_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

12.03.2015

Refleksje po pierwszych rewanżach 1/16 Ligi Mistrzów


Pierwsze niespodzianki za nami. Chociaż czy można mówić o niespodziance, jak grały ze sobą dwa silne zespoły? Ktoś musiał odpaść, prawda. Można co prawda mówić o zaskoczeniu, ale co roku w Lidze Mistrzów są jakieś sensacje. Po kolei pierwsze cztery pary.


Schalke 04 4 - 5 Real Madryt

Takie mam wrażenie, że to był typowy wynik dla bukmacherów. Oni na pewno się ucieszyli, bo wiele osób traktowało zespół z Madrytu jako tak zwanego pewniaka, a wyszło jak wyszło. Można powiedzieć inny zespół wygrałby i wyeliminowałby Real, ale myślę, że to po prostu pewne zlekceważenie. Zresztą jak za sceną krążą grube miliony, to różne wyniki mogą się zdarzyć. Mam też wrażenie, że piłkarze Realu kontrolowali przebieg meczu i nic nie wydarzyło się takiego, czego nie było w scenariuszu. W następnej rundzie i tak zobaczymy inny Real. No chyba że problemy w szatni są tak poważne, że rozleją się któregoś dnia.


FC Basel 1 - 5 Porto

Rzadko się zdarza, żeby tak właściwie na murawę wjechała karetka, ale w rewanżu była taka potrzeba. Z doniesień medialnych wynika, że kontuzja Danilo, gracza Porto, nie była aż tak poważnie, chociaż pierwsze wrażenia były takie, że mogło się zakończyć różnie. Piłkarzom Bazylei zabrakło doświadczenia na tym etapie. Porto wie po prostu jak grać i co robić, żeby rozstrzygnąć takie spotkanie na swoją korzyść. Ładne bramki, ale i tak przewaga była za duża, żeby coś się zmieniło.


Szachtar Donieck 0 - 7 Bayern Monachium

Myślę, że nawet bez tej czerwonek kartki w trzeciej minucie dla gracza gości, Bayern spokojnie poradziłby sobie z rywalem. Skoro dostał pomoc, to dlaczego miał z niej nie skorzystać. Reszta tak właściwie bez historii, bo jakie szanse mógł mieć ukraiński zespół, gdy wszystkie plany na mecz zostały wyrzucone po kilku chwilach.


PSG 3 - 3 Chelsea (awans PSG)

Ten mecz można wyciąć i oprawić w ramki, bo to było spotkanie drużyny, która chce wygrać, z zespołem który po prostu nie chce przegrać. Błędy arbitra, masa błędów londyńskiego zespołu. Kika razy zgubione krycie we własnym polu karnym, a więc coś, z czego zespoły portugalskiego menedżera nie słynęły. Do tego teatr w wykonaniu graczy Chelsea. Nie powinno być tej czerwonej kartki i myślę, że presja piłkarzy doprowadziła do złej decyzji sędziego. Karny dla Chelsea? Powiem brutalnie, zły zawodnik został sfaulowany, bo Diego Costa chyba jest na liście większości arbitrów z dopiskiem symulant. Zresztą on też powinien wylecieć z boiska. Nie dziwi mnie, że czytam wszędzie underperform, bo to słowo idealnie podsumowuje grę Chelsea. Przez 90 minut gospodarze grali z przewagą jednego zawodnika, ale tego nie można było dostrzec. Mieć tyle atutów w ręku i ich nie wykorzystać? Wydaje się, że Jose Mourinho stracił w Madrycie dużo więcej, niż moglibyśmy przypuszczać. W grze zostały jeszcze dwa angielskie zespoły, z mikrymi szansami na awans, ale korci mnie, żeby wskazać Kanonierów w 1/8. Te mecze za tydzień, a następna faza, ćwierćfinałowa, od 14 kwietnia. Tak właściwie za miesiąc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz