_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

22.05.2014

Finał Ligi Mistrzów


Teoretycznie powinienem odczuwać ekscytację, pozytywne napięcie związane z finałem Ligi Mistrzów, ale jakoś tego nie ma. Pomogłoby, gdyby tożsamość zwycięzcy pozostawała nieznana, ale mam wrażenie, że wiemy już, kto wygra. Żartobliwie można powiedzieć, że skoro Austria wygrała konkurs Eurowizji, a Atletico Madryt ma tytuł mistrzowski, to czas na Real Madryt. W 1966 to już mieliśmy. Czyli jak widać czasami Matrix się powtarza ;)

Mówiąc poważniej, nie widzę za bardzo szans Atletico na wygranie tego meczu. Motywacja? Real ma szansę na Decimę, więc nie sądzę, że coś tu zawiedzie. Nawet jak menedżer nie będzie potrafił odpowiednio zmotywować graczy, to oni zrobią to sami, we własnym zakresie. Pierwszy przykład z brzegu to Cristiano Ronaldo. Co prawda Portugalczyk wygrał jeden puchar z Manchesterem United, ale w serii jedenastek jego strzał obronił bramkarz rywali. Przez tyle lat w Madrycie ani razu nie wznosił pucharu za wygranie Ligi Mistrzów. Dlatego on zrobi wszystko, żeby wygrać ten finał. A jak nie on z jakiegoś powodu, to w składzie Realu bez trudu znajdziemy innych zawodników, którzy będą chcieli. Atletico Madryt ma bardzo dobry zespół, z tym się chyba wszyscy zgodzą, ale o wyniku takich meczów decydują indywidualności. Dlatego nie sądzę, że wygrają oni ten finał. Wpływ menedżera i tak dalej? Wydaje mi się, że apetyt klubu został usatysfakcjonowany wygraniem ligi krajowej. To w końcu też duże osiągnięcie, bo za plecami została Barcelona i Real Madryt. Dlatego teraz może być trudno o odpowiednie zmobilizowanie graczy. Oni sukces już osiągnęli. No a Real ciągle czeka na to, żeby ten sezon zapisać na duży plus. Jego piłkarze są wciąż głodni, bo Puchar Króla to jednak nie jest do końca to (w półfinale wygrali 5-0 właśnie w dwumeczu z Atletico). No a liga krajowa to mały cień.

Oczywiście Atletico może wygrać, ale to wymagałoby kilku czynników, które mają raczej małe szanse na zaistnienie. Real musiałby zagrać słaby mecz, a goście w tym finałowym meczu wręcz rewelacyjny. Nie za bardzo wierzę w pierwszą część tej wyliczanki, czyli słaby mecz Realu, więc to przesądza wynik. Nadzieja dla Atletico tkwi w tym, że Diego Simeone wymyśli taki plan na mecz, że zaskoczy tym rywala. Można szukać odwołań do finału sprzed 10 lat, kiedy Jose Mourinho też wkraczał na piłkarski Olimp, ale przeciwnika miał trochę mniejszego kalibru. W tym meczu nie sądzę, że Real przegra i straci szansę, będąc praktycznie o włos od trofeum. Aż takiej sensacji raczej nie zobaczymy. W końcu trzęsienie ziemi po porażce zmieniłoby szatnię Realu na dobre. Dlatego Real jedną, może dwiema bramkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz