_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

24.03.2014

31 Gameweek Premier League


Nie lubię pisać wstępniaków. Tych kilku zdań mających zacząć główny wpis. Teoretycznie ma to być reklama, coś co zachęci czytelnika do przewrócenia strony, ale … nie wierzę w reklamy. Dlatego trudno mi zareklamować to, co będzie dalej. W końcu najważniejsze wydarzenia tej kolejki mówią same za siebie. Reklama może tylko boleśnie rozczarować.


No i właśnie historią o bolesnym rozczarowaniu stał się sobotni mecz Chelsea – Arsenal. Plan gospodarzy na ten mecz był wyjątkowo prosty. Żelazna defensywa, a potem ile się da w ataku, o co nietrudno mając takie indywidualności. Dodatkowo Arsenal bardzo ochoczo pomógł rywalom. Nie można grać z Chelsea, na jej boisko, z takim dziecinnym nastawieniem. Nie można atakować tłumnie bramki rywala, bo jedno, dwa podania i mamy pożar we własnym polu karnym. Tutaj przydałby się Fabiusz Maksimus zwany Kunktatorem, nękający Chelsea na całej długości i szerokości boiska, jednocześnie będąc schowanym za podwójną gardą. Wtedy nie widzielibyśmy sześciu bramek, ale na końcu skończyłoby się remisem, a może nawet wygraną gości. Zamiast tego Arsene Wenger w swoim tysięcznym meczu miał swoją bitwę pod Kannami. To może zaboleć, ale jak szukamy analogii historycznych, to Puchar Anglii może być bitwą pod Zamą dla Arsenalu. Tam mogą w końcu wygrać trofeum, co przekłuje ten balonik presji. Bo jak nie, to zacząłbym się obawiać o dalszy los Francuza na stanowisku menedżera zespołu.*

O to nie musi się martwić Brendan Rodgers, chociaż jego zespół nie zdobędzie mistrzostwa. Oczywiście są szanse, jest ogromny potencjał ofensywny, ale skoro Cardiff potrafi strzelić trzy bramki, to jest to powód do niepokoju. Defensywę można wyszlifować na treningach, bo ataki rywala da się zamknąć w pewne schematy. Można wyćwiczyć jak się ustawiać, jak reagować w pewnych sytuacjach. W tym momencie The Reds mają już 38 bramek straconych, co nawet nie udało się Arsenalowi. Potencjał ofensywny będzie wygrywał bitwy, a nie wojny. Mecze, a nie sezony. Rzecz jasna jeśli liga jest słabsza, nie ma wielu silnych zespołów, to można nie przejmować się defensywą i po prostu strzelać bramki, ale prędzej czy później trafi się zespół, który nie da sobie wbić gola. W tym sezonie ligowym zrobiły to dwie drużyny i skończyło się to dwiema porażkami. Dwa kolejne takie mecze czekają w przyszłości. Zresztą wyobraźmy sobie, że Liverpool nie stracił pięciu bramek, po jednej w pięciu meczach zakończonych remisami. Teraz to Chelsea musiałaby gonić, ale tak nie jest. To pokazuje, jak ważna jest defensywa.

Skoro walka o pierwsze miejsce nam się wyjaśnia, to trzeba pochylić się nad walką o pozostanie w lidze. Cardiff i Fulham już raczej przesądziły swój spadek z ligi. Co prawda Cardiff ma dwa sześciopaki przed sobą, ale na siedem spotkań do końca potrzebuje 4-5 wygranych. To już coraz bardziej są szanse matematyczne. Fulham podobnie, cztery wygrane to minimum, a patrząc w terminarz widzę szanse na trzy. Oczywiście te zespoły jeszcze nie spadły, ale nie obstawiałbym, że się utrzymają. A kto będzie tym trzecim do spadku? Sunderland musi się przebudzić, bo ostatnia wygrana to pierwszy luty. Tylko że oni mają wciąż dwa mecze więcej w zapasie, no ale dalsza drzemka oznacza przebudzenie się w Championship. Crystal Palace? Muszą wygrać z Cardiff na początku kwietnia. West Brom musi wygrać następny mecz ligowy z Cardiff, co praktycznie przesądzi los gości i da pewną poduszką bezpieczeństwa gospodarzom. Swansea? Oni mocno pracują na miano rozczarowania sezonu. Zapowiadające się na trudne mecze, wciąż mało punktów, jakoś nie jestem optymistą. Obawiam się, że ostatnia kolejka może o niczym nie decydować, a kto spadnie będziemy wiedzieć wcześniej.

Dokończenie tej kolejki obędzie się we wtorek i w środę. Oczywiście derby Manchesteru, gdzie obie drużyny będą starały się o trzy punkty. Arsenal – Swansea to też ciekawy mecz, bo musi być jakaś reakcja. No a w środę Liverpool – Sunderland, mecz ważny dla obu drużyn.

* nie pasował mi nigdzie błąd arbitra, bo on nie miał żadnego przełożenia na wynik meczu; a raczej nie błąd, a cała ich kumulacja, bo moim zdaniem to powinna być żółta kartka (na ale sędzia nie ma powtórek telewizyjnych), a odesłanie nie tego zawodnika będzie pytaniem w wielu quizach piłkarskich przez następne dziesiąt lat. Arsenal przegrał ten mecz przed pierwszym gwizdkiem arbitra, a jak nie, to w momencie, kiedy Petr Cech wybronił strzał Olivera Giroud w czwartej minucie. Potem zaczęła się jazda przez pole minowe.

20 komentarzy:

  1. Witam,
    W większości polemik po derbach Londynu na czoło wybija się hasło TAKTYCZNY ABNEGAT w odniesieniu do monsieur Wengera.Teza skądinąd słuszna jeżeli zestawimy sobotni pojedynek z wcześniejszymi upokorzeniami w meczach z MC i Liverpoolem.Dlaczego Francuz nie wyciagnął lekcji z tamtych porażek...?Osobista ambicja(krytyczne wypowiedzi Mourinho pod adresem trenera Arsenalu )połączona z wielką wiarą we własnych podopiecznych?

    W 1995 roku mistrzem Anglii została ekipa Blackurn z bramkostrzelnym duetem Sutton-Shearer.W tamtym sezonie razem zdobyli 49 goli.Obecnie ,po zaledwie 30-tu kolejkach duet Suarez-Sturrige może pochwalić się imponujacym wynikiem 47 trafień.Tak wiem,w dzisiejszych czasach trofea wygrywa się dzięki defensywie ale....na korzyść The Reds może zadziałac fakt,że Chelsea zaangazowana jest również walką w Champions League a MC odrabianiem ligowych zaległosci i problemami zdrowotnymi Aguero.Dodatkowo nie zapominajmy o terminarzu,gdzie Liverpool trudniejsze mecze zagra u siebie

    Już czekam na derby Manchesteru.

    P.S.Kciuki będę trzymał za United ponieważ jako wierny kibic Milanu utożsamiam się z Nimi w tym jakże trudnym sezonie

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego, ale wiem, że to był błąd. Wystarczy spojrzeć na wynik. Tylko że będę się powtarzał, dla Arsenalu najważniejszy w tym momencie jest Puchar Anglii, nie liga krajowa. Czwartego miejsca już raczej nie stracą, a wygrana w Pucharze pozwoli pogrzebać pewne demony.
      Manchesteru City nie biorę za bardzo pod uwagę w walce o tytuł, bo jeszcze będą zwiedzać stadion Arsenalu i Liverpoolu, nie mówiąc o derbach. Chelsea ma jeszcze tylko Liverpool przed sobą, ale ten mecz może o niczym nie decydować. Liverpool za często się potykał w czasie sezonu, żeby widzieć w nim stuprocentowego faworyta do tytułu.
      No a derby Manchesteru powinny być ciekawe z jednego prostego powodu: nikt nie może przegrać. Co prawda to może oznaczać remis na koniec, ale taka jest piłka :)

      Usuń
    2. Tak czy inaczej końcówka sezonu zapowiada się przednio!
      Sercem jestem za The Reds,głównie ze względu na Suareza.Rozum podpowiada,że na najwyzszym stopniu podium stanie Chelsea.Wydaje się,że The Special One poukladał te klocki według własnego pomysłu.A propos planów Mou to przypomniałem sobie,że na początku listopada widzialem w Daily Mirror infografikę przedstawiającą The Blues w sezonie 2014/2015 w składzie personalnym bardzo zbliżonym do obecnego.Najwazniejsza zmiana polegała na tym,że na szpicy wedle dziennikarzy zobaczymy Cavaniego...?
      Zresztą chyba zaraz po przyjeździe Portugalczyk powiedział,że całkowicie autorski projekt zobaczymy w drugim sezonie pracy

      Usuń
    3. Mourinho też się musiał odbudować po pracy w Realu Madryt, dlatego obecny sezon wygląda tak, jak wygląda. No ale następny to już powinno być to, czego chce Portugalczyk i nie zdziwię się, jak Chelsea wygra wszystko. Mourinho samodzielnie pracuje dopiero niecałe 14 lat, zaczynał w sierpniu 2000 roku, a na poważnie w lipcu rok później. Czyli okres szkoły już za nim, teraz czas na budowanie swojej legendy. No a Chelsea może w przyszłości zepchnąć w cień dokonania Manchesteru United.

      Usuń
  2. Arsenal ma problem z wygrywaniem z najlepszymi i zarówno mecz sobotni z Chelsea jak i wcześniejszy mecz z Liverpoolem, kiedy to przegrali 5-1 udowodnił, że odstają na ostatniej prostej w drodze po tytuł. Wiele wypowiedzi czytałem na forach angielskich gdzie kibice kanonierów podkreślali, jak to długo byli na pierwszym miejscu... Niestety dla nich, po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że "nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy" a końcówki Arsenalu są słabe od kilku sezonów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok temu końcówkę mieli całkiem dobrą, ale problem zostaje ten sam zimą, kiedy zespół łapie kryzys. Fizyczny? Nie wiem, ale to można w razie czego naprawić. Gorzej jak ten problem tkwi w psychice graczy i menedżera. Była w tym roku dość realna szansa na mistrzostwo, ale nie została wykorzystana. Jak jeszcze z pucharem się nie uda, to będzie źle.

      Usuń
    2. dokładnie.. jak Arsenal nie zdobędzie FA Cup i przegra nastepny mecz z Wigan to będzie 9 lat bez trofeum. Troche mi szkoda fanów arsenalu, którzy za sezonowy bilet muszą zapłacic (najwiecej w lidze) prawie tysiąc funtów a ich zespół nie osiąga żadnego sukcesu z czego mogliby się cieszyć. Wczorajszy remis w zasadzie ich wykluczył z walki o mistrzostwo.

      Usuń
    3. Można to przekuć na coś dobrego, bo teraz nie rozprasza już zespołu nic innego. Czwarte miejsce jest praktycznie pewne, bo Kanonierzy nie przegrają wszystkiego do końca, tylko że w Pucharze będzie presja. W końcu zostali słabsi rywale, na szczęście nazwa żadnego nie zaczyna się na literkę b, a wcześniej był Bolton, Blackburn, czy Bayern niszczące sezon ;)

      Usuń
  3. Skala upadku MU jest większa niż wszyscy ,łacznie z SAF, mogli przypuszczać...Tak się zastanawiam czy wietrzenie szatni po sezonie obejmie również RvP?Jak widać dotychczasowe transfery Moyesa nic kompletnie nie zmieniły.A przecież nikt rozsadny nie powie ,że Fellaini czy Mata grać nie potrafią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie David Moyes nie odcisnął swojego śladu na składzie, to jeszcze nie jest jego drużyna. Odziedziczył też wiele problemów, które były uśpione za kadencji poprzednika. Dlatego letnie okienko transferowe będzie bardzo ważne, bo to będzie pierwsza możliwość pokazania swojego pomysłu na Manchester. Zastanawiam się jedynie ile sezonów dostał Szkot. Jeden na pewno, ale nie wiem ile jeszcze.

      Usuń
  4. Zdecydowanie SAF wycisnął wszystko co najlepsze ze swoich piłkarzy w tamtym sezonie.Największe pretensje można miec do niego o to,że nie rozpoczął procesu stopniowego odmładzania skladu.Vidic,Evra,Ferdinand,RvP CZY Carrick najlepsze lata mają za sobą a Cleverley czy Raffael to nigdy nie będzie ten rozmiar kapelusza co Neville bądź Keane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki Manchester miał dominującą pozycję finansową nad resztą stawki, to wszystko dobrze działało. Arsenal przeszkodził na chwilę, Chelsea na chwilę, ale potem pojawili się głośni sąsiedzi, zmienili się właściciele, no i pojawił się problem. SAF mógł obserwować, jak się zmienia świat piłkarski wokół niego, albo odejść będąc na szczycie. No a problemy zostały, dlatego współczuję Moyesowi. On nie ma magicznej różdżki, a na pewno taka by mu się przydała.

      Usuń
  5. MU to drugi po Realu Madryt najcenniejszy klub piłkarski świata wg.Forbesa z przychodem rzedu 500 mln dolarów rocznie.Poza tym w sezonie 2014/15 zacznie obowiązywać rekordowy kontrakt sponsorski międz Czerwonymi Diabłami a General Motors który przez siedem lat obowiązywania wzbogaci kasę United o prawie 600 mln dolarów.
    Według raportu agencji Brand Finance Manchester United stał się szóstą najbardziej rozpoznawalną marką na planecie - wyżej są tylko Google, Apple, BBC, Dyson i Facebook.Dziś związany jest kontraktami reklamowymi z 20 wielkimi korporacjami i kilkudziesięcioma mniejszymi firmami.Jeżeli dodamy do tego ogromną popularność MU(mecze Red Devils dają ponad połowę globalnej oglądalności Premier League) to argument finansowy wydaje mi się nie do konca przekonujący.Stawiałbym raczej na zbyt mały dopływ świeżej krwi w poprzednich sezonach i wypalenie mentalne piłkarzy.W ostatnim sezonie osiągnęli wynik zdecydowanie powyżej swojego rzeczywistego potencjału

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.independent.ie/sport/soccer/manchester-uniteds-696m-bill-glazers-spend-more-on-debt-than-players-as-moyes-struggles-29997003.html

      Z tego wynika, że tak różowo do końca nie jest. Oczywiście to są tyko cyferki, ale to nie tylko City więcej zainwestowało w skład w ostatnich kilku latach. Nie mówiąc o tym, że do trójki defensorów trzeba dorzucić napastnika i jednego-dwóch pomocników. Każdy zawodnik, którego chciałby kupić Moyes, jest też na radarze City, Chelsea, Liverpoolu, Arsenalu, może też i Tottenhamu. To wszystko doda kolejne miliony do kosztu zakupu, nie mówiąc o pensjach. Więc wracamy do magicznej różdżki.

      Usuń
  6. Nie do końca zgadzam się z tym,że Ferguson obawiał się rywalizacji z szejkami czy Abramowiczem.Przed sezonem 12/13 wydał przeciez prawie 70 mln na transfery.Trochę dużo było pomyłek w ostatnim czasie vide Bebe, Kagawa czy oddanie Pogby za free.Ed Woodword powiedział ostatnio,że klub w przerwie letniej sięgnie głębiej do kieszeni i sprowadzi 5 nowych graczy wysokiej jakości.Tak,że chwilowym spadkiem wartości akcji United spowodowanym słabszą formą spportową i odejściem SAF na emeryturę bym się nie przejmował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rywalizacji z Chelsea, czy z City bym się obawiał. To w końcu jest zupełnie nowe wyzwanie, a ostatnio United nie wygrali żadnej walki transferowej z tymi klubami. Lato 2013 to tylko Fellaini i kilka mniejszych, czy większych porażek. Zima 2014 to Mata i trudno powiedzieć, żeby jego gra porywała ligę. Latem kluby zmienili Ozil, Willian, Navas czy Fernandinho. Przydaliby się w klubie? Tak, tylko że United w ogóle się nie starał o tych graczy. Jedną rzeczą są pieniądze do wydania, drugą nazwiska graczy, których chce się pozyskać. Magnesu w postaci wyników nie ma. Podobnie jak w postaci nazwiska menedżera. Jak piłkarze nie będą wierzyć, że Moyes doprowadzi ich do sukcesów, to zostaje tylko ta magiczna różdżka.

      Usuń
  7. To ja taką różdżkę chcę,uzdrowię sytuację w MILANIE i MU.Byle nie w Interze :-) Tam zostawimy status quo he,he...Wczorajsze bramki dla The Reds palce lizać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, magiczne różdżki są tylko w bajkach ;)

      Usuń
  8. dobrze będzie dla wengera jeśli arsenal ten puchar anglii wywalczy, bo w lidze nie ma już za co się brać - znowu po mistrzostwie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dwa mecze, no ale pewnie będzie presja. W końcu jest bardzo blisko. Żadnych silnych przeciwników już nie ma. Na ligę krajową byli za słabi.

      Usuń