_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

02.02.2015

23 Gameweek Premier League


Kolejka w cieniu zamykającego się okienka transferowego. Koniec będzie o północy 2 lutego, ale podejrzewam, że transferów nie zabraknie. Zauważyłem, że wiele klubów budzi się dopiero w ostatnich dniach, a nawet godzinach, więc pewnie będą emocje. Podobnie jak w tej kolejce.

Zacznę od sześciopaku w dole tabeli, bo chyba wyłania nam się jeden ze spadkowiczów. QPR próbuje pozostać w lidze nie wygrywając meczu wyjazdowego, a na to są małe szanse. Co prawda mecze z końcówką tabeli są jeszcze przed nimi, ale to ryzykowne. Przede wszystkim zespół traci za dużo bramek, a jakoś tak się składa, że to prześladuje każdego spadkowicza. No i w meczu ze Stoke to było widać jak na dłoni. Trzy bramki dla gospodarzy i wszystkie podane tak właściwie na tacy rywalowi. Jak tego nie naprawi menedżer, szybko, to niestety ale zespół poleci na końcu z ligi. W końcu ona nie wybacza takiej gry. Stoke to nie jest rywal, który może bić się o wyższe miejsca. W tym meczu wynik mógłby być na korzyść gości, ale różnica to defensywa. Gracze gospodarzy nie popełnili takich błędów. A skoro goście tak, to znów jest zero punktów.

Everton tym razem ma trzy punkty, bo poprzednie półtora miesiąca to bilans 0-2-4. Nie wiem, czy to przerwanie procesu opadania, czy jednak tylko chwilowy przebłysk, po którym wszystko wróci do normy. Czy w przypadku Crystal Palace można było mówić o zlekceważeniu rywala? Wydaje się, że to było możliwe. W końcu dobra seria pod wodzą nowego szkoleniowca mogła za bardzo uspokoić piłkarzy. Niestety ale oni potrzebują więcej wysiłku w każdym meczu, a jak zaczyna się od bramki dla rywala, to naprawdę wiele może się zmienić. Do tego nowe zakupy, które będą potrzebować czasu na zaaklimatyzowanie się w drużynie i mamy pewną niespodziankę. Everton ma siedem punków nad strefą spadkową, ale mimo wszystko nie uznałbym, że już są bezpieczni. Mimo że szanse są małe, to jeszcze mogą polecieć z ligi. Na pewno potrzebowali tej wygranej, bo trudne mecze przed nimi i całkiem możliwe, że dorobek punktowy nie drgnie za mocno aż do marca. Nie cieszyłbym się więc za mocno, bo trzeba pozostać skoncentrowanym.

Powody do zadowolenia ma za to Liverpool, bo tam chyba rozładowała się pewna sytuacja, pętająca trochę nogi i głowy zawodników. Steven Gerrard nie mógł zagrać, a zespół uczy się grać bez niego. I coraz lepiej to wychodzi. Tylko czy West Ham jest rywalem, który może poważnie przetestować Liverpool? Wiem, że są wysoko w tabeli, ciągle chyba marzą o miejscu dającym prawo gry w Lidze Mistrzów, ale takie spotkania pokazują, ile jeszcze brakuje do tego poziomu. The Reds mają już chyba odpowiedź na problemy ze zdobywaniem bramek. Przesunięcie Raheema Sterlingan na środek ataku i powierzenie mu roli, jaką miał Luis Suarez, powinno dać dobre skutki. Wraca też Daniel Sturridge i może znów będzie groźny atak S-S w Liverpoolu. Tylko że to raczej nie da Ligi Mistrzów. Cztery następne mecze rozstrzygną, o co może bić się zespół w tym sezonie.

Czy będzie również walka o tytuł w tym sezonie? Po meczu na szczycie wynika, że raczej nie. Dystans pięciu punktów pozostał. Oba zespoły przystępowały do tego meczu osłabione. W Chelsea kontuzje i zawieszenia wyłączyły najgroźniejszy duet w lidze. W Man City mistrzostwa Afryki dały podobny efekt. Wiem, że Sergio Aguero grał, ale chyba zmaga się ciągle ze skutkami urazu, Pauzował ponad miesiąc, a przecież miał nie grać 6-8 tygodni. W tym meczu widać było, że czegoś mu ciągle brakuje i to jeszcze nie jest ten Argentyńczyk, jakiego znamy. Chelsea nie chciała przede wszystkim przegrać. Dlatego ten mecz był taki jałowy. Na pewno na plus dla Chelsea, bo dystans się nie zmniejszył. Tylko że luty nie wygląda za dobrze w kalendarzu. Wraca Liga Mistrzów, a to na pewno zabierze część sił. Na razie sprawdza się tylko, że menedżer toczy wiele wojenek medialnych chyba już z całym światem. Bardzo jestem ciekawy jak to się zakończy.

Następna kolejka w sobotę. Derby Tottenham – Arsenal, potem QPR – Southampton (to taki mecz, który obie drużyny powinny wygrać), a na zakończenie dnia Everton – Liverpool. W niedzielę Burnley – West Brom, czyli sześciopak w strefie spadkowej.

PS Jest też polska bramka klik :) Chciałbym wierzyć, że pierwsza z wielu, ale ... mam tylko nadzieję, że na następną nie będziemy czekać 23 lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz