_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

15.07.2014

Momenty mistrzostw


Poniżej luźna kolekcja rzeczy, które zapadły mi w pamięć, w sam raz na zakończenie mundialowej przygody na blogu. Porządek przypadkowy, nie ma tutaj żadnej hierarchii.


Brazylia jak Korea

Czekałem aż gospodarz w końcu zagra mecz, po którym nikt się do niego nie przyczepi. No i się nie doczekałem. Z pomocą sędziów zespół doczołgał się do strefy medalowej, ale tam już nikt nie mógł pomóc, bo decydowały argumenty czysto piłkarskie. Kontuzja Neymara moim zdaniem nie miała aż tak dużego znaczenia, bo z nim porażki też by były. Może nie takie wysokie, ale jednak nie dawał on takiej jakości w składzie, żeby przeważyć wynik meczu. Na pewno oczekiwania były o wiele większe. Tak jak pisałem, czas się obudzić, bo świat nie pada już przed Brazylią na kolana.


Anglia

Jechać bez żadnych oczekiwań, a mimo to zawieść. Takie żartobliwe podsumowanie występu angielskiej kadry mignęło mi gdzieś w necie. Trzeba powiedzieć to sobie szczerze, nie ma żadnej nadziei na lepsze jutro. Wszystko zawiodło. Jedynie liga zostaje. Przerwa zimowa, która przecież też może niczego nie dać, nie zostanie wprowadzona, a pomysły na kanibalizację trzeciej, czy czwartej ligi i wpuszczenie tam drużyn młodzieżowych siłaczy z Premier League też pewnie niczego nie da. A przecież można byłoby spróbować od jednej małej drobnej rzeczy: 180 minut w każdym meczu Premier League musi zagrać Anglik w każdym klubie. Czyli 20 klubów, 40 angielskich graczy. To nie będzie blokowanie dostępu do rynku, no ale po co takie coś robić. Przecież to też niczego nie da.


Nagroda dla Leo Messiego

Bardzo nie lubię takich nagród, bo tak właściwie to działa jak konkurs piękności. Czyli zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony z rozstrzygnięcia. Trudno powiedzieć, co ocenialiśmy. Liczba zdobytych bramek? Jest inna nagroda za to. Rozczarowanie? O to niby prędzej, ale defensywa rywala bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę. W fazie pucharowej Niemcy stracili dwie bramki. Obie, kiedy wynik był rozstrzygnięty. Holandia jedną. Brazylia 12, no ale to właśnie coś, co oddzielało ją od medalu. Argentyna straciła też jednego gola, ale za to Messi nie odpowiadał. Argentyńczyk nie zagrał tak, jak w Primera División, ale praktycznie ciągnąc za włosy doprowadził swoją kadrę do drugiego miejsca na świecie. Nie poznamy nigdy odpowiedzi na pytanie co zrobiłaby drużyna bez niego. W Niemczech wygrał kolektyw, więc trudno byłoby wyróżniać tylko jeden element.


Mistrzostwo Niemiec

No właśnie, zdobyte kolektywem. Oni ten tytuł wygrali nie indywidualnymi popisami jednego, czy dwóch graczy, ale potężną siłą zespołu. Ten półfinał z Brazylią to takie zwieńczenie tego procesu budowania kadry. Oni w drugiej połowie już odpuścili. Mogli to zrobić, to wcześniej rozbili Brazylię w pył na jej stadionie. Teraz cały świat piłkarski zacznie się zastanawiać, jak rozmontować Die Mannschaft, ale to może okazać się trudne. Tam dobrzy piłkarze są szkoleni praktycznie na każdym podwórku. Tak wygląda hurtowa produkcja zawodników na wysokim poziomie, więc inne kraje mają sporo do nadrobienia. Ta różnica będzie z roku na rok się powiększać. A jeszcze jak im się trafi jakieś kolejne złote pokolenie, to aż strach myśleć.


Gryząca sprawa Luisa Suareza

Wyjaśniło się po odpadnięciu Urugwaju, że w tle całej afery był kontrakt do Barcelony. Podejrzewam, że dobry psycholog pomógłby rozładować to napięcie, ale przecież chodzenie do psychologa uchodzi za niemęskie. Nie da się ukryć, że i tak on wygrał. Ma umowę z Barceloną, będzie grał w bardzo dobrym klubie, nie zmęczył się za bardzo podczas finałów, więc same plusy. Jeden minus nie będzie sprawą, której nie można przegryźć.


Krokodyl z Kostaryki

Costa Rica, CRC, crocodile, krokodyl. Przed finałami wydawało się, że ta reprezentacja nie zwojuje niczego wielkiego. Rozegrała pięć meczów, wyrzuciła dwóch mistrzów świata z turnieju i nie przegrała spotkania. W tym kraju mieszka … 4 i pół miliona osób. Nie mają wielkich gwiazd w składzie, ale kombinacja dobry trener, grupa piłkarzy, odpowiednia motywacja i wyszło bardzo dobrze. Podejrzewam, że na następny taki sukces będą czekać wiele lat, ale na razie mogą się cieszyć. Zajęli w końcu piąte miejsce.


Fiasko Portugalii

Przed finałami mignęły mi też zapowiedzi korespondencyjnego pojedynku Leo Messi – Cristiano Ronaldo, ale szybko się okazało, że nie ma żadnego pojedynku. Wydawało się, że grupę mają taką, że sobie z nią poradzą bez większych problemów. Wiem, że byli w niej Niemcy, ale Amerykanie i Ghana to już wszystko w zasięgu. Ich odpadnięcie zostało przykryte tym, co wycudowała Hiszpania, ale jakie podobne były te porażki. Jedni i drudzy zostali zlani w pierwszym meczu, drugi był pojedynkiem potwierdzającym odpadnięcie z turnieju, a trzeci to już wygrana na pocieszenie. Nie wiem, czy to początek jakiegoś poważniejszego kryzysu, ale wydaje się, że tracą kontakt z czołówką światową i nie wiem, gdzie to zaprowadzi. Jeden Ronaldo kadry nie zbawi, a jak jeszcze skończy karierę w barwach narodowych i skoncentruje się na klubie (w lutym skończy 30 lat), to trudno będzie o optymizm.


Fiasko Hiszpanii

Ile błędów w jednym turnieju. Najpierw uparcie tkwili przy wzorcach, które dały im sukcesy. Jednak nie wymagało wielkiej uwagi stwierdzenie, że świat się zmienia. Z czterech półfinalistów ostatnich Mistrzostw Europy, trzech zakończyło fazę grupową na trzecim miejscu. Już to pokazuje, że świat piłki nożnej nie lubi stałości. Podążanie starymi drogami nie otworzy nowych drzwi. Nie lubi też radykalnych zmian, a to pogrążyło Hiszpanów. Świat kocha ewolucję, a nie rewolucję. Trudno zastąpić coś, co towarzyszyło kadrze przez ostatnie sześć lat, czymś zupełnie nowym, w żaden sposób nie testowanym i trenowanym. O ile literę A w ich klęsce powiedział świat, tak resztę dopowiedzieli sami hiszpańscy piłkarze i trenerzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz