_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

10.04.2014

Refleksje po ćwierćfinałach Ligi Mistrzów (2)


Piłka nożna jest strasznie przewidywalna. Jest niespodzianka w półfinale (Atletico), była sensacja, kilka pozornych zwrotów akcji (perypetie znane z tragedii antycznych), a na końcu mamy to, czego można było się spodziewać. Jutro losowanie półfinałów, ale wypadałoby omówić ćwierćfinały.


Dawałem Bayernowi 80-90% szans na awans klik i niemiecki zespół nie zawiódł. Oczywiście był gol dla Manchesteru dający awans angielskiej drużynie, ale ten stan trwał zaledwie ... 72 sekundy. Był też szanse, ale powiedzmy sobie szczerze, w piłce nożnej to nie ma żadnego znaczenia. Liczą się tylko bramki. No a potem Bayern nastrzelał ich aż trzy, co rozstrzygnęło kwestię awansu. Organizację drużyny ratunkowej, która miałaby ruszyć na poszukiwanie Wayne'a Rooneya, należy uznać za żart. Nie było to starcie pupy z batem, jak zakładano przed dwumeczem, ale różnica między klubami była aż nadto wyraźna. Między menedżerami również. Tak więc to Bayernowi przypadł honor odprawienia Manchesteru z Ligi Mistrzów i zobaczymy, kiedy Czerwone Diabły wrócą do elity.

Chelsea również nie zawiodła, ale umówmy się, byłoby trudniej, gdyby PSG jednak postarał się coś zrobić w Londynie. Dziura po Zlatanie Ibrahimoviciu była jednak tak wielka, że wpadł w nią cały zespół i zatonął. Na miejscu menedżera gości uczuliłbym piłkarzy, żeby strzelili oni bramkę. Wtedy gospodarze musieliby odpowiedzieć minimum czterema, by awansować, a na to mogłoby brakować czasu. Zabrakło więc pewnej nieprzewidywalności na boisku, bo PSG grał tak, jak chciała Chelsea. To pokazuje rolę trenera i jego wpływ na wynik. Pisałem już o zegarmistrzu, a w tym spotkaniu wygrał ten, kto odrobił pracę domową. Czyli lepiej nastroił swoich piłkarzy do spotkania. To dlatego gospodarzom wychodziło, a gościom nie. Tak więc awans jest, może nie potwierdzony wysokim wynikiem, ale to Chelsea zagra w półfinale. Na marginesie, dalej ma szansę na tytuł krajowy.

Realowi dawałem 51 procent szans i rewanż w Dortmundzie to też potwierdził. W pierwszej połowie pomyślałem, że jak Borussia strzeli trzecią bramkę, to Real chyba popłynie. Dla menedżera wrócą koszmary z przeszłości, piłkarze liczący na łatwy spacerek musieliby zacząć grać o życie, ale ten gol nie padł. Było blisko, ale za strzał w słupek punktów nie ma. Ten niewykorzystany rzut karny się nie zemścił, ale jakby było 3-0 ... No nic, La Decima ciągle w grze, czyli dalej Real walczy o zwycięstwo w tej edycji. Chciałbym półfinał Real - Chelsea, bo lubię emocje, a tutaj byłoby wiele okazji do udowodnienia sobie pewnych rzeczy.

Na koniec niespodzianka, czyli Atletico w półfinale. Tutaj można było zaobserwować to, czego zabrakło PSG. Gospodarze mieli korzystny wynik, mogliby usypywać wały obronne na swojej połowie, ale oni na początku zaatakowali i strzelili gola. Dostali za to nagrodę po 90 minutach, bo Barcelona była po prostu za słaba na przebicie się przez defensywę rywala. Biorąc pod uwagę, że w 1/8 grały ze sobą najlepsze europejskie zespoły na ten moment, to decydowały detale takie jak wpływ menedżera na wynik. Skoro Diego Simoeone jest lepszym szkoleniowcem niż Gerardo Martino, to dwumecz zakończył się takim wynikiem, który dał awans jego drużynie. Proste, prawda. Na 10 spotkań Barcelona mogłaby wygrać jedno, może dwa, a awans został przegrany na swoim stadionie. Trzeba było jechać z korzystnym wynikiem po prostu.

Ostatnie losowanie tej edycji jutro. Następne 23 czerwca, a pierwsze mecze 1-2 lipca. Szybko zleci ;)

9 komentarzy:

  1. MU sprawiał wczoraj wrażenie zespołu do bólu nieporadnego i mocno ograniczonego w ofensywie.Zero reakcji na boiskowe wydarzenia po stracie bramek przez Czerwone Diabły.W tym miejscu w sposób oczywisty musimy wrzucić kamyczek do ogródka Moyesa.Doprawdy przespali ostatni sezon włodarze MU i dzisiaj mogliśmy zobaczyc jak nieporadnym obrońcą jest już Vidic.Taktyka na długie piłki do Rooneya też nie miała prawa się udać.Czas budować nowy zespół wokół Maty,Rooneya i Januzaja?
    W Bayernie brakowało mi wczoraj Alcantary.Wobec słabszej formy Goetze zdecydowana większość ataków przechodziła przez skrzydłowych.Sprawiało to moim zdaniem dosyć łatwy schemat do rozszyfrowania.W starciu z United umiejętności indywidualne pozwoliły na zdominowanie rywala natomiast rywal taki jak np.Atletico stosujący pressing i grający formacjami blisko siebie może okazać się przeszkodą nie do przejścia.Nie będę ukrywał,że jestem trochę rozczarowany wczorajszym występem ekipy
    Guardioli i nie dołącze do chóru piewców potęgi bawarskiego giganta.I nie chodzi mi tylko o ostatnie słabsze mecze w ich wykonaniu.Za dużo w tym wszystkim podobieństw do ...piłki ręcznej :-) Mam na myśli te nieustanne próby wjechania z piłką do bramki przy każdej niemal akcji.A tymczasem football to o wiele prostsza gra i czasami warto pamiętać,że istnieją tak proste rozwiązania jak np.strzał zza pola karnego.
    Kto zatem jeśli nie Bayern?
    Zakładając,że nie wpadną na siebie w jutrzejszym losowaniu postawię na hiszpański finał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bayern może mieć mały kryzys wywołany tym, że zeszła presja związana z wywalczeniem tytułu. Ona mogła mobilizować graczy. Jak jej zabrakło i przywiozło się korzystny wynik z Manchesteru, to rewanż wyglądał jak wyglądał. Zastanawiam się, jakby się to potoczyło, gdyby nie było wyrównania od razu. Nie będę ukrywać, że chodził mi głowie awans Manchesteru, ale to wymagało żelaznej konsekwencji w grze obronnej. Ten pierwszy gol dla Bayernu był moim zdaniem za łatwy do stracenia. On nie wymagał jakiejś magii ze strony piłkarzy. No a potem zespołu gości już nie było. Vidić po sezonie odchodzi z klubu, zobaczymy jak zastąpi go Manchester. SAF w dobrym momencie zwinął żagle, bo teraz reanimowanie składy wymagałoby wielu milionów. 2-3 obrońców, 1-2 pomocników, może też napastnik. Dlatego współczuję jego następcy.

      Usuń
  2. Finał CL Real-Atletico?
    Finał LE Valencia-Sevilla?

    Hmmm....tego jeszcze nie grali.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Finał LE jest zaplanowany w Turynie, więc raczej nie będzie hiszpańskiego starcia. A finał CL? Równie dobrze prawdopodobny jest Bayern - Chelsea. Teraz wśród półfinalistów brakuje jedynie Barcelony, reszta już jest i będzie powtórka sezonu 2011-2012.

      Usuń
    2. Hiszpańskiego starcia w finale LE nie będzie, a Bayern - Chelsea w finale LM jest bardzo możliwe. Mówiłem, piłka nożna jest bardzo przewidywalna ;)

      Usuń
  3. To byłoby święto. Hiszpania, co widać doskonale dominuje w footballu, 2 kluby w półfinałach Ligii Mistrzów i kolejne 2 w Lidze Europy. To byłoby coś niebywałego gdyby stało się tak jak napisałeś Grzogorzu. Wyobraźmy sobie sytuację jak dumni bylibyśmy jako Polacy gdyby np. w Finale Ligii Mistrzów grali ze sobą Legia z Wisłą a w pucharze Europy Lech z Widzewem :) Zazdroszczę Hiszpanom poziomu footballu w ich kraju.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety ślepy los nie dał nam szans na bezprecedensowe zakończenie tej edycji europejskich pucharów czyli podwójny hiszpański finał.Ale derby Madrytu w finale w Lizbonie?Brzmi dobrze.
    Football blogger
    HISZPANIA,CO WIDAC DOSKONALE DOMINUJE W FOOTBALLU,2 KLUBY W PÓŁFINAŁACH LIGI MISTRZÓW I KOLEJNE 2 W LIDZE EUROPY
    O ile przy Lidze Mistrzów się zgodzę,że może byc wyznacznikiem siły poszczególnych lig,tak Liga Europejska już niekoniecznie.Po prostu niektóre kraje traktują te rozgrywki po macoszemu i nie zawsze wystawiają najsilniejsze jedenastki.
    Ale jest światełko w tunelu,że to się zmieni.Od następnego sezonu zwycięzca Ligi Europejskiej zdobywa kwalifikacje do CL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Grzegorz co do ligii Europy ale to nie zmienia faktu ze hiszpania dominuje. Hiszpańskiego finału nie będzie ale napewno jedna z hiszpanskich druzyn w Turynie zagra :) Zaglądnij czasem na moj blog ... dobrze sie czyta Twoje komentarze.

      Usuń
  5. Szybko zleci, już praktycznie mamy maj, więc zaledwie miesiąc :) Czekam na swoją Barcelonę :D

    OdpowiedzUsuń