_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

08.12.2013

15 Gameweek Premier League


Grudzień nie pozwala nam się nudzić w Premier League. Sobota przyniosła kilka ciekawych wyników, niedziela poprawiła dwoma ważnymi. No i zaczniemy od spotkania Manchesteru United, po którym przetoczyła się krytyka menedżera Czerwonych Diabłów, nie do końca moim zdaniem zasłużona.


Można było spodziewać się, że początek Davida Moyesa nie będzie wybitnie udany, że pojawią się wyboje i zakręty. W końcu Manchester SAFA (że daruję sobie rozpisywanie inicjału) był czymś innym, niż Manchester Moyesa. Dla mnie zawsze drużyna stanowi pewną całość razem z menedżerem. Dobry menedżer potrafi zdziałać cuda ze słabą drużyną, słaby menedżer zepsuje nawet najlepszy zespół. Moyes potrzebuje czasu, żeby wykuć swój Manchester, tylko czy go dostanie, to jest pytanie. Po raz ostatni zespół nie zagrał w Lidze Mistrzów w sezonie 1995/96. To jakieś dwa eony temu w piłce nożnej. W końcu wtedy w Lidze Mistrzów grała Legia Warszawa, Blackburn Rovers wygrywał Premier League, a sama liga dopiero raczkowała. Czas płynął wolniej. Teraz presja na sukcesy, żeby zarabiać pieniądze, jest dużo większa, więc ewentualne niepowodzenie może wywołać małe trzęsienie ziemi w klubie. Awans do Ligi Mistrzów jest dużym wyzwaniem, bo z ośmiu zespołów będących wyżej w tabeli tylko dwa można w miarę łatwo wykreślić z walki. Pozostałych sześciu nie. Niby to tylko siedem punktów, ale to dystans praktycznie nie do odrobienia. Nie sądzę, że te wszystkie zespoły nagle złapią taki kryzys. Tutaj wcale nie chodzi o to, czy w meczu z Newcastle brakowało czegoś w pomocy, defensywie, czy ataku. To nie da nam odpowiedzi na pytanie, gdzie jest problem klubu. W tym momencie on potrzebuje jednej rzeczy: czasu. David Moyes tak właściwie niczego nie wygrał w swojej karierze. Dlatego on musi się nauczyć, jak radzić sobie z tą drużyną, jak zacząć z nią wygrywać, wreszcie potwierdzić, że jest dobrym menedżerem. Nie wiem jednak, czy będzie miał na to czas. Na razie ‘sukcesem’ jest zrobienie z Manchesteru Evertonu, co żadnym komplementem nie jest. No a patrzenie na Everton podejrzewam, że boli.

W końcu Everton z nowym menedżerem miał też zanotować słabszy sezon, a tutaj proszę, remis z Arsenalem. Nie chciałbym tutaj przesadzać, ale obie te drużyny są silne i będą bić się o realizację swojego celu. Dla jednych jest to mistrzostwo, dla drugich pierwsza czwórka. Arsenal był blisko wygranej, ten strzał w ostatnich minutach w poprzeczkę mógł przesądzić losy meczu. Remis jest sprawiedliwym wynikiem, bo obie drużyny zasłużyły na coś z tego spotkania. W końcu mistrzowsko się zneutralizowały. Arsenal jedynie może mieć pretensje, bo wyniki z soboty wymagały wygranej.

No właśnie sobota. Manchester City znowu stracił punkty w meczu wyjazdowym. Po raz kolejny w tym sezonie. U siebie rozstawiają wszystkich po kątach, na wyjazdach strasznie marnieją. Wydawało się, że to idealny moment na pokonanie Sotonu. Bez pierwszego i drugiego bramkarza, po serii trzech porażek, no czego więcej chcieć. Jeszcze bramka w 10 minucie, wystarczyło tylko dowieźć wynik. Zamiast tego gospodarze wyrównali i bardziej się napracował bramkarz gości. Od sierpnia zespół uczy się grać na obcych stadionach. W połowie grudnia wciąż tego nie widzę. Myślę, że pomału można wykreślać zespół z walki o mistrzostwo, bo stracił za dużo punktów na wyjazdach. Co ciekawe w innych rozgrywkach jakoś potrafi wygrywać, w lidze nie. Teraz szansa tkwi głównie w matematyce, bo zostało tyle meczów, że wygrana wszystkich pozwoli wygrać ligę. Tylko że chyba wierzy w to coraz mniej osób.

No i Chelsea, która ma olbrzymie kłopoty ze swoją defensywą. W sezonie 2004/05, pierwszym menedżera w lidze, stracili po 15 meczach 6 bramek. Siedem i osiem w następnych sezonach. Teraz aż siedemnaście. Błędy indywidualne? No tak, ale ktoś tę defensywę tak ustawił, ktoś tych zawodników wystawił do gry. Że było więcej szans i, jak to ładnie brzmi, optyczna przewaga w polu? To nie ma żadnego znaczenia. Nie wiem czy to jest gra, a menedżer chce urobić prezesa, by ten wzmocnił atak, ale to bardzo ryzykowne. Co prawda za dwa mecze to Chelsea może być liderem, ale czy to nie jest za duże ryzyko?

Następną kolejkę zacznie mecz Manchester City – Arsenal i chyba nie trzeba nic o tym pisać, bo wszyscy wiedzą jakie to będzie miało znaczenie dla obu zespołów. Potem West Ham – Sunderland, gdzie gospodarze mogą przybić gwóźdź do trumny gości, albo położyć się w niej razem z nimi, że tak poetycko podsumuję odnosząc się do przydomku gospodarzy. W niedzielę czeka starcie Aston Villa – Manchester United i pytanie, czy goście nie wygrają piątego meczu z rzędu oraz Tottenham – Liverpool, gdzie znów obie drużyny muszą wygrać.

Plusy i minusy FPL

Gdzie tu szukać plusów, został się jedynie Mesut Özil i Romelu Lukaku.
Za to minusów zatrzęsienie, bo reszta zawodników miała słaby mecz, a w IKTS się popisałem i trafiłem tylko jeden wynik, ten Liverpoolu. Cała reszta źle, a ostatecznie minus 75 punktów, co jest jedną z moich najsłabszych kolejek w historii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz