_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

24.02.2014

27 Gameweek Premier League


Widać metę sezonu. Co prawda jeszcze będzie kilka zakrętów, skręcimy w las niekiedy, ale koniec sezonu jest blisko. 11 maja, godzina 16 rozpocznie się ostatnia kolejka. Zostało nam jeszcze 11 meczów, ale znamy odpowiedź na coraz więcej pytań. Z każdą kolejką ta liczba będzie się zwiększać.


Pierwszym pytaniem było czy Arsenal i Manchester City poradzą sobie z porażką w Lidze Mistrzów. W końcu dobre zespoły nie mają serii słabych wyników. Arsenal poradził sobie znakomicie. Ktoś powie, że to tylko Sunderland, ale to właśnie oni grają finał Pucharu Ligi w niedzielę. Wydaje mi się, że Kanonierzy z poprzedniego sezonu taki mecz by przegrali. Odpoczywał Mesut Özil, reszta kolegów zmobilizowała się na to spotkanie, ale wyzwanie czeka zespół w drugiej połowie marca. Jednak jak po 10 kwietnia zespół będzie w tabeli tu, gdzie jest teraz, to będzie uważany za mocnego kandydata do mistrzostwa. Natomiast Manchester City trochę rozczarował. Wygrali, ale w stylu dalekim od zachwytów. Nie spodziewałbym się otwartej gry od jakiekolwiek drużyny odwiedzającej Etihad, ale to problem gospodarzy, a nie gości. To Manchester City musi nauczyć się otwierać takie zespoły i strzelać im bramki. Jeśli tego nie umie, to niestety ale tytuł pojedzie do Londynu. Nawet jak wykreślimy Arsenal z równania, to zostaje Cheslea.

No właśnie, Chelsea. Everton jest trudnym przeciwnikiem i przez 90 minut fantastycznie to pokazywał. Mecz ma jednak zawsze minuty doliczone i to mistrzowsko wykorzystali gospodarze. Co mi się przypomniało? Mecze Manchesteru United rozstrzygane w taki sposób. To umiejętność przerabiania porażek w remisy, a remisów w wygrane. Chelsea w tym momencie jest faworytem do wygrania mistrzostwa, tylko oni mogą ten tytuł przegrać. Arsenal ma za dużo trudnych meczów przed sobą, Manchester City nie może się odnaleźć w tym sezonie. No a Chelsea powoli, po cichu, jest na pierwszym miejscu. Przed nimi tylko jeden trudny mecz, Liverpool na wyjeździe pod koniec kwietnia. Oczywiście może coś nie wyjść, ale mam wrażenie, że oni są perfekcyjnie przygotowani na finisz rozgrywek i zakończą bardzo mocno.

A propos końca, mamy mecz Norwich – Tottenham. Liga nam zwariowała, bo właściciele gospodarzy myślą o zmianie menedżera, a przecież zespół nie jest bezpośrednio uwikłany w walkę o pozostanie w lidze. Jeśli to miała być motywacja na mecz, to zdała egzamin. No a goście żegnają się z czwartym miejscem. Przed nimi są same silne drużyny, a strata teraz wynosi sześć punktów. Liga Europejska czeka, trudne mecze w marcu też, nie wygląda to za dobrze. Trzeba powiedzieć sobie to szczerze, mecz z Norwich trzeba było wygrać. Wyszarpać te punkty na boisku. Jakoś tego nie widziałem. Czy grozi to zmianą menedżera? Będę się upierał, że jak zmieniamy, to na kogoś lepszego, a teraz trudno będzie o taką osobę. Zwłaszcza wejście w zespół w trakcie sezonu. To byłby trzeci szkoleniowiec, a więc coś, co jeszcze niedawno nie śniło się chyba nikomu.

Podobnie jak nie śniła się pensja Wayne’a Rooneya. Ktoś może powiedzieć, że zazdroszczę, ale tak nie jest. Skoro ktoś zdecydował się płacić taki kontrakt, to jest to jego decyzja. Konsekwencje poniesie i tak klub. Tylko zawodnik może być zadowolony z umowy, bo konsekwencje będzie ponosił ktoś inny. Konsekwencje w szatni, bo zrobił się potężny komin płacowy i konsekwencje w relacjach ze światem. Od teraz każde negocjacje płacowe mogą się zaczynać od warunku „x płacy Rooneya”, a ten x może wynosić nie mniej niż 0,5. Poprzednik na stanowisku menedżera miał jedną zasadę: nikt nie może być większy niż klub. Podpisując tę umowę ta zasada została wyrzucona do kosza. Czy przyniesie to sukcesy sportowe? Szczerze wątpię. Na pewno ciekawe będzie obserwowanie tego, jak to się potoczy dalej.

Następna kolejka zacznie się 1 marca. Fulham – Chelsea zapowiada się ciekawie, podobnie Southampton – Liverpool. W niedzielę Tottenham – Cardiff City, bo to jedno z pożegnań zespołu gości z Premier League.

Plusy i minusy FPL

Ogólnie mówiąc jestem zadowolony, bo dwóch zawodników pociągnęło mi wynik w górę i jest na zielono. Choć cały sezon słabo, złe decyzje wcześniej podjąłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz