_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.05.2014

37 Gameweek Premier League


Dwie godziny w sobotę i jak wiele odpowiedzi poznaliśmy. Wiemy, kto spada, kto będzie w pierwszej czwórce, kto wywalczy tytuł i jak będzie wyglądała tabela na koniec. Tak myślę, że niespodzianki już się skończyły.


Szansa na pierwszą była w meczu Newcastle – Cardiff. Gospodarze mieli potężne problemy z formą, do tego pojedynku przystępowali mając sześć porażek w ostatnich sześciu meczach. Owszem, było blisko dla Cardiff, bo napracował się obrońca i bramkarz Newcastle, czasami wybijający piłkę z linii, ale za to punktów nie ma. Zabrakło tego detalu, czyli zdobycia bramek. Tylko że spadek zespołu został przesądzony wcześniej, a teraz znalazło to potwierdzenie w punktach. W poprzednim sezonie pojawił się baner po awansie Goodbye Maniche...Hello Gary, w nawiązaniu kto będzie mówił o meczach drużyny w BBC. Teraz wracamy do tego, co było. Trudno mówić, że to efekt tylko tego meczu, ale nawet w nim drużyna nie potrafiła pokazać, że zasługuje na Premier League.

Drugim spadkowiczem została drużyna Fulham i jej menedżer, który jeszcze nigdy nie spadł. Ale zawsze jest ten pierwszy raz, prawda. Tutaj też trudno byłoby znaleźć moment, co poszło nie tak, bo zdecydowanie zbyt wiele rzeczy nie zadziało, jak powinno. 9 bramek straconych w trzech ostatnich meczach mówi samo za siebie. Tracąc średnio ponad dwie bramki na mecz w całym sezonie, trudno o szczęśliwe zakończenie. Za dużo błędów w defensywie, za łatwo rywal dochodził do sytuacji strzeleckich i zdobywał gole. Ten mecz to doskonały przykład ilustrujący to zjawisko. Po prostu rywale byli silniejsi.

Czy znajdzie się ktoś silniejszy od City w końcówce sezonu? Teoretycznie ten mecz z Evertonem był tym najtrudniejszym, ale zakończył się zdobyciem trzech punktów. Bardzo cennych punktów, bo teraz można powiedzieć, że trofeum za mistrzostwo jest na wyciągnięcie ręki. Zostali dwaj rywale, którzy nie walczą już o nic, więc raczej nie będzie niespodzianki. Everton przegrał z nieobecnością wypożyczonego Garetha Barry’ego, gdyż było widać tę lukę w środkowej strefie boiska. Jednak ten mecz nie rozwiał szans na czwarte miejsce, bo one zostały rozwiane wcześniej. Tutaj znalazło to tylko potwierdzenie. Mimo wszystko piąte miejsce to sukces.

W niedzielę iluzoryczne szanse na tytuł pogrzebała Chelsea, remisując z Norwich, ale ten remis niczego nikomu nie dał. Goście praktycznie spadli z ligi, bo potrzebują wygrać z Arsenalem, a jednocześnie dwóch porażek Sunderlandu. No a gospodarze, 23 strzały, ale tylko 4 celne. Można powiedzieć brak napastnika, ale przecież to nie przeszkadzało dwa miesiące temu mieć siedem punktów przewagi nad Liverpoolem i dziewięć nad Manchesterem City. Owszem, więcej rozegranych spotkań, ale to nie oznacza, że ktoś na pewno wygra. Mam wrażenie, że zespół się wypalił. Praca menedżera jest tak wyczerpująca emocjonalnie, że piłkarze tego nie wytrzymują. Czy mogło być inaczej? Pewnie nigdy się tego nie dowiemy, ale wiemy, że ten sezon Jose Mourinho zakończy bez trofeum. Pisałem przed sezonem, że ten powrót miał być kuracją leczniczą dla menedżera. Jak za rok będzie to samo, to wtedy zostaną zadane pytania, czy Portugalczyk ma jeszcze ten dotyk Midasa działający na drużyny.

Do środy czeka nas odrabianie zaległości, ale prawdopodobnie nic się nie wydarzy. Trofeum za tydzień będzie czekać na stadionie Manchesteru City, gdzie West Ham przyjedzie po skromną porażkę. Spadek Norwich zostanie potwierdzony w środę, a ta ostatnia kolejka najprawdopodobniej nie przyniesie nam żadnych niespodzianek. Ciekawe tylko, czy Manchester United wdrapie się na miejsce dające prawo gry w Lidze Europejskiej.

Plusy i minusy FPL

Odrabianie zaległości trwa, więc trudno powiedzieć, czy skończy się na zielono, czy nie. Mimo wszystko słaby ten sezon i to bardzo.

Poprzednia kolejka klik.

6 komentarzy:

  1. Yhhhh....jestem zawiedziony meczem Chelsea z Norwich :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak mają się czuć fani Liverpoolu na przykład? Półtora tygodnia temu The Reds byli faworytem w walce o tytuł. Dziś mogą się witać z drugim miejscem i liczyć na to, że City nie zdobędzie czterech punktów w dwóch meczach u siebie.

      Usuń
  2. Zastanawiam się,czy trener będzie po raz kolejny w stanie przekonać Luisa Suareza do pozostania na Anfield...?Jeżeli nie,to będziemy świadkami najwiekszego hitu letniego mercato.Swoją drogą ten sezon,oprócz niespodziewanych zwrotów akcji w dwóch najsilniejszych ligach na kontynencie(nie podejmuje się rozstrzygać sporu,chociaż madrycki finał daje sporo do myslenia),zaskakujacych rozstrzygnięć w CL ,zapamiętamy również ze względu na koniec kariery dwóch postaci.Absolutnie pamiątkowych.Zanetti i Giggs.Dziwne uczucie.Mam wrażenie,że obaj byli w świecie futbolu od zawsze..GRAZIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest Liga Mistrzów, więc teoretycznie ten wabik, który może decydować, tylko że nie sądzę, że Suarez będzie miał kolejny tak dobry sezon. Teraz są jeszcze MŚ w Brazylii, a potem nie ma już niczego większego na horyzoncie. A która liga jest najlepsza? Oczywiście że angielska. W chwili obecnej różnica między czwartym, a pierwszym zespołem, to pięć punktów. W Hiszpanii 20. O finansach już nie mówmy, bo nie lubię sytuacji, kiedy to poszczególne miasta finansują kluby. Co innego dofinansowanie do wyszkolenia młodzieży, bo wtedy miasto oszczędza na służbie zdrowia i bezpieczeństwie, co innego taka pomoc, jak w Hiszpanii. Wyniki w tym wypadku nie mają większego znaczenia.

      Usuń
  3. UEFA rankings 2013/14

    Country coefficients Club coefficients
    Country Clubs Pts
    1 SpainSpain 3/7 97.284
    2 EnglandEngland 0/7 84.748
    3 GermanyGermany 0/7 81.641
    4 ItalyItaly 0/6 66.938
    5 PortugalPortugal 1/6 62.133
    6 FranceFrance 0/6 56.500
    7 RussiaRussia 0/6 46.998
    8 NetherlandsNetherlands 0/6 44.312
    9 UkraineUkraine 0/6 40.966
    10 BelgiumBelgium 0/5 36.300
    Last updated: 02/05/2014 07:38 CET
    Full standings
    Różnica między czwartym a pierwszym zespołem w Anglii świadczy raczej o słabości tego pierwszego niż o sile czwartego.Spójrz na "dokonania"prawie pewnego mistrza Anglii w Europie
    Po raz kolejny spotykam się ze stwierdzeniem w stylu:"nie sądzę,że Suarez bedzie miał kolejny tak dobry sezon"...
    0,54
    0,68
    0,86
    to wskaźnik zdobywanych goli w trzech kolejnych latach w Anglii
    Na jakiej podstawie twierdzisz,że Suarez w przyszłym sezonie nie może poprawic swoich statystyk?Pracując z trenerem którego styl ewidentnie ewoluuje w dobrym kierunku i mając u boku lepszych partnerów(udział w LM wymusi na władzach The Reds wzmocnienie składu)naprawdę twierdzisz,że Urugwajczyk osiągnął apogeum swoich możliwości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te wszystkie listy mają to do siebie, że nie biorą pod uwagę wszystkich czynników wpływających na wynik. Anglia nie ma przerwy zimowej, powiem więcej, okres miesiąca od połowy grudnia do połowy stycznia, jest dość intensywny pod względem liczby rozegranych meczów. Na przykład Real Madryt od 14 grudnia do 6 stycznia zagrał 2 i pół meczu (bo spotkania w pucharze nie można liczyć na poważnie za bardzo). Liverpool pięć razy w lidze, raz w pucharze. Manchester City o spotkanie więcej. To jedna z przyczyn, dlaczego zespoły hiszpańskie rozbijają się potem w pucharach. A czy mała różnica w tabeli jest oznaką słabości? Moim zdaniem świadczy o tym, że poziom zespołów jest bardzo wyrównany. W Anglii trudniej zbudować faworyta.
      A z Suarezem sprawa jest moim zdaniem dość prosta. Łatwiej jest wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. W tamtym sezonie zdobył dla klubu 30 bramek w 40 meczach, które zaczynał. W tym 31 goli w 36 meczach. Dlatego szanse, że następny sezon będzie jeszcze lepszy, czy porównywalny z tym, są mniejsze, niż szanse na słabszy sezon. Zdrowie, fluktuacja formy, czy ewentualne problemy w szatni to są rzeczy, których nie można przewidzieć, a które na końcu decydują o obrazie sezonu.

      Usuń