_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

22.06.2014

MŚ 2014 - dzień 10


O krok o sensacji, no, dużej niespodzianki. Czy ktoś się spodziewał, że Iran zagra inaczej? Wiadomo było, że w tym meczu królować będzie z ich strony defensywa, szybkie kontry, a cały ciężar stworzenia akcji i zdobycia gola musi wziąć na siebie Argentyna. Iran tylko reagował na wydarzenia boiskowe, Argentyna musiała je tworzyć. Dlatego ten mecz wyglądał tak, jak wyglądał. Iran może też mieć pretensje do siebie, bo mając takie okazje, to trzeba je wykorzystać. U przeciwnika biegało za dużo zawodników, którzy potrafią stworzyć coś z niczego. Tylko zawiodło najprawdopodobniej przygotowanie mentalne. Gdyby podobnie zagrała na przykład Brazylia, to przegrałaby kilkoma bramkami, ale Iran nie mobilizował aż tak piłkarzy. Cel zakładany przed meczem, a było nim zwycięstwo, został osiągnięty, więc czego jeszcze można chcieć? Styl nie taki? A kto będzie o nim pamiętał za kilka dni, tygodni, miesięcy czy lat. Liczył się wynik i wygrana.

Tego nie odniosła reprezentacja Niemiec, więc na razie trudno wskazywać faworyta w fazie pucharowej. Po Ghanie też można było się spodziewać meczu życia. W końcu porażka praktycznie oznaczała koniec marzeń o wyjściu z grupy. Zaskoczyła mnie podczas tego spotkania duża liczba niedokładnych podań, jakie wykonali niemieccy piłkarze. Nie wiem, z czego to wynikało. Może też wysoka wygrana w pierwszym spotkaniu rozbroiła Die Mannschaft. W takim razie lekki minus trzeba postawić selekcjonerowi, bo on za to odpowiada. Nie można na takiej imprezie, celując w półfinał, nie dopilnować tego, żeby piłkarze chcieli. Reasumując, niby jeszcze nikt nie odpadł w tej grupie, ale po meczu USA - Portugalia może się okazać, że wszystko tutaj już wiemy. Jednak jeśli Niemcy marzą o dojściu do finału, to ten mecz musi być dla nich najgorszym spotkaniem.

No i nocne starcie, po którym z finałami żegna się reprezentacja Bośni i Hercegowiny. Dlaczego tak się stało? Można łatwo wskazać, że winę za to ponosi sędzia, bo nie uznał prawidłowego gola, ale to moim zdaniem mogło mieć miejsce. To nie było tak jasne skręcenie wyniku, jak w meczach pierwszej grupy. Sędziowie to też ludzie i mogą się mylić. Moim zdaniem są trzy powody. Pierwszy to terminarz, bo Argentyna w pierwszym meczu to zły rywal, tym bardziej na inaugurację przygody mundialowej. Drugi to klimat, bo Cuiabá gdzie rozgrywano mecz, klasyfikowana jest w tropikalnej strefie klimatu i to było widać po zawodnikach. A trzeci czynnik to konieczność spędzenia dłuższego czasu ze sobą. To chyba pierwszy taki przypadek, więc to może rodzić pewne tarcia. Sumując to wszystko dostajemy czwarty czynnik, czyli brak doświadczenia. Taka imprezę trzeba przeżyć, żeby wiedzieć, jak się na niej zachować. Gdyby te finały rozgrywano w Europie, to pewnie wypadłoby to lepiej dla reprezentacji BiH, ale niestety dla nich to była Brazylia. Chociaż gdyby ktoś przed finałami powiedział piłkarzom, że wypadną jak Anglia albo Hiszpania, to wzięliby to w ciemno. No i proszę, sprawdziło się. Wszystkie te drużyny odpadły po dwóch meczach.

Dzisiaj wyjaśni się pewnie kwestia drugiego miejsca w grupie G. Korea ma naprawdę dużą szansę wyrzucenia Rosji z finałów. No a o północy ostatni nocny mecz, czyli starcie USA - Portugalia. Jeśli Amerykanie mają coś zrobić, to teraz i myślę, że na to spotkanie się szykowali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz