_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

29.12.2014

19 Gameweek Premier League


No to święta za nami, wracamy po przerwie. Tylko od razu zaznaczę, że kolejkę noworoczną zaliczę do grudnia w podsumowaniu, bo tak zakładam, że te wszystkie cykle treningowe traktują te mecze jako jedność. W końcu to raptem jeden dzień po zakończeniu miesiąca. No ale najpierw ta kolejka.


Mówiłem, że starcie Tottenhamu z Manchesterem United skończy się bezbramkowym remisem, prawda. Dwa minusy dają plus, więc starcie dwóch bardzo niepewnych defensyw musiało zakończyć się w taki właśnie sposób. Owszem, były szanse, zwłaszcza dla gości, ale piłka na tym nie polega. W niej liczą się tylko bramki i nic więcej. Czy menedżer Manchesteru popełnił błąd? Tak się zastanawiam, czy tutaj nie wyszedł brak znajomości tego, czym jest Premier League. Tego, że mecze czasami rozgrywa się co kilka dni i trzeba rotować składem. Kontuzje? Każdy klub je ma, a od menedżera zależy, czy sobie z nimi poradzi. Tylko że ten wynik niczego tak właściwie nie zmienia. Walki o tytuł nie będzie, bardziej realny jest spadek poza pierwszą czwórkę, ale na to też są małe szanse. Małe, gdyż nie uważam, że klub złapie aż taki kryzys. A o to czwarte miejsce walczą cztery drużyny.

Bezpośrednie starcie dwóch zespołów z tych czterech zakończyło się wygraną Arsenalu, no i okazało się, że to największy wygrany tej kolejki, no może poza zespołami ze strefy spadkowej. Jednak z meczu przeciwko West Ham najbardziej zapamiętamy decyzję arbitra. Widziałem już takie gole uznawane, więc decyzja arbitra co najmniej pół na pół. Tylko czy zmieniłaby ona wynik spotkania? To był przecież początek meczu, a po niej zostawało wiele minut, więc na końcu mogło nic się nie zmienić. Gospodarzom zabrakło trochę jakości. Jednego, może dwóch zawodników, którzy potrafiliby zmienić los meczu w newralgicznych momentach. Kanonierzy mieli takiego gracza, tym razem był nim Santi Cazorla. On już zna specyfikę ligi, wie co to znaczy maraton świąteczny. Hiszpan odegrał dużą rolę w tej wygranej, a Kanonierzy wracają na poważnie do walki o pierwszą czwórkę.

Tylko że to nie będzie łatwe, co pokazał mecz Southampton – Chelsea. Gospodarze bardzo ograniczyli ofensywne zapędy gości. W całym meczu były tylko dwa celne strzały, każdy z nich zakończył się bramką. Tak więc i ofensywa i defensywa na piątkę. Tylko że znów arbiter na pierwszym planie. To była jedenastka po faulu na Cescu Fabregasie, ale Chelsea już ma taką opinię wśród arbitrów, że im może być trudno o odgwizdanie karne. Nie dziwię się też słowom menedżera po meczu, że istnieje jakiś spisek przeciwko jego drużynie. Musi nieco odwrócić uwagę mediów do zespołu, który przez 90 minut oddał tylko jeden celny strzał. Po prostu rywal zneutralizował całą tą przewagę, którą miała mieć Chelsea i nagle okazało się, że król jest nagi. To dość niepokojące, bo inni rywale mogą skopiować to, co zrobił Soton i nagle okaże się, że czegoś brakuje. Co prawda rywale za bardzo nie naciskają, no ale zawsze jest ryzyko.

Ten najgroźniejszy rywal, czyli Manchester City, jakoś zremisował z Burnley. Jakoś, bo do przerwy wydawało się, że mecz jest rozstrzygnięty. Zamiast tego w przerwie drużyna stanęła. W takich momentach widać, jak bardzo brakuje Sergio Aguero. Można było się zakładać, że prędzej czy później jego kontuzja, oraz uraz pozostałych napastników, w jakiś sposób się zemszczą. Tylko chyba nikt się nie spodziewał, że nastąpi to w meczu z przedostatnim zespołem w tabeli. Była naprawdę duża szansa, żeby złapać Chelsea za nogi i zespół tego nie wykorzystał. Ciekawe jak często takie wyniki będą zdarzać się mistrzowi Anglii, bo ta strata dwóch punktów najpewniej zaboli.

Na pewno będzie boleć kogoś w strefie spadkowej na koniec, bo co prawda w tej kolejce niemal same sensacyjne wyniki, ale koniec końców ktoś spadnie. Leicester czekał na wygraną 99 dni, ale teraz pytanie brzmi kiedy wygra następny raz. Hull jest słabiutkim rywalem, tam coś zdecydowanie złego stało się z formą, więc tego nie można przeceniać za bardzo. Inni rywale nie będą tak gapowaci pod bramką, jak zespół gospodarzy.

Podobne słowa można użyć do następnego gospodarza z tej kolejki, czyli dotychczasowych mistrzów wygrywanie sześciopaków. Tym razem QPR kończy jednak z remisem, więc dwa punkty stracone. Nie było chyba lepszej okazji na pokonanie Crystal Palace. Bez menedżera, z możliwym zamieszaniem w szatni, a wywożą z trudnego terenu punkt. Mam wrażenie, że Crystal Palace robi to samo, co rok temu. Wtedy w listopadzie zatrudniony został Tony Pulis, teraz zespół ma przejąć Alan Pardew. Podejrzewam, że nie będziemy się nudzić.

Następna kolejka w Nowy Rok. Dzisiaj jeszcze Liverpool – Swansea, ale najciekawszym meczem za kilka dni będą derby Londynu, czyli starcie Tottenham – Chelsea. Chyba gospodarze będą chcieli się zrewanżować za 0-3, właściwie miesiąc temu. Mecz Southampton – Arsenal nie powinien za bardzo odstawać. Miesiąc temu było tylko 0-1. Spotkanie Aston Villa – Crystal Palace jest gdzieś na uboczu, a szkoda, bo to sześciopak, zwłaszcza dla gości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz