_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

01.02.2014

Przed meczem Manchester City - Chelsea


Rzadko piszę przed meczami jakieś notki, w tym sezonie nie pisałem ani razu jak dobrze pamiętam, ale ten pojedynek zasługuje na to, żeby coś naskrobać jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Stawka tego spotkania jest olbrzymia.



Wystarczy spojrzeć w tabelę, żeby zobaczyć, że spotka się lider z trzecim zespołem. Dodatkowo sytuacja jest taka, że nikt nie może przegrać. Manchester City na swoim stadionie rządzi niepodzielnie. 11 wygranych, bilans bramkowy 42-8, z czego trzy bramki są Arsenalu, a dwie Cardiff. Chelsea na wyjazdach wygląda gorzej, dlatego menedżer podgrzewa atmosferę, starając się sprowokować rywala do wojny na słowa. Z tego spotkania najważniejszy będzie wynik. Oczywiście można porównywać poszczególne formacje, trenerów, zawodników i tak dalej, ale na końcu w świat pójdzie wynik.

W przypadku porażki Chelsea, będzie można delikatnie wykreślać londyński zespół z walki o pierwsze miejsce. Sześć punktów straty do Manchesteru, siódmy z różnicy bramkowej. Podwójne wielkie derby u siebie do końca sezonu, tak samo jak wyjazd do Liverpoolu. Porażka będzie wymagać samych wygranych do końca, a to będzie bardzo trudne. Dlatego można zrozumieć emocje po remisie z West Hamem w poprzedniej kolejce. Tego spotkania Chelsea po prostu nie może przegrać.

Co wcale nie oznacza, że może przegrać Manchester City. Do końca sezonu przed drużyną pięć trudnych wyjazdów. Sąsiedzi z miasta, Arsenal i Liverpool, ale też Crystal Palace i Everton na koniec (z Palace robi się taki Stoke). Trudno przewidzieć, jak zachowa się zespół po wojażach w Europie. Chelsea to też dotyczy, tyle tylko, że ma słabszy skład. Dlatego trudno będzie temu klubowi pogodzić rozgrywki na kilku frontach. Co innego Manchester, ale to nie oznacza, że może pozwolić sobie na stratę punktów.

Bardzo często w meczach, gdzie obie drużyny muszą wygrać, pada remis. Z takiego wyniku ucieszą się rywale w tabeli, ale dystans miedzy tymi zespołami się nie zmieni. Mimo wszystko nie spodziewałbym się takiego wyniku. Jeśli menedżer gospodarzy już wie, jak zarządzać swoim składem, to zakończy się to wygraną Manchesteru City. Z kolei jeśli wrócił ten Jose Mourinho, którego oglądaliśmy w poprzednim pobycie w klubie, to wygra Chelsea. Tak czy siak od 20:55 w poniedziałek czeka nas uczta. Bardzo prawdopodobne, że to będzie jeden z definiujących momentów tego sezonu.

PS Przed sezonem miałem takie przeczucie, że kto wygra na Etihad, wygra też mistrzostwo. Na razie najbliżej tego jest Crystal Palace, ale nie sądzę, że został on potraktowany na 100%. Dlatego przed Chelsea duża szansa. To czy zostanie ona wykorzystana to zupełnie inna historia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz