_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

09.02.2014

25 Gameweek Premier League


Pierwsza pełna kolejka po zamknięciu się okienka transferowego, kiedy już wszyscy zawodnicy zostali zatwierdzeni do nowych zespołów i można powiedzieć, że zaczynamy grać na poważnie. To fatalny moment na jakikolwiek kryzys, bo straty teraz będą bardzo trudne do nadrobienia.


Dlatego trzeba zacząć od hitowego starcia w sobotę, gdzie chyba odcisnęła się wiadomość, że Olivier Giroud postanowił bardziej sprawdzić się w łóżku, niż na boisku klik. Czy miało to wpływ na wynik? Podejrzewam, że tak, bo kwestie związane z psychiką zawodników są bardzo delikatne, a to nieco rozwala ten spokój. Reguły klubowe? A kto by się nimi przejmował. Z jakiegoś powodu The Reds za łatwo stwarzali sobie okazje, za łatwo zdobywali bramki, wreszcie za łatwo odjechali i nie dali się dogonić. Czy kończy to szanse Arsenalu na mistrzostwo? To na pewno jest wydarzenie, którego nie przewidzi się przed, czy w trakcie sezonu, a które może kompletnie wykoleić dane rozgrywki. Czy zespół się pozbiera to inna historia, ale mi brakuje wyrazistych liderów na boisku i poza nim. Kogoś, kto ma autorytet i potrafi zapanować nad grupą kolegów. Kiedyś w tym zespole były bardziej wyraziste postacie. Teraz trudno wskazać kogoś takiego, a trudne mecze są dopiero przed zespołem.

Dla Manchesteru City każdy mecz wyjazdowy w lidze robi się trudny. Pisząc poprzednie podsumowanie kolejki trudno było spodziewać się, że mecz wyjazdowy z Norwich będzie zaprzątał większą uwagę. Tylko że po porażce z Chelsea ten mecz był ważny, gdyż dawał nam odpowiedź na pytanie, czy zespół ma to coś, czy nie. No i raczej nie ma. Chciałem zobaczyć reakcję po porażce, a nic takiego nie dostrzegłem. Po raz ostatni dwa mecze na zero z przodu zdarzyły się praktycznie dwa lata temu. Wtedy zakończyło się to mistrzostwem, ale teraz jest Chelsea. Słabość zespołu w meczach wyjazdowych, brak kogoś, kto zrobi tę jedną akcję w danym spotkaniu, może wiele kosztować w ostatecznym rozrachunku. Trudno powiedzieć, czy to wina menedżera, czy jednak słabości składu, ale po zainwestowaniu takich pieniędzy w zespół należałoby się spodziewać czegoś lepszego. Na razie mam wrażenie, że drużyna ma w psychice jakieś limity, których nie może przełamać.

Przed zespołem Cardiff nie ma limitów, ale jasno postawiony cel: utrzymać się. Wydawało się, że łatwiejszego rywala nie będzie, bo zwolnienie menedżera zawsze zostawia jakieś ślady. No i jakoś tych śladów nie można było dostrzec w grze Swansea. Dla gości każdy mecz jest starciem o sześć punktów. Im nie jest już potrzebna tylko walka, ale punkty. Dużo punktów. Co prawda dwa najbliższe mecze zagrają na swoim stadionie, ale to nie gwarantuje wygranych.

Wiele może powiedzieć o tym Manchester United, bo po remisie z ostatnim zespołem w tabeli szanse na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów znacznie zmalały. Oczywiście mogą zrobić numer i wygrać ten sezon, ale patrząc na mecz z Fulham to była chyba ostatnia myśl, jaka przeszła mi przez głowę. Widać wyraźnie, co dawał tym piłkarzom poprzednik na stanowisku menedżera. Rok temu ten skład wygrywał ligę z 11 punktami przewagi. Jak dobrze liczę aż 16 razy wygrywał jedną bramką. Często przesądzał losy meczu w końcówce. Teraz też był gol w końcówce, ale dla rywala. Nie chcę być złym prorokiem, ale nie wiem, na ile starczy cierpliwości szefom klubu. W końcu patrzenie na zyski klubu może boleć i doprowadzić do jakieś zmiany. Nawet jak David Moyes dostanie drugi sezon szansy, to jak za rok będzie taka sama sytuacja, raczej nietrudno zgadnąć co się wydarzy. Na razie Szkot próbuje ułożyć skład po swojemu, ale na jego nieszczęście świat przyspieszył. No i trudno dostrzec efekty jego pracy. Więcej dośrodkowań? To nie ma znaczenia, jak nie padają z tego bramki. Sezon temu tych goli było praktycznie 50% więcej, a to dowodzi jakiegoś problemu. Po prostu coś zawodzi. Albo taktyka, albo motywacja, albo coś innego. Tylko że jakiś problem jest.

Następna kolejka zacznie się we wtorek. Cardiff – Aston Villa to kolejny sześciopak dla gospodarzy, a w środę Arsenal – Manchester United (to o czym pisałem wcześniej, jaka będzie reakcja w obu zespołach) i Fulham – Liverpool (szkoda, że w tym samym czasie, bo obie drużyny powinny wygrać).

Plusy i minusy FPL

Plusy: no kapitan to mi wszedł znakomicie, aż przypomniał mi się Frank Lampard; do tego dobre występy innych zawodników i od razu można powiedzieć, że minusy można pominąć

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz