_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

01.05.2014

Refleksje po półfinałach Ligi Mistrzów


Rozpocznę od podziękowań, gdyż chciałem zobaczyć bramki w rewanżach i je dostałem. Wiemy też, kto kupił bilety na finał, a kto pomylił kasy i został na dworcu. Finał 24 maja o 20:45. Trzy tygodnie później zaczną się Mistrzostwa Świata w Brazylii, więc ten mecz chyba nie będzie długo żył w naszych myślach. A jak będzie, to znaczy, że doszło do jakiejś sensacji, bądź wielkiego błędu. Na razie omówienie półfinałów, pary poniżej:


Bayern Monachium 0 - 4 Real Madryt (w dwumeczu 0-5, awans Realu)

Najkrócej to spotkanie można ująć w nekrologu. 29 kwietnia 2014, na stadionie w Monachium, zmarła po ciężkiej chorobie tiki-taka. Filozofia rozgrywania meczu opracowana przez Pepa Guardiolę. Konsolacja nie jest przewidziana. Wracając do spotkania, tylko w grach komputerowych przeciwnik naście sezonów nie potrafił znaleźć odpowiedzi na nasze plany taktyczne. W realnym życiu ewolucja na to nie pozwala. Tutaj jest zawsze akcja-reakcja, przyczyna i skutek. Guardiola musi wymyślić coś nowego, by odnosić sukcesy. Raz się udało z Barceloną, ale to było wstrzelenie się odpowiedni czas i miejsce. Z Bayernem nie do końca się udaje. W Klubowych Mistrzostwach Świata nie ma większej konkurencji, a w lidze krajowej Bayern wyprzedza resztę stawki razem wziętą. Puchary europejskie są tym lakmusem, oddzielającym udany sezon od nieudanego. Niby w tym meczu wszystko było dobre. Przewaga w posiadaniu, liczbie podań, kornerach, strzałach, tylko w bramkach wygląda to tak, jak wygląda. Trzeba powtórzyć to, co pisałem po pierwszym meczu. Szef Realu dużo lepiej ustawił zespół taktycznie do meczu. Efekt widzimy w wyniku.


Chelsea Londyn 1 - 3 Atletico Madryt (w dwumeczu 1:3, awans Atletico)

Jeden mecz bliżej i będziemy mieć nowego Jose Mourinho. Oglądając mecz byłem zdziwiony, jak przez kilka dni uleciała gdzieś ta pewność w defensywie i rywal tak łatwo, jak gorący nóż w masło, wkraczał pod bramkę Chelsea. Czyli wszystko zaczyna się od taktyki obejmującej również przygotowanie mentalne graczy. Owszem, Chelsea miała swoje szanse, ale przegrała nie dlatego, że ich nie wykorzystała, ale dlatego, że popełniła za dużo błędów w defensywie (i grał John Terry). Tego od drużyny Portugalczyka raczej się nie oczekiwało. Przez osiem minut Chelsea była w finale i gdyby ten rezultat został utrzymany do przerwy, to pewnie wynik końcowy byłby inny. Ten pierwszy gol dla Atletico zrobił jedną rzecz: zmusił Chelsea do zdobycia bramki. Do tej pory oni niczego nie musieli, tylko chcieli. Jak musieli zdobyć bramkę, to zaczęło brakować argumentów. Wszystko więc wskazuje na to, że Chelsea zakończy sezon bez zdobycia jakiegokolwiek trofeum. Kto się przezywa, sam się tak nazywa. Taką rymowankę pamiętam ze szkolnych lat i można powiedzieć, że pasuje to w tym momencie. Mourinho mówił o Wengerze, że jest specjalistą od porażek, a po sezonie może się okazać, że Arsenal coś wygra, a Chelsea nie.

PS Tak pisałem przed półfinałami klik, a tak po pierwszych meczach klik.

12 komentarzy:

  1. Uważam,że nazywanie Mou specjalistą od porażek jest grubą przesadą.Dorobek siedmiu tytułów mistrzowskich w czterech różnych ligach,czterech pucharów krajowych,dwóch wygranych edycji CL i Pucharu UEFA plus kilka pomniejszych pucharów naprawdę da się przekreślić dwoma slabszymi sezonami?Stawianie o na równi z Francuzem uważam za spore nadużycie.Nawet na ten konkretny moment..Wczoraj o takim a nie innym wyniku zdecydował czynnik ludzki wide Terry i Cole przy pierwszym golu i nieodpowiednie zachowanie Etoo w drugiej połowie.Taktyka była imho odpowiednia.
    Również twierdzenie o śmierci tiki-taki są stanowczo przedwczesne.Oczywiście,że pewne wariacje są konieczne ale sam system działa i na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.Czego zabrakło wczoraj to wyższego pressingu i prostopadłych podań w środku pola.Czyli ....T.Alcantary o czym pisałem już po meczach z MU.
    Carlitto pokazał najwyzszy kunszt trenerski w tym dwumeczu.Totalnie zaszachował Guardiolę.Take a bow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było żartobliwe, ale w przypadku menedżerów można mówić, że jesteś tak dobry, jak twój ostatni sezon. W przypadku oceniania pracy problem polega też na tym, że łatwo policzyć sukcesy, wygrane trofea. Natomiast nigdy się nie dowiemy, czy menedżer wyzwolił 100% potencjału graczy, czy nie. W przypadku Mou dochodzi również jego walka z całym światem. On zawsze szuka jakiegoś przeciwnika. To męczy, podejrzewam, że jego zawodników też. Broniły go sukcesy, ale teraz ich nie ma. W pracy każdego szkoleniowca przychodzi moment, że trzeba opracować na nowo pomysł jak ma wyglądać praca z drużyną. Portugalczyka czeka to pierwszy raz.
      Można sprowadzać wynik do braku jednego gracza, ale znów, czy od menedżera nie powinno się wymagać znalezienia odpowiedzi na problem jak poradzić sobie z tą absencją? Bayern jest za silną drużyną, żeby zasłaniać się kontuzją jednego zawodnika. Może więc to Real zagrał lepiej, niż ktokolwiek się tego spodziewał. Po prostu znalazł sposób na grę rywala. A jeśli znalazł, a Bayern niczego nie zmieni, to zawsze będzie wygrywał.

      Usuń
  2. Jesteś tak dobry jak Twój ostatni mecz.W odniesieniu do piłkarzy pełna zgoda.Natomiast obawialbym się parafrazowania tego wyrażenia w stosunku do trenerów.Gdyby tak było zapewne Donadoniego spotkałby dożywotni ostracyzm w Italii po MŚ w RPA a Guardiola po zupełnie nieudanym sezonie 2011/12 w Hiszpanii nie został by nigdy trenerem najlepiej zarządzanego klubu na świecie.Sukcesy/porazki w tym zawodzie kładą się blaskiem/cieniem na kilka następnych lat.Nie mozesz oceniać Mourinho ad hoc,po kilku miesiącach bessy.

    Alcantara nie byl warunkiem koniecznym awansu,mógłby jednak znacząco zwiększyć szanse Bayernu.Tak naprawdę on właśnie najlepiej rozumiał filozofię Pepa.Nie przez przypadek w ostatnim towarzyskim meczu Hiszpania-Włochy zagrał w podstawowej jedenastce kosztem Xaviego.Imo przyjście Lewego(znakomicie potrafi wcielic się w rolę fałszywej dziewiątki),powrót Alcantary i pozyskanie szybszych a także zwrotniejszych stoperów przywróci blask Bayernowi.Zresztą już zakontraktowali S.Rode.Nominalny def.pomocnik ale moim zdaniem Pep widzi go na środku defensywy.Styl gry Bayernu znacząco się nie zmieni.To wciąż będzie tiki-taka,tyle że w lepszej odsłonie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Menedżer też nie może być uzależniony od jednej filozofii gry. Na końcu wszystko sprowadza się do zdobywania bramek, a tutaj Bayern zawiódł. Moim zdaniem można było być pewnym, że powstanie jakieś antidotum na tiki-takę i te mecze to tylko jeden przykład. Przed Guardiolą też jest wyzwanie, bo w Barcelonie już było widać w ostatnim sezonie, że to się zużywa. W Bayernie to następuje szybciej. Albo zrobi krok do przodu, albo zostanie jako menedżer jednej taktyki i jednego zespołu.
      @ Mou - W przypadku menedżerów można to rozciągnąć na sezon, ale przecież czasami ktoś wylatuje, zanim rozegra nawet połowę. W Anglii w tym sezonie pożegnało się z pracą przed Nowym Rokiem 5 menedżerów jak dobrze liczę, a przecież każdy z nich niczego jeszcze nie przegrał. Mourinho przyzwyczaił nas, że zawsze coś wygrywa. Jedyny raz kiedy nie wygrał miał miejsce, gdy przestał pracować w Chelsea we wrześniu. Następny rok temu w Realu, chociaż wtedy był Superpuchar przed sezonem, więc nie do końca. No a teraz pierwszy sezon, kiedy pracował cały rok i chyba niczego nie wygra. Zamiast tego jest masa pretensji do wszystkich o wszystko. Widać że ma problem ze składem, że potrzebuje ułożyć go po swojemu, ale moim zdaniem mógłby stonować tę walkę. Jak masz wyniki, to są one twoją tarczą. Jak ich nie masz, to wyjdziesz na krzykacza. Przeszłość może dać jedną, może dwie szansy potem. I o ile Pep ma łatwiejszą ligę krajową (w końcu pozyskuje napastnika od bezpośredniego rywala), tak przed Mou czai się Arsenal, Liverpool, Manchester City, United i może jakiś nowy czarny koń. A w Europie Barca, Real, PSG, Bayern, plus kolejna sensacja jednosezonowa.

      Usuń
  3. Idealny trener to trener elastyczny i ...innowator:-)
    Sukces w bundeslidze to interfejs indywidualnych umiejętności poszczególnych graczy i efektu nowości a zarazem zaskoczenia jakim była adaptacja tiki-taki na niemieckie boiska.Mam wrażenie,że błyskawiczny sukces przerósł oczekiwania Pepa i Piłkarzy co w efekcie oslabiło czujność i spowodowało poczucie bycia najlepszym.Sygnał ostrzegawczy jakim były ciężkie boje z MU został trochę zlekcewazony .Natomiast po pierwszym meczu nie starczyło już czasu na ewentualne modyfikacje i korekty.Jestem jednak pewny,że Pep i tiki taka to synonim.Już na zawsze
    Po przybyciu do Hiszpanii Mourinho powiedział:"JESTEM JOSE MOURINHO I JA SIĘ NIE ZMIENIAM.PRZYCHODZĘ Z WSZYSTKIMI MOIMI ZALETAMI I WADAMI"Czy można miec nadzieję,że Mou kiedykolwiek zmieni swój styl?Pozostaje raczej pytanie ,kiedy THE SPECIAL ONE POSUNIE SIĘ O JEDEN BRIDGE ZA DALEKO...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukces Bayernu w tym sezonie to też zasługa poprzednika. Następny sezon będzie takim pierwszym własnym, jeśli rzecz jasna Pep zostanie. Mieć przeciwko sobie prezydenta klubu to niekomfortowa sytuacja. Mourinho pod tym względem ma łatwiej, ale następny sezon będzie wymagał równej gry przez cały rok. Teraz Chelsea ma trudniej. Jak Abramowicz pojawił się w Londynie, to zagwarantował silną pozycję ekonomiczną klubowi. Teraz jest Man City i PSG z jeszcze lepszą sytuacją finansową. Arsenal, Liverpool, Man United też nie narzekają za bardzo. Trudno będzie o pozyskanie tych zawodników, których by się chciało. Eden Hazard chyba też zaczął burzę w szatni, więc świat się zmienił.

      Usuń
    2. Pep na konferencji potwierdza:"Nie będzie żadnych zmian systemu".Ha,wiedziałem!Nie ma to jak trener-dogmatyk:-(

      Usuń
    3. Jest takie ładne powiedzenie: dawka czyni truciznę. Bardzo pasuje do tej sytuacji, bo o ile upór można zaliczyć na plus, tak przesada w uporze prowadzi tylko do porażki. Tutaj chyba widzimy przesadę w uporze, ale spokojnie, Manchester United powita Pepa z otwartymi ramionami ;)

      Usuń
  4. Ale najlepsze zdanie na konferencji przyszło później
    JESTEM SMUTNY KIEDY MUSZĘ GRAĆ W USTAWIENIU Z NAPASTNIKIEM!!!Co na to Lewy?
    Czy według Guardioli FOOTBALL=HANDBALL....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być szykowanie gruntu na zwolnienie. W Barcelonie był Messi, napastnik grający często jak ofensywny pomocnik. W tym klubie jest inaczej, a nie zawsze przeszczepienie danego stylu gry daje takie same efekty. W końcu kto wie, czy za sukcesem w Barcelonie nie stała La Masia. Wiedza o tym, jak się zachować w tej taktyce, w tym systemie. Można zapytać, co jest ważniejsze teraz dla menedżera: system, czy piłkarze. Dla mnie menedżer zawsze powinien dopasowywać taktykę do graczy, a nie graczy do taktyki.

      Usuń
  5. Guardiola zbyt długo nie pobaluje w Bayernie - tam liczą się same zwycięstwa, a nie ustawianie własnej taktyki czyli tiki-taki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec końców to nie taktyka decyduje, a kwestia czy wygrywa się mecze. Coś co działało w Barcelonie nie musi działać w Monachium. Nie każdy przeszczep się przecież przyjmuje.

      Usuń