego zawodnika, jakim kiedyś był Jacek Zieliński, Tomasz Łapiński, czy niedawno Jacek Bąk. Kogoś, kto będzie spinać całą linię defensywną, kto będzie liderem tej formacji. Odwołują się znów do Premier League potrzebny byłby Nemanja Vidić, czy Vincent Kompany, a gracza takiego kalibru nie mamy. Pozostaje mieć nadzieję, że przez te 10 miesięcy ktoś się na taki poziom wespnie.

      Usuń