_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.12.2013

14 Gameweek Premier League


Pierwsza kolejka w środku tygodnia w tym sezonie i emocji nie brakowało. Kilka wyników zaskoczyło, kilka innych pewnie nie, ale widzimy, że dzieli się nam tabela. Z dość dużą pewnością można już typować, gdzie zakończą sezon poszczególne zespoły. Znaczna migracja w górę, czy w dół, nie powinna się zdarzyć.


Dobrze czułem, że mecz Sunderlandu z Chelsea przyniesie emocje. Siedem bramek, a takie coś rzadko się zdarza. No ale tak bywa, kiedy spotykają się dwa zespoły nie mogące przegrać. Zdecydował samobójczy gol Phila Bardsleya, chociaż bez niego Chelsea dowiozłaby pewnie te trzy punkty. Sunderland ma trudną sytuację, nie może sobie pozwolić na straty punktów. Pięć oczek do bezpiecznego miejsca to dużo. Tym bardziej że w składzie nie ma takiego gracza, jak Eden Hazard. Zawodnika, który zdobędzie bramkę bez poważnego udziału kolegów z drużyny. Chelsea będzie walczyć o tytuł, mimo nie do końca udanego startu. Nie mogła więc przegrać na boisku potencjalnego spadkowicza.

Podobnie meczu nie mógł przegrać Arsenal. Odważna decyzja Arsena’a Wengera, czyli Nicklas Bendtner w składzie zamiast Oliviera Giroud, zdała egzamin. Pomógł na pewno gol na początku meczu, ale zespół Hull jest po prostu solidnym ligowym średniakiem, więc takie rozwiązanie zawsze się przydaje. Zdaję sobie sprawę, że Kanonierów nie traktuje się do końca poważnie w kontekście walki o mistrzostwo, że nie patrzy się na przewagę dzisiaj, a na mecze w środku miesiąca, ale to pewna wygodna kalka. Zespół tak często zawodził, że bezpieczniej jest zakładać, że zrobi to samo. Nie wiem czy tylko ja to czuję, ale Arsenal gra inaczej. Sezon temu mieli trzy porażki i sześć remisów po 14 meczach. Teraz tylko dwie porażki i jeden remis. Uszczelnili bardzo mocno defensywę, ostatnie sześć meczów to tylko jeden stracony gol. Takie mam wrażenie, że złapali formę na grudzień, a to może skończyć się tytułem na koniec. Teraz zaczynają się trudne mecze dla nich, ale jak wyjdą z nich na plus, to kto będzie w stanie odebrać im pierwsze miejsce.

O pierwszym miejscu może za to zapomnieć Manchester United, ale to było oczywiste od początku sezonu. Nie wiem jak się czuje David Moyes, ale okazuje się, że to on był największą przeszkodą w Evertonie. Obawiałbym się powierzając klub w ręce Roberto Martineza, bo zwycięstwo w Pucharze Anglii było przyćmione spadkiem z ligi, ale on na razie radzi sobie świetnie. Wyciągnął z rynku transferowego całkiem innych zawodników, niż Szkot, kiedy ten pracował w Evertonie. A niby tylko ogołocił Wigan, bo z tego klubu ściągnął aż trzech zawodników. Jednak to, plus udane wypożyczenia sprawia, że to Everton bije się pierwszą czwórkę. O Manchesterze tego powiedzieć nie można, bo strata robi się za duża. Można oczywiście powiedzieć, że w meczu z Evertonem zabrakło szczęścia, ale nie ma takiej rzeczy jak szczęście w futbolu. Zabrakło umiejętności. Zawsze uważam, że jak zawodnik trafia w poprzeczkę to nie miał pecha, ale zabrakło mu umiejętności, żeby skierować piłkę do siatki. Jakoś Czerwonym Diabłom ostatnio tych umiejętności zaczyna brakować. Ciągnie ich za uszy Wayne Rooney, ale jak on złapie obniżkę formy, czy kontuzję? Do końca grudnia zespół zagra siedem razy, nie ma więc czasu, by pracować nad formą. Trzeba grać tym, co się ma.

No a do walki o tytuł wraca, ale bardzo ostrożnie, Manchester City. Szybki szturm ma początku meczu, dwie bramki, a potem cierpliwa kontrola wydarzeń. Tylko pod koniec o mały włos, a gospodarze urwaliby punkty. Dlatego mówię o ostrożnym powrocie, gdyż było blisko piątej wyjazdowej porażki w sezonie. Nawet jak wygrają u siebie wszystkie 19 meczów, to tytułu nie zdobędą. Nikt nie wygrał mistrzostwa przegrywając więcej niż pięć meczów wyjazdowych. Niby jest margines, ale nie sądzę, że już będą wszystko wygrywać do końca rozgrywek. Zobaczymy jak zagrają z Southamptonem, bo poprzednio wygrana na wyjedzie zaowocowała porażką z Chelsea. Tak więc jak wygrają z Sotonem, będzie można mówić o solidniejszym powrocie do walki o pierwsze miejsce. Chociaż wciąż uważam, że zdobywca Etihad będzie miał duże szanse na tytuł. Chyba nawet większe, niż Manchester City.

Następna kolejka w sobotę. Zaczynamy meczem Manchester United – Newcastle, potem Southampton – Manchester City, by skończyć Sunderlandem z Tottenhamem. W niedzielę musi przełamać się Fulham, a potem najłatwiejszy test z całej serii dla Asenalu, czyli starcie z Evertonem. Swansea – Hull w poniedziałek to jak deser.

Plusy i minusy FPL
Poza defensywą same plusy. Nie pamiętam takiej kolejki, w której pozytywnie zapisało się aż siedmiu graczy. No i na zielono, jest dobrze.
Minusy: no właśnie defensywa, bo chyba za bardzo uwierzyłem w nazwiska, no i kapitan; dobrze że jest wicekapitan, bo byłoby krucho; pamiętam, że kiedyś takiej instytucji w grze nie było, więc bonus wyleciałby przez okno. No i IKTS, chociaż Manchester z Evertonem trafiłem klik.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz