_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

31.01.2014

Styczeń w Premier League


Z uwagi na to, że nie mam za bardzo weny do tworzenia wstępu do podsumowania, przejdę od razu do klasyfikacji tego miesiąca. Przypomnę tylko link do poprzedniego klik, bo często kończę myśli zaczęte wtedy i bez lektury poprzedniego może być trudno zrozumieć ten.


Miejsca 19-20 ze średnią zero! punktu na mecz: Cardiff (poprzednio 0,83) i Hull (poprzednio 1,00)

Cardiff - no i się sprawdziło, za styczeń mamy zero. Co prawda byli trudni rywale, wszyscy na wyjazdach, ale West Ham u siebie? Powinna być trójka. Teraz każdy mecz robi się starciem o sześć punktów, bo 17 lokata w tabeli odjechała już na trzy oczka, a jak uwzględnimy różnicę bramkową, to na cztery.

Hull - fakt faktem, że trzy mecze wyjazdowe i Chelsea u siebie, ale można mówić o rozczarowaniu. Jeszcze nie są w bezpośredniej walce o pozostanie w lidze, ale jak następny miesiąc skończy się też na zero, to zespół będzie walczył tuż nad strefą spadkową.


Miejsce 18 - Stoke (średnia 0,25 punktu na mecz; poprzednio 1,33)

Nie skończyli na zero, ale byłbym daleki od organizowania przyjęcia z tego powodu. Tym bardziej, że następny miesiąc wcale nie jest lepszy. Oni są blisko, żeby jednak spaść z ligi. Na sześć ostatnich spotkań zdobyli tylko punkt.


Miejsce 16 i 17 ze średnią 0,75 punktu na mecz: Fulham (poprzednio 1,00) i Swansea (poprzednio 1,00)

Fulham - nic się nie zmieniło, dalej jest strefa spadkowa, a karta zmiany menedżera została już wykorzystana. Na pewno nie pomoże konieczność rozegrania powtórzonego meczu w Pucharze Anglii, bo to tylko zje potrzebne siły. Luty zapowiada się na zero.

Swansea - mało punktów, ale mieli trudnych rywali, z którymi przegraliby 8-10 meczów na 12. Luty zapowiada się spokojniej i zespół nie jest w strefie spadkowej. Myślę, że prezesi wiedzą, z czym wiąże się gra w Europie, więc nikt nie będzie ścinał głowy menedżera.


Miejsca 13-15 ze średnią 1,00 punktu na mecz: Newcastle (poprzednio 1,67), West Brom (poprzednio 0,50) i West Ham (poprzednio 0,33)

Newcastle - tracą chyba za dużo punktów, ale im spadek z ligi nie zagraża. Jedyne co im zagraża, to bezpieczny środek tabeli, a więc bez żadnych większych nerwów, ani na plus, ani na minus.

West Brom - na razie nowy menedżer jakoś nie może wystartować, a mecz z Aston Villą to jedynie ładna reklamówka ligi, ale nie ma za to punktów. Luty dla nich będzie trudny, bo mogą się obudzić w strefie spadkowej któregoś dnia.

West Ham - zremisowali na boisku Chelsea i kto wie, mimo że są w strefie spadkowej i mieli fatalny grudzień, może jednak nie spadną. Chyba najgorsze już za nimi, a Andy Carroll zaczyna pracę, żeby nie trafić na listę nieudanych zakupów.


Miejsca 10-12 ze średnią 1,25 punktu na mecz: Everton (poprzednio 2,17), Norwich (poprzednio 0,83) i Southampton (poprzednio 0,83)

Everton - można powiedzieć, że tym razem nie wyszedł im miesiąc, a to nie jest dobry znak. Tak samo jak defensywa, która zaczyna nas uwodzić zwodniczym pięknem pożyczonym z Wigan. Tak więc w skrócie, Roberto Martinezie nie idź tą drogą. Szedłeś już tak w poprzednim klubie i wiesz, gdzie ona prowadzi.

Norwich - bilans za ten miesiąc to 1-2-1 osiągnięty tylko dwiema strzelonymi bramkami. W następnym miesiącu muszą wygrać z Cardiff i mogą zacząć mrozić szampan. Jak wszystko dobrze pójdzie, to kilka punktów przewagi nad strefą spadkową będzie im towarzyszyć do końca.

Southampton - w poprzednim miesiącu poobijała ich czołówka ligi, ale teraz już było całkiem nieźle. Na środek tabeli powinno wystarczyć, a nie wiem, czy ktoś oczekiwał czegoś więcej. Jak niczego nie popsują, to za rok będzie lepiej.


Miejsce 9 - Manchester United (średnia 1,50 punktu na mecz; poprzednio 2,00)

Zespół już nie jest traktowany jako poważny konkurent w walce o mistrzostwo, a półfinał Pucharu Ligi z Sunderlandem może się śnić po nocach. Walka o czwarte miejsce powinna być priorytetem, ale nie wiem, czy drużyna jest na nią gotowa. Pomyśleć, że niedawno był tytuł.


Miejsca 6-8 ze średnią 1,75 punktu na mecz: Aston Villa (poprzednio 0,67), Crystal Palace (poprzednio 1,50) i Sunderland (poprzednio 1,00)

Aston Villa - odblokował się Christian Benteke i od razu ma to przełożenie na wyniki. Przede wszystkim zespół wygrywa ważne mecze, z rywalami podobnej kategorii, a to zawsze przesuwa zespół w górę tabeli. Jak utrzymają to w lutym, to będzie można wykreślać ich z walki o utrzymanie się w lidze.

Crystal Palace - co prawda dobiegające z szatni pomruki mogą martwić kibiców (bo menedżer mówi o odejściu) a dlaczego? Cytując pewną grę: Szczegóły nie są istotne. Powody - jak zwykle, typowo ludzkie. Chodzi rzecz jasna o pieniądze na wzmocnienia, ale na razie zespół radzi sobie bardzo dobrze, ale bez zakupów to może się szybko skończyć. W końcu pozycja w tabeli ma znaczenie tylko po 38 kolejkach, a nie wcześniej.

Sunderland - so far, so good. Jest 17 pozycja w tabeli, jest finał Pucharu Ligi, jest wreszcie nadzieja, że zakończy się to dobrze, a początek sezonu zostanie uznany za brzydki wypadek przy pracy. 18 punktów do końca sezonu nie wydaje się niemożliwe, a to prawdopodobnie zagwarantuje im pozostanie w pierwszej lidze.


Miejsce 5 - Tottenham (średnia 2,25 punktu na mecz; poprzednio 2,17)

Szło, szło i zdechło, ale jak malowniczo z Manchesterem City. No ale dalej są w walce o ligę Mistrzów. Na razie tracą cztery punkty (trzy normalne, czwarty z różnicy bramek), ale to można odrobić. Menedżer musi tylko odrobić zadanie z taktyki i nic więcej.


Miejsca 2-4 ze średnią 2,50 punktu na mecz: Arsenal (poprzednio 1,83), Chelsea (poprzednio 2,17) i Liverpool (poprzednio 2,00)

Arsenal - teraz zaczną się schody, bo każdy mecz będzie albo trudny, albo bardzo trudny. Przydałby im się nowy Thierry Henry, ale to nie jest możliwe. Jednak jeśli uda im się sprowadzić takiego gracza, to wiele mogą osiągnąć w tym sezonie. Bez niego pewnie mniej. Jednak jak będą na pierwszym miejscu na początku kwietnia, to wtedy będzie można mówić o tytule.

Chelsea - gdyby nie ten West Ham. Jak przegrają na Etihad, to mogą już nie odrobić sześciu punktów do lidera. Jak zremisują, to skorzysta ten trzeci. Dlatego są w sytuacji, której chyba nie spodziewał się za bardzo menedżer. Może pojawić się presja. Ciekawe czy pękną.

Liverpool - tracą już dużo punktów do lidera, ale wciąż mają szansę na tytuł. Zagrają z całą czołówką u siebie, więc można mówić o czterech punktach straty. Problem w tym, że za dużo punktów oddają rywalom w meczach, które mieli wygrać. Jak tego nie poprawią, to nie mogą myśleć o mistrzostwie.


Miejsce 1 - Manchester City (średnia 3,00 punktu na mecz; poprzednio 2,67)

Poczwórna korona, takie chyba są plany, tym bardziej, że nie ma już kryzysu w meczach wyjazdowych. Na papierze mają taki skład, że nawet w grze Football Manager byłoby trudno go zbudować. Nie ma praktycznie żadnej luki, wszędzie jest zabezpieczenie i rezerwowi, a okienko transferowe jeszcze się nie skończyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz