_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.02.2014

26 Gameweek Premier League


Tę kolejkę, rozgrywaną dość nietypowo w środku tygodnia, sponsorowała nazwa Ruth. Co to jest? Sztorm atlantycki, który dotarł nad Anglię. Z powodu silnego wiatru odwołano dwa spotkania, co mocno zaburzy nam tabelę. Co ciekawe mecze mogłyby się odbyć, ale odwołano je z powodu bezpieczeństwa widzów. W końcu oni musieliby dotrzeć na stadion, a potem wrócić do domów, przy wietrze wiejącym ponad 120 kilometrów na godzinę. Na szczęście pozostałe spotkania się odbyły.


Zacznijmy od Chelsea, która straciła szansę na odskoczenie od rywali w lidze. Czy przed meczem z West Brom można było spodziewać się trudnej przeprawy? Tak, gdyż rywale grają tak właściwie z nożem na gardle, a ich przewaga nad strefą spadkową wyparowała po ostatniej kolejce. Dlatego oczekiwałbym, że zespół zagra z zaangażowaniem niespotykanym od początku sezonu. To Chelsea nie pokazała tylu argumentów, żeby myśleć o zwycięstwie. Nerwy w zespole, widoczne w kilku momentach podczas meczu? To Jose Mourinho igra z ogniem, bo jego komentarze też mają wpływ na jego zawodników. No a zabawa z ogniem jest bardzo niebezpieczna, można źle na tym wyjść.

Podobnie jak fani piłki oglądający mecz Arsenal – Manchester United, bo powiedzmy sobie szczerze, to nie było wielkie spotkanie. Zastanawiałem się, jaka będzie reakcja obu zespołów i nie doczekałem się żadnej. Lęk przed kolejną porażką sparaliżował menedżerów i piłkarzy na tyle, że punkt przyznany przed meczem zostałby wzięty w ciemno. Oczywiście Arsenal miał przewagę, ale brakowało mu zawodnika z przodu, który wykorzysta stwarzane okazje. Właśnie w takich meczach widać co mógłby dać zimowy transfer, którego nie było. Wojciech Szczęsny i tak ma na koncie interwencję meczu, bo bez niej wygraliby goście. Oczywiście można powiedzieć, że Arsenal poprawił się po spotkaniu z Liverpoolem, ale te trudne mecze jeszcze przed zespołem. Nie spotkania z Bayernem, czy z The Reds w pucharze, ale podwójne derby Londynu w marcu. I to te wielkie derby, w obu przypadkach na wyjazdach. Dlatego brak wygranej może zaboleć.

Będzie też bolało Fulham, bo porażka ze wspomnianymi już The Reds będzie odbijała się czkawką, możliwe że do końca sezonu. Twarde fakty są takie, że zespół jest ostatni i co prawda nie przesądza to jego spadku, ale ta perspektywa jest coraz wyraźniejsza na horyzoncie. W końcu ostatnie miejsce zajmuje zawsze najsłabszy zespół w danym momencie. Strata bramki w doliczonym czasie gry, jeszcze po rzucie karnym, zostawi pewnie ślady w psychice. Drużyna potrzebuje wygranych, bo bezpieczne miejsce odpłynęło już na cztery punkty. Pytanie tylko z kim oni mają wygrywać? Marcowe spotkanie z Cardiff wskaże nam jednego, a może nawet dwóch spadkowiczów.

Kto byłby tym trzecim spadkowiczem trudno rozstrzygać, bo wszystkie zespoły poniżej 9 miejsca mogą skończyć sezon awansując do Championship. A żeby uniknąć tego mało prestiżowego osiągnięcia, wypadałoby wygrywać spotkania o sześć punktów, czyli zespołami walczącymi o to samo. Dlatego mecz Cardiff z Aston Villą doskonale pasował do miana takiego starcia. Tylko że dla gospodarzy każdy mecz można tak nazwać. Dlatego remis to strata dwóch punktów. Można powiedzieć, że zespół ma problem ze strzelaniem bramek. Od 24 listopada drużyna strzela średnio dwie bramki na trzy mecze ligowe. Jak mam być szczery, to nie wróży to powodzenia. Na 12 spotkań do końca, bo tyle nam zostało, widzę minimum siedem porażek. 15 punktów do końca też nie rzuca na kolana, bo to nam da 37 oczek na koniec. Taki dorobek wcale nie gwarantuje pozostania w lidze. Nie mówiąc o tym, że zespół musi zacząć regularniej zdobywać bramki. Bez tego te 15 punktów zostanie tylko na papierze.

Następna kolejka zacznie się 22 lutego (w połowie kolejki Ligi Mistrzów). Na dzień dobry Chelsea – Everton. Potem Cardiff – Hull, bo to tradycyjny sześciopak. W niedzielę Norwich – Tottenham, to może być bardzo ważny mecz zarówno dla góry tabeli, jak i dołu.

Plusy i minusy FPL

Po dobrej kolejce przyszła słabsza, ale nie sądziłem, że aż tak słaba. Tylko Emmanuel Adebayor uratował zespół przed najgorszym wynikiem w tym sezonie.

2 komentarze:

  1. Zdziwiło mnie , że ta kolejka była taka słaba, bo zestaw meczy mógł zwiastowac bardzo ciekawe widowiska, a tu wielkie rozczarowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobota i niedziela to zapowiadające się na duże spotkania w FA Cup. We wtorek wraca Liga Mistrzów. Następna sobota to kolejna kolejka, a potem znów Liga Mistrzów. Kto teraz złapie kryzys, to straci szansę na wszystkie możliwe do zdobycia trofea, więc może ta kolejka została przeznaczona na budowanie sił na ten najgorszy okres. Po 10 kwietnia już będziemy wiedzieć, kto został w walce o coś w tym sezonie.

      Usuń