_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

18.08.2014

1 Gameweek Premier League


No to zaczynamy. Pierwsza kolejka za nami i od razu znalazło potwierdzenie to, o czym pisałem we wstępie. Nie jestem jasnowidzem niestety, bo wyniki delikatnie odbiegają od tego, czego się spodziewało wiele osób i ja. Weźmy na przykład pierwszy mecz sezonu, starcie Manchester United – Swansea.


Od razu pojawiły się przeróbki nazwiska menedżera na Louis van Moyes, bo Szkota media zmasakrowałyby po takim wyniku. On przynajmniej pierwszą porażkę u siebie poniósł pod koniec września, ale miał lepszy środek defensywy. Co prawda pokazuje to, że Holender różni się od Szkota, ale nie o to chyba chodziło. Swansea nie jest zespołem, który będzie rozbijał się w lidze, a ich formacja ataku nie jest taką, która poważniej zagrozi innym rywalom. Jednak na United wystarczyło, co powinno obudzić dyrektorów sportowych. W końcu bramki dla Swansea to efekt nadmiaru miejsca i czasu, jaki mieli piłkarze gości. Gra defensywna, a więc coś, co trzeba szlifować na treningach, w ogóle nie funkcjonowała. Brakuje mi takiego Cheicka Tiote, bo on nie dopuściłby do tych sytuacji. A jeśli dodamy do tego nieporadność w ataku, to można mówić o problemach. Nie będzie pucharów europejskich, wieszczono słabszy start, ale pierwsze poważniejsze mecze będą dopiero w październiku. Jednak straty z tymi słabszymi mogą okazać się decydujące. Do czwartego miejsca w lidze potrzeba wygrać dwa mecze z plus minus 10-12 rywalami, a Swansea jest jednym z nich.

O tym, jak ważne jest wygrywanie z tymi teoretycznie słabszymi rywalami, przekonał się Arsenal. Starcie z Crystal Palace było trudnym meczem. Rywale chcieli na pewno pożegnać się, choćby symbolicznie, ze swoim menedżerem, a Kanonierzy po prostu nie grali dobrze. Podejrzewam, że forma przyjdzie od wtorku, bo mecz w Lidze Mistrzów jest o wiele ważniejszy, niż jedno starcie ligowe. No ale ten też jest wygrany, więc trzy punkty są. Myślę, że te wszystkie niecelne podania, których było dużo, wynikały z treningów, bo chyba pracowano nad kondycją ostatnio. No i wciąż to nie jest optymalny skład, bo część zawodników odpoczywa po finałach. Zresztą to bardzo dobra cecha, bo przypomniał mi się od razu Manchester United. Oni też potrafili wygrywać takie mecze, kiedy nie do końca wszystko pasowało z formą, czy kondycją. Jeśli to potrafi teraz Arsenal, to kibice mogą się cieszyć. No a Crystal Palace czeka bitwa o jakiegoś menedżera. Podejrzewam, że każdy kandydat przedstawi swoją listę transferową, więc to może być trudne.

W niedzielę poznaliśmy dwóch kandydatów na mistrza i wiemy, że Liverpool ma jedną wadę, bo to jednak jest wada. Dziurawą defensywę. Po raz ostatni czyste konto zachowali w marcu, a potem przepadł przez to tytuł. Jak więc widać to nie brak Luisa Suareza może być największą dziurą. W końcu Southampton to jeden wielki znak zapytania, bo ostatnio można było o nich mówić bardziej rezerwy Liverpoolu. Piłkę na 2-2 goście też mieli, ale Shane Long spudłował. To tłumaczy, dlaczego nie gra w mocniejszym zespole. Na razie jednak trudno o daleko idące wnioski, bo sezon dopiero się zaczął. Trudno też powiedzieć jaki jest realny poziom drużyn. Punkty są punktami, ale mimo wszystko The Reds czekają na kogoś, kto wskoczy w buty Suareza.

Manchester City z kolei wygrał z Newcastle, ale powiedzmy sobie szczerze, to nie jest Arsenal. Trudno też mówić, czy rany po laniu w wykonaniu Kanonierów zabliźniły się, czy nie. Za to kochamy przecież początek sezonu, bo tak właściwie niczego nie wiemy. Za kilka meczów poznamy, na jakim poziomie są oba zespoły. Mam wrażenie, że City w tym sezonie będą zależeć za mocno od dobrej formy Sergio Aguero. W sezonie 2011/12 zagrał 34 razy w lidze. Następnie 30 i 23, czego raczej nie nazwałbym dobrym znakiem. Puchnie natomiast lista kontuzji. Z trzech w sezonie 2012/13 zrobiło się osiem rok później. Maleje liczba minut, które spędzał na boisku. Przypomina to trochę jednego zawodnika – Robina van Persiego. Klub ma jednak związane ręce na rynku transferowym i nie może pozyskać do ataku kogoś, kto będzie miał porównywalny wpływ. Prędzej czy później Argentyńczyk będzie musiał zagrać co trzy dni i wtedy zobaczymy, czy z jego zdrowiem jest wszystko w porządku. Na razie mistrz Anglii może o tym nie myśleć, ale prędzej czy później zostanie do tego zmuszony.

Dzisiaj jeszcze Chelsea, a następna kolejka, cóż za niespodzianka, za tydzień. Pierwsze starcia wagi ciężkiej, bo w sobotę Everton – Arsenal, a w poniedziałek Manchester City – Liverpool. Ciekawie powinno być również w meczu Crystal Palace – West Ham oraz Tottenham – QPR. Chyba wiemy, kto jest trenerem gości, prawda.

PS Poprzedni sezon od wygranej zaczynał zespół Fulham, a od porażki Arsenal. Jeden mecz to tylko 2,6% sezonu. Tak więc nie należy przesadzać z wnioskami.

4 komentarze:

  1. Wykluczam ruchy transferowe,jeżeli chodzi o formacje ofensywne.Wydaje się,że Pellegrini postawi w tym sezonie na stabilizację i zgranie.Zgadzam się,że to może być sezon Aguero.
    Jestem absolutnie zbudowany postawą Southampton.Chyba nikt nie spodziewał się,że zespół w którym latem doszło do tak wielu zmian może stanowić w pierwszym meczu tak zgraną ekipę.
    Bramka kolejki(a raczej akcja)w wykonaniu Evertonu absolutnie magiczna!Kwestią czasu pozostaje kiedy Martinez zasiadzie za sterami jakiejś wielkiej,europejskiej firmy.
    W Arsenalu potrzebą pierwszego stopnia jest sprowadzenie napastnika z prawdziwego zdarzenia.Sanogo to melodia przyszłości a Giroud niestety,ale umiejętnościami odbiega od najlepszych
    Dziwią mnie ostatnie doniesienia łączące Di Marię z przenosinami do MU.Gołym okiem widać,że ten klub potrzebuje dwóch wings backów.Póki co w MU brakuje pilkarzy do gry w systemie 3-5-2 preferowanym przez LvG
    A dzisiaj Chelsea,czyli głowny faworyt tych rozgrywek większości trenerów,kibiców i dziennikarzy

    OdpowiedzUsuń
  2. Chelsea nie może sobie pozwolić na drugie miejsce. No a City będzie chuchać i dmuchać, żeby Aguero nie wypadł na dłuższy okres. Na razie mają trzy punkty, ale potem zacznie się Liga Mistrzów i wyjazdy. Może być trudno, bo Argentyńczyk ciągle ostatnio albo jest kontuzjowany, albo wraca po urazie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżeli dobrze odczytuję intencję szefow MC to priorytetem będzie w tym sezonie LM.Lige angielską ostatnimi czasy zdominowali,więc naturalną koleją rzeczy jest,że mierzą wyżej.Co innego The Blues,tutaj głód sukcesu jest większy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale podbój LM będzie o wiele trudniejszy. Faza grupowa to jeszcze nic poważnego, ale potem będzie ktoś silny, a jak porównamy City do Bayernu, Barcelony, Realu, Chelsea to nagle widać za dużo luk. Co prawda zawsze może być jakaś niespodzianka, nawet z Anglii, ale wyżej oceniałbym szanse Arsenalu czy Liverpoolu. Pisząc zapowiedź sezonu jakoś nie czułem, że City w tym sezonie powalczy o jakieś trofea. To już nawet awans do najlepszej czwórki może być problemem w pewnym momencie. Nie oszukujmy się, kogoś tam zabraknie po sezonie, bo jest pięciu kandydatów (2x Manchester, 2 x Londyn i 1 x Liverpool, a przecież Tottenham i Everton nie poddadzą się od razu).

      Usuń