_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

04.12.2014

14 Gameweek Premier League


No to czas na kolejkę w środku tygodnia. Żeby nie pisać nadmiernej zapowiedzi, od razu przejdę do krótkiego opisu ciekawych meczów.


Jedno ze spotkań pachniało sześciopakiem i tak się stało. Nie chciałbym wyciągać daleko idących wniosków, ale całkiem możliwe, że jedni już pójdą w górę, a drudzy w dół. Mowa o Crystal Palace i to jest konsekwencja tego chaosu, który wprowadziło odejście menedżera przed sezonem. Nie oszukujmy się, takie zmiany, w takich klubach, powodują wstrząsy, które bardzo trudno załagodzić. Spotkanie z Aston Villą zespół po prostu musiał wygrać. No i jak odliczymy bramki, to wszystko wydaje się w porządku. Wszędzie przewaga, poza golami. Różnica to Christian Benteke. Palace takiego gracza nie ma. Goście mieli i to wykorzystali. Ten gol to praktycznie 100% jego wysiłku. W starciach między zespołami to decyduje. A skoro nie pokonuje się takiego rywala, to z kim szukać punktów? Cała nadzieja w tym, że znajdą się trzy słabsze zespoły.

Takich problemów nie ma Arsenal, który w końcu pokonał kogoś z czołówki tabeli. Chociaż to może pewne nadużycie, bo zespół z czołówką punkty zdobywał, tylko że mało. No i czy Southampton można uznać ze zespół z czołówki, to inne pytanie. W tym spotkaniu drużyna wygrała, mimo że golkiper rywala zagrał fantastyczny mecz. Tylko że ofensywnie Soton nie pokazał za dużo, a przecież w tym sezonie tylko trzy razy nie zdobyli gola. Można zgadywać, czy to wpływ nowego bramkarza, czy po prostu większa odpowiedzialność ze strony defensorów. Gol w końcówce, gdy zespół grał w przewadze (kontuzja przy wykorzystanych zmianach), na pewno pomoże drużynie. Nie oszukujmy się, taka wygrana powinna podbudować morale. Zespół powinien zacząć grać lepiej. Natomiast Southampton, cóż. Szansa na zajęcie miejsca w czołówce dalej istnieje, ale to moment przełomowy. Jak zespół potknie się kilka razy, to marzenia o wysokim finiszu będzie można odłożyć na przyszły rok.

Ciekawe, czy Tottenham nie będzie musiał w to samo miejsce odkładać marzeń o Lidze Mistrzów, bo mecz z Chelsea pokazał pewną niedobrą rzecz. Początkowy okres to dużo pozytywnych znaków, wydawało się, że nawet wygrana nie jest taka niemożliwa, ale po pierwszej bramce Chelsea drużyna stanęła. Niemal natychmiast straciła drugiego gola i mecz tak właściwie się zakończył. Nie spodziewałem się, że goście tak szybko skapitulują. Gospodarzom nie zależało za bardzo na tym, żeby się mordować o wynik. Zagrają osiem razy do drugiego stycznia, więc oszczędzanie sił jest bardzo ważne. No a goście dostali bolesną dla siebie weryfikację sił i możliwości. Niby było blisko, ale jednak bardzo daleko. W końcu czy Chelsea zagrała na 100%? Nie sądzę, to raczej była gra na tyle, ile wystarczyło do pokonania rywala i nic więcej. Nawet zmiana środkowego obrońcy niewiele dała rywalom. Jeśli to pokazuje, że rezerwy Chelsea też są na szóstkę, to właściwie można przestać rywalizować o pierwsze miejsce. Wiele wskazuje na to, że to będą znów The Invincibles, ale na kilku frontach.

Następna kolejka zacznie się w sobotę. Mecz Newcastle z Chelsea mam wrażenie, że może obfitować w atrakcje. Potem sześciopaki grudniowe, czyli Hull – West Brom oraz QPR – Burnley. Bardzo ważny będzie też mecz Tottenham – Crystal Palace. No a w niedzielę Aston Villa – Leicester, więc jak goście mają się obudzić, to doradzałbym teraz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz