_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

05.03.2015

28 Gameweek Premier League


Kolejki w środku tygodnia z reguły są dziwne. Po pierwsze trudno przyzwyczaić się do tego, że liga gra poza sobotą i niedzielą, a po drugie czasami padają dziwne wyniki, wywracające tabelę. Tylko że raczej nie tym razem. Jedynie widać pomału, kto może spaść z ligi.


Sześciopak, podlany jeszcze derbowym sosem, czyli spotkanie Aston Villi z West Brom miało chyba wszystkie elementy udanego widowiska. Nawet błędy bramkarza. Nie da się ukryć, że to golkiper gości ma mecz raczej do zapomnienia. Małe błędy na początku, dość duży na końcu. Tylko że gospodarze stali tak właściwie pod ścianą. Oni musieli wygrać, bo pomału te bezpieczne miejsca im odjeżdżały i wydawało się przez chwilę, że już nie wrócą. Stąd pewnie ta przewaga i ekstra wysiłek. Teraz się przejaśniło, ale nie można zapomnieć, że sezon się nie skończył. Trzy punkty, przy tej indolencji w ataku, to za mało. Tylko ta wygrana może, przy dobrej pracy menedżera, dużo zmienić na korzyść. Zobaczymy w następnych meczach, gdzie tak właściwie drużyna zmierza. Chociaż jak się bawiłem predyktorem, to nie wychodził mi zespół AV na miejscach spadkowych na koniec sezonu.

Wychodziły mi za to uparcie zespoły Leicester, Burnley i QPR, a co je łączy? Wszyscy to beniaminkowie w tym sezonie. Jednak tych rzeczy łączących jest więcej. Przede wszystkim defensywa. To trzy najgorsze formacje obronne w całej lidze. Podobny wynik ma też Newcastle, ale tam były dwa remisy po 3-3 i porażka 1-4 i 0-5. Jak na słabość defensywy nałoży się słabość ofensywy, to są problemy. Zwłaszcza teraz, jak drużyny zaczynają się określać o co walczą. To jest ten kluczowy, newralgiczny moment. Brak wyników teraz będzie oznaczał spadek za trzy miesiące. Jedenaście meczów do końca to już niewiele. Tym bardziej, że mniej więcej połowa to wyjazdy, a biorąc pod uwagę ogólną mizerię na obcych stadionach tych drużyn (raptem cztery wygrane na prawie 90 meczów), to praktycznie los jest już przesądzony. Oczywiście dopóki piłka w grze i tak dalej, ale to udaje się bardzo rzadko. W końcu trudno zacząć grać lepiej, jak cały sezon grało się źle. Co ciekawe podróż w drugą stronę jest dużo łatwiejsza.

Widzimy to na przykład w Southamptonie. To chyba będzie ten zespół, który wypadnie z miejsc dających przepustkę do gry w Lidze Mistrzów, a kto wie, może nawet w Lidze Europy. Wystarczyło potknąć się dwa razy, a czołówka odjechała. Od połowy stycznia zespół ma problemy ze zdobywaniem goli. 2 bramki na sześć spotkań to fatalny wynik, pasujący bardziej do spadkowiczów, niż do drużyny bijącej się o podium. Było blisko, ale chyba jednak będzie rozczarowanie. Chociaż biorąc pod uwagę nastroje przed sezonem, to można mówić o sukcesie. Tylko że po drodze apetyty wzrosły, może więc piłkarze tego po prostu nie udźwignęli.

Następna kolejka zacznie się 14 marca, ale w tę sobotę ważny mecz QPR – Tottenham. Dlaczego ważny? Bo oba zespoły powinny wygrać, żeby nie przegrać sezonu. Tylko że to niemożliwe. No a we wspomnianą sobotę w połowie miesiąca Leicester – Hull (dla gospodarzy to chyba ostatnia szansa) i derby Londynu Arsenal – West Ham. W niedzielę za to Chelsea – Soton (goście muszą, jak chcą liczyć się w walce o czwórkę) oraz Manchester United – Tottenham (tu też dwie drużyny powinny wygrać, będzie więc chyba zacięty mecz).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz