_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

20.04.2014

1/4 Ligi Mistrzów


Sezon piłkarski zmierza nam bardzo szybko do finału, a przecież czekają nas Mistrzostwa Świata w Brazylii. Zaczną się one 12 czerwca, czyli wkrótce. W piłce nożnej taki czas to mgnienie oka. Tylko że będą jeszcze emocje w Lidze Mistrzów, gdzie zostały cztery drużyny. Po kolei pary:


Atlético Madryt – Chelsea Londyn

Jeszcze niedawno wydawało się, że to najłatwiejszy rywal, jakiego mogła wylosować Chelsea. Teraz nie można być tego pewnym, bo mam wrażenie, że widzimy narodziny nowego Jose Mourinho. Trenera, który rzuci piłkarską Europę na kolana. To Diego Simeone, przed którym rysuje się szansa na zrobienie podobnej kariery, co jego menedżerski rywal w tym dwumeczu. Może dotychczasowa kariera szkoleniowa się różni, a hiszpańskiego klubu nie można za bardzo porównywać z Porto, ale pewne podobieństwa można dostrzec. Dlatego ten mecz jest bardzo ważny dla obu stron. Chelsea zawodzi, powiedzmy to sobie szczerze, wykoleiła się z ligi krajowej kompletnie. Liga Mistrzów to ostatnia szansa na trofeum w tym sezonie. Wracamy więc do tego dwumeczu, w którym zagra, najprawdopodobniej, dwóch bramkarzy Chelsea. Thibaut Courtois jest graczem londyńskiego zespołu, wypożyczonym już trzeci sezon do Madrytu. UEFA nie widzi w tym problemu, a ewentualne umowy między klubami? Podejrzewam, że zakończy się to bitwą w sądzie, bo oba kluby mają swoje racje. Nie wiem, czy miałbym pełne zaufanie do zawodnika w takiej sytuacji, ale to może zweryfikować tylko boisko. Piłkarze Atlético zdają chyba sobie sprawę, że za rok tego składu już nie będzie. Oni są meteorem, który przemyka przez niebo europejskiej piłki. Dlatego jak mają coś osiągnąć, to tylko teraz. Chelsea jest dla nich wymarzonym rywalem. Pozostali półfinaliści są silniejsi, a tutaj jest szansa. Tak myślę, że wszystko rozegra się nie na boisku, a w głowach piłkarzy. Kto lepiej zmotywuje swoich zawodników, kto zaburzy porządek w szatni rywala, wreszcie kto znajdzie jakieś luki w planie oponenta i je wykorzysta. Wojna medialna ze wszystkimi, prowadzona przez menedżera Chelsea, chyba zostawiła za wiele ofiar we własnej szatni, ale znów, to może być tylko zasłona dymna. Lepsze indywidualności, zawodników którzy sami mogą zmienić bieg wydarzeń na boisku, ma hiszpański zespół. Pytanie tylko, czy będą oni mogli wykorzystać swój potencjał. Wiele będzie zależeć od wyniku pierwszego meczu, bo wygrana jedną bramką gospodarzy to chyba za mało. Mimo wszystko, 51-49 dla Atlético.


Real Madryt – Bayern Monachium

No a drugi półfinał, wiadomo, klasyk. Oba te zespoły stoją przed szansą zrobienia czegoś, co przejdzie do historii. La Décima z jednej strony, z drugiej obrona wywalczonego tytułu. Szansa na niespodziankę? Nie jest ważne, kto odpadnie, to i tak będzie można uznać za małą sensację. Rywale znają się aż za dobrze, pytanie tylko kto zmieni reguły gry w jej trakcie i zaskoczy tym rywala. Piłkarze Realu mogą traktować ten dwumecz trochę jak starcie z Barceloną. W końcu osoba trenera na ławce może to potwierdzać. Real też ma lepszych piłkarzy, większe indywidualności, ale to Bayern sprawia wrażenie silniejszej drużyny. Z tego płynie dość prosty wniosek: jeśli piłkarze Realu zostaną powstrzymani, nie zrealizują planu na dany mecz, to wygra Bayern. W drugą stronę to tak nie działa, bo powstrzymanie całego zespołu jest trudniejsze. No i nie zapominajmy, że rewanż będzie w Monachium. Real nie bardzo lubi grać w Niemczech, a mecz z Schalke to raczej wyjątek od reguły. Dlatego decydować będzie najprawdopodobniej wynik pierwszego meczu. Real musi wygrać wysoko, by awansować. Dla mnie jest 51-49 dla Bayernu.

Rewanże już za tydzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz