_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

22.04.2014

David Moyes zwolniony


Tak właściwie trudno to skomentować, bo trudno też zrozumieć tę decyzję. Władze klubu chyba nie zdają sobie sprawy z kilku rzeczy. Po pierwsze zmiana menedżera nie sprawi, że defensorzy będą mieć pięć lat mniej. Po drugie dyrektor sportowy nie dostanie nagle daru do kupowania wzmocnień do zespołu. Po trzecie cała ta misternie budowana otoczka klubu, długie panowanie poprzednika na tym stanowisku, właśnie wyleciała przez okno. Manchester United spadł z Olimpu i jest znów tylko zwykłym klubem. Można wyciągnąć wniosek, że błąd popełnił Sir Alex Ferguson. W końcu to on namaścił swojego następcę. Tyle tylko, że jeśli dajemy komuś kontrakt na sześć lat, to nie po to, by zerwać go po 10 miesiącach. David Moyes sprawiał może wrażenie osoby przytłoczonej stanowiskiem, ale powiedzmy sobie szczerze, chyba każdy tak by się zachował. Nie dostał szansy na ułożenie szatni i składu po swojemu. Rok na rozpoznanie bolączek zespołu to minimum, bo nikt nie ma magicznej różdżki i nie jest czarodziejem. Poprzednik wycisnął ten skład do ostatniej kropli, dlatego potrzebne były mądre zakupy i menedżer, który będzie w stanie je nadzorować. Moyes mógł stać się nowym szefem klubu na lata, ale potrzebował czasu. No ale już go nie ma. Można powiedzieć wyniki go nie broniły. Tylko kogo kupił Manchester United przed sezonem, żeby zrekompensować zakupy Chelsea, Manchesteru City, Liverpoolu czy Arsenalu? Piłka nożna jest trochę bardziej skomplikowaną rzeczą, jeśli wkraczamy w stosunki międzyludzkie. Dodatkowo trudno naprawić skład, nie wydając pieniędzy. Za to odpowiadał też dyrektor sportowy, a jakoś nie widzę nigdzie informacji, że Ed Woodward pożegnał się ze stanowiskiem. Czyli jeśli nie ufaliśmy menedżerowi, to jak mogliśmy osiągnąć sukcesy? Liverpool zaufał i nie zwolnił menedżera rok temu. Przypomnijmy, siódme miejsce i prawie 30 punktów za mistrzem. Gdzie jest Liverpool teraz wszyscy wiemy. Dlatego spodziewałem się, że minimum dwa sezony Moyes dostanie. W końcu niezależnie od tego, kto zostanie następcą, za rok może znów być ta sama historia. Problemy zespołu i klubu zostają, a nowy menedżer to zawsze tylko szansa na poprawienie wyników, a nie pewność. Przyszło nam po prostu żyć w ciekawych czasach. Pasowałoby jedynie zdanie they messed up royally, na opisanie zachowania prezesów.

Dodane: tak pisałem niemal rok temu klik.

4 komentarze:

  1. Za duża presja ze strony kibiców i zawodników, którzy pewnie swoje morale w szatni prawili też Davidowi nie pomogła. Nie znam go i jego charakteru ale wydaje mi się, że w szatni „gwiazdy” miały dużo do powiedzenia a Moyes nie wygląda na takiego, który mógłby nad tym zapanować. Potrzeba czasu aby ułożyć drużynę i zwolnienie go po 10 miesiącach raczej dobrze nikomu z United na zdrowie nie wyjdzie... Nowy trener nie stworzy czegoś od razu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba było mieć szklanej kuli, żeby przewidzieć trudny pierwszy sezon nowego menedżera. Taka zmiana musiała wywołać trzęsienie ziemi, więc trzeba było zacisnąć zęby i cierpliwie poczekać. Jeśli szatnia wystąpiła przeciwko menedżerowi, to skąd gwarancja, że nie wystąpi za kilka miesięcy przeciwko nowemu szefowi? A jeśli właściciele spanikowali, to wrzucenie nowemu szefowi walizek z pieniędzmi niczego nie zmieni, przedłuży jedynie agonię klubu. W końcu rok został stracony, a liga nie stoi w miejscu i nie czeka cierpliwie, aż klub się pozbiera.

      Usuń
  2. Śmiem twierdzić,że w tym konkretnym momencie dla klubu,ŻADEN,nawet najlepszy trener nie poradziłby sobie o wiele lepiej niż Moyes.Po odejsciu SAF-a nastąpiło naturalne rozprężenie wśród jego byłych podopiecznych.Nie ukrywajmy,że w ostatnim sezonie MU osiągnął wynik ponad stan.Tutaj jeszcze raz ukłon w stronę wyjątkowych zdolności motywacyjnych Szkota.Moyes odziedziczył grupę piłkarzy sytych(w sensie trofeów),wydrenowanych mentalnie przez poprzednika i nie ma co ukrywać będących"po drugiej stronie rzeki"piłkarskiej kariery jak Vidić,Evra,Ferdinand,RvP czy Carrick a także najzwyczajniej w świecie ....przeciętnych np.Valencia,Rafael czy Hernandez...Jedyną pretensją do DM może być przespane okienko transferowe-letnie-bo zimowe to już było typowe chwytanie się brzytwy przez tonącego.
    Sytuacja,jako żywo,przypomina mi sezon 2010/11 i objęcie sterów Interu Mediolan przez R.Beniteza.Pamietam tą falę krytyki ktora przetoczyła się nad głową Hiszpana na Półwyspie Apenińskim.Tymczasem tam rownież mieliśmy grupę piłkarzy którzy pod wodzą Mourinho osiągnęli absolutny pułap swoich możliwości i w tamtym konkretnym czasie nie byli w stanie zaoferować nic więcej.Swoją drogą Inter do dnia dzisiejszego nie potrafi chociażby zblizyć się do tamtych osiągnięć i trwa w stanie permanentnego chaosu.
    Pytanie na dziś brzmi ile czasu będą potrzebowały Czerwone Diabły aby powrócić na ścieżkę zwycięstw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za transfery odpowiada cały sztab ludzi, menedżer tylko wskazuje kogo chce pozyskać, ale całą robotę papierkową wykonuje ktoś inny. Latem klub chciał pozyskać Cesca Fabregasa, Andera Herrerę, a dodatkowo przewinęły się nazwiska Fabio Coentrao, Sami Khedira czy Daniele De Rossi. Czy któryś z nich trafił na OT? Nie. Dlatego nie dowiemy się, czy Moyes mógłby odnieść sukcesy w klubie, bo nie miał ani czasu, ani odpowiednich narzędzi. Po prostu nie zaufali mu prezesi. Dla klubu został gigantyczny kontrakt Rooneya i problem, kim zastąpić menedżera. Skoro poszukiwania trwają, to znaczy że od stycznia, kiedy można było już obstawiać, że LM nie będzie, ktoś zaspał, bo nowy menedżer już powinien być z umową przedwstępną.

      Usuń