_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

13.06.2014

MŚ 2014 - dzień 1


Raz na cztery lata zaczynają się Mistrzostwa Świata. Dlatego nie mogę zrozumieć decyzji pozbawiającej nas możliwości obejrzenia ceremonii otwarcia. Mecze są takie same, to znaczy za dużo spotkań oglądam, żeby dostrzec coś nowego. Jedyną różnicą są detale. Jednak ceremonia otwarcia i zakończenia jest tym, co wyróżnia każdą imprezę. Dlatego szkoda, że nie mogliśmy tego obejrzeć. Tłumaczenie, że cała Europa też nie mogła, można było sobie darować, bo jednak inne kraje cieszyły się transmisją otwarcia. Awaria światłowodu? Głupi myślałem, że to jednak idzie przez satelitę, a nie kablem z Brazylii do Polski. Poza tym nie rozumiem sytuacji, że to nie zostało przetestowane i sprawdzone. A jeśli prawa do ceremonii otwarcia nie zostały kupione, to trzeba było o tym po prostu powiedzieć. Mam nadzieję, że nie poszły te pieniądze na gadające głowy, bo to wyrzucanie pieniędzy w błoto. W przeszłości trudniej było o informacje czysto piłkarskie, więc każdy dziennikarz (nieważne na jakim stanowisku) po prostu był dostarczycielem wiedzy. Dziś tej wiedzy zostało może 10%, a reszta to przekazywanie emocji i nie przeszkadzanie. Nie oszukujmy się, słowotok przeszkadza. Oglądałem masę meczów z angielskim komentarzem i dostrzegłem jedną różnicę. Tam dziennikarze wiedzą co mówią, a u nas zdarza się często mówienie tego, co się wie. Właśnie dlatego to całe studio było produktem dnia wczorajszego. Cepelia ma swój urok, no ale bez przesady.

Mecz otwarcia? Niestety nagłówki ukradł arbiter, bo to nie był jego dzień. Rzut karny dla Brazylii? Bardzo wątpliwy, bo faulu trzeba byłoby szukać pod mikroskopem. Nieuznany gol dla Chorwacji? Bardzo naciągana decyzja. To była po prostu walka o piłkę, którą przegrał golkiper Brazylii. Dodajmy kilka innych sytuacji i nagle okaże się, że arbiter zawsze faworyzował jeden zespół kosztem drugiego. Pozostaje mieć nadzieję, że to był po prostu słaby dzień sędziego. Rozumiem, że Brazylia miała olbrzymią presję, żeby dobrze zacząć, że straciła gola po zaledwie 10 minutach meczu, ale zagrała słaby mecz. Chorwaci byli zdyscyplinowani, grali dobrze defensywnie i Brazylia miała problemy w ataku. Po jednym meczu nie można wyciągać daleko idących wniosków, nie wiemy jak zareagują piłkarze teraz, ale to musi być najsłabszy mecz, jeśli Brazylia myśli o wygranej w całym turnieju. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić starcie z silniejszą reprezentacją zakończone wygraną. Wtedy arbiter musiałby naprawdę mocno nagiąć przepisy, jeszcze bardziej niż teraz. Co prawda znamy już taką sytuację z historii, kiedy 12 lat temu gospodarz prawie wdrapał się na podium, ale teraz to się chyba nie powtórzy. Dlatego Brazylia musi wykrzesać więcej energii i po prostu zacząć grać lepiej, żeby zwycięstwa nie były utkane błędami sędziów. Chorwacja natomiast będzie czekać na mecz decydujący z Meksykiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz