_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

25.08.2014

2 Gameweek Premier League


Druga kolejka i już mamy pierwsze starcia wagi ciężkiej. Nie da się ukryć, że zarówno Everton, jak i Arsenal, będą celować wysoko w tym sezonie, więc bezpośrednie mecze mogą zdecydować o miejscu na koniec. Jednak o tym spotkaniu później, bo rozpocznę od meczu Crystal Palace – West Ham.

Nie dlatego, że gospodarzy czeka we wtorek wyjazd do Walsall, ale dlatego, że chciałem zobaczyć reakcję zespołu po zwolnieniu menedżera. Porozumienie stron oznaczało tylko, że nie znaleziono porozumienia. Ktoś więc musiał zrezygnować. Starcia z Arsenalem w poprzedniej kolejce nie brałbym za bardzo pod uwagę, bo to po pierwsze silniejszy zespół, a po drugie drużyna była na świeżo z tymi wydarzeniami. To kolejne spotkania zdecydują o tym, czy zespół się podniesie, czy nie i na jakim miejscu zakończy sezon. No i po meczu z West Ham można powiedzieć, że to jednak daleko od jakiejś normalności. W końcu skoro goście z Londynu, którzy raczej nie grzeszą grą ofensywną, oddają kilkanaście strzałów, to można się niepokoić. Drużyna jak powietrza potrzebuje nowego menedżera, który ułoży klocki po swojemu, ale poszukiwania nowego szefa się przeciągają. Malky Mackay chyba wyeliminował się na stałe z futbolu. W końcu on bazował na przygotowaniu mentalnym swoich graczy, a po tych wiadomościach może być o to trudno. Każdy inny kandydat może zacząć negocjacje od klauzuli, która zabezpieczy go od finansowych strat w przypadku spadku z ligi i dającej mu prawo do decydowania o transferach. Koniec okienka transferowego za tydzień, a więc trzeba się spieszyć.

Tak samo spieszył się Arsenal w meczu z Evertonem, ale znów, nie wyciągałbym daleko idących wniosków z tego spotkania. Podejrzewam, że nowy trener od przygotowania fizycznego w Kanonierach, Shad Forsythe, potrzebuje czasu. Z kadrą Niemiec pracował 10 poprzednich lat, tak więc chyba się zna na swojej robocie, prawda. Arsenal powoli się rozkręca do sezonu, gra i wyniki może nie rzucają na kolana, ale moment. W meczu z Evertonem wrócili ze stanu 0-2, a bramki dla gospodarzy były takie, że można się do nich doczepić. Pierwszy gol to gapiostwo w defensywie Kanonierów, bo było za mało pressingu, a gracze Evertonu mieli jakieś dwie wieczności na rozegranie piłki (no i złamana linia ofsajdu). Drugi gol ze spalonego przede wszystkim i chyba po faulu wcześniej, więc innego dnia przebieg wydarzeń byłby inny. No a pod koniec Arsenal wygrał dwiema rzeczami: przygotowaniem fizycznym i większą wolą zwycięstwa. Doliczyć do tego trzeba zmianę, bo Alexis Sanchez nie do końca sprawdził się w roli wysuniętego napastnika w tym spotkaniu. Olivier Giroud prawdopodobnie nie da się wyrzucić ze składu, ale Chilijczyk może być jego piekielnie skutecznym uzupełnieniem w roli drugiego atakującego, czy fałszywego skrzydłowego. Czyli zawodnika, który mecz teoretycznie będzie zaczynał na prawej pomocy, ale w rzeczywistości będzie przeszkadzał defensywie rywala. Skutecznie przeszkadzał, bo on jest do tego zdolny.

Do czego będzie zdolny w tym sezonie QPR? Po wyjazdowym spotkaniu z Tottenhamem można powiedzieć, że do niczego wielkiego. Wiem, że wyjazdowe spotkanie, ale praktycznie każdy atak Spurs pachniał bramką. Stwierdzenie, że pokazujesz tyle, na ile pozwolił przeciwnik, jest prawdziwe, ale chyba wiele osób przed spotkaniem spodziewało się jakiegoś wyrównanego pojedynku. Zamiast tego była masakra, którą zgotowała linia pomocy Tottenhamu rywalom. Trzeba sobie zadać w tym momencie pytanie, czy Spurs mogą wedrzeć się na miejsce w pierwszej czwórce. Jeśli tak, to kogoś z kwartetu Arsenal – Chelsea – Liverpool – Manchester City zabraknie na koniec, a przecież przed sezonem to wydawało się praktycznie niemożliwe. Zdaję sobie sprawę, że to za wcześnie na daleko idące wnioski, ale przyjemnie się patrzyło grę Spurs. To po prostu ciekawe, jak ten sezon się zakończy.

Podobnie ciekawe jak zakończy się sezon dla Manchesteru United. W końcu jeden sezon bez Ligi Mistrzów to zło, a dwa sezony robią się katastrofą. Wciąż jesteśmy daleko od sytuacji, żeby uznać Manchester United za siłę w lidze. Problem nie dotyczy moim zdaniem zakupów, ale nowego systemu, który stara się wprowadzić menedżer. W końcu trudno zmienić coś, co towarzyszyło drużynie przez lata. Nie mówiąc już o tym, że gra trójką z tyłu wymaga czegoś innego od reszty zespołu. Początki są słabe, temu nie można zaprzeczyć, ale nie wiem, ile czasu dostał Louis van Gaal. W końcu jak po 35 kolejkach zespół będzie znów poza czołową czwórką, to co się wtedy stanie? Nie oszukujmy się, miało być inaczej i jeden punkt po dwóch meczach raczej nie był zakładany. Do czwartego miejsca na koniec potrzeba minimum +70 punktów, więc od teraz przydałaby się kombinacja wygrana + remis w każdych dwóch meczach. To trudne, więc ile cierpliwości będą mieli szefowie klubu.

Dzisiaj mecz Manchester City – Liverpool, a więc ktoś straci punkty. Następna kolejka w sobotę. Ciekawie powinno być w spotkaniu QPR – Sunderland, bo ktoś coś musi udowodnić. Potem Everton – Chelsea, czyli pytanie jak wypadnie Chelsea na tle Arsenalu. W niedzielę Tottenham – Liverpool i ten mecz powinien pokazać, na co będzie stać obie drużyny. Dzień późnej zamknie się okienko transferowe, więc pewnie będzie wiele wiadomości transferowych w tym tygodniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz