_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

30.04.2015

Kwiecień 2015 w Premier League


Ostatnie podsumowanie miesiąca. Ostatnie, gdyż zostały cztery mecze do końca i podsumowanie następnego zbiegłoby się z podsumowaniem tegorocznego sezonu. Nie będę ukrywał, że to drugie robi się na brudno. Szkoda więc pisać dwa razy to samo, ale innymi słowami. Poprzedni miesiąc klik.


Miejsce 20 ze średnią zero! punków na mecz

Newcastle (poprzednio 0,00) – z prawa serii wychodzi, że wygrają coś w maju, bo jeszcze nikt nie zanotował trzech miesięcy z rzędu na zero w tym sezonie. Chociaż mogą być pierwsi. Spaść nie spadną, bo drużyny za nimi nie wygrają wszystkiego, ale następny sezon już teraz stoi pod oknem z wieloma znakami zapytania.


Miejsce 19 ze średnią 0,25 punktu na mecz

Burnley (poprzednio 1,00) – mówiąc w skrócie, przez dwa ostatnie miesiące zdobyli aż jednego gola. Niezależnie od tego, jak byśmy się starali, to pewnych rzeczy nie przeskoczymy. Oficjalnie jeszcze nie spadli, ale trzy wyjazdy w maju to za dużo.


Miejsce 18 ze średnią 0,50 punktu na mecz

West Ham (poprzednio 1,00) – zamiast walki o Ligę Mistrzów, jest walka o górną połówkę tabeli, a ten miesiąc w tym nie pomógł. Stracili kilka punktów, więc chyba ten entuzjazm się skończył.


Miejsca 14-17 ze średnią 1,00 punktu na mecz

Aston Villa (poprzednio 2,00) – tak mi się skojarzyło, że robią Wigan, a więc występ w finale FA Cup, a potem spadek z ligi. Co prawda mieli trudnych rywali, ale z QPR powinni wygrać. Co prawda z rozpiski nie wychodzi mi, że spadną, ale pewne promile szans na to są.

Liverpool (poprzednio 2,00) – pomału zmierzają do okresu między sezonami, gdzie podejrzewam, że będzie jakieś wietrzenie składu. Poza Arsenalem nie mieli trudnych rywali w tym miesiącu, ale jak nie strzelasz bramek, to trudno o wygrane.

Southampton (poprzednio 2,33) – zdecydowanie skończyła im się forma, bo tylko cztery punkty na 12 możliwych to o wiele za mało. Są w takim dziwnym okresie, gdy jedne cele już są niemożliwe do zrealizowania, a pewne zagrożenia już ich nie spotkają. Czyli to czas dla menedżera. Musi w końcu sprawdzić, na kogo może liczyć od sierpnia.

West Brom (poprzednio 1,00) – po dwóch porażkach na otwarcie miesiąca wydawało się, że może spotkać ich zły los, ale wygrali ważny mecz, zeszła z nich presja i powinni się utrzymać, mimo dość paskudnego terminarza. Co prawda maj może wyjść na zero, ale mają już raczej za dużą przewagę nad strefą spadkową.


Miejsca 11-13 ze średnią 1,25 punktu na mecz

QPR (poprzednio 0,00) – niezależnie jak liczę, wychodzi mi, że spadną z ligi. Niby wygrali ten ważny mecz z West Brom, ale potem nie dołożyli do tego kolejnych wygranych i tracą już cztery punkty do bezpiecznych miejsc. Trudno też powiedzieć, że mają formę.

Stoke (poprzednio 1,00) – bardzo dzielnie walczą o górną połówkę tabeli i całkiem możliwe, że skończą tam sezon. Pięć punktów za ten miesiąc to chyba wszystko, co realnie mógł zdobyć zespół, ale skoro pokonało się Soton, to trzeba było dorzucić drugą wygraną.

Tottenham (poprzednio 2,25) – ciekawe, czy z pokoju prezesa dobiegają już groźne pomruki, bo wiadomo że Ligi Mistrzów nie będzie, a konieczność gry w Lidze Europy zostanie. Sezon temu zaowocowało to zmianą menedżera, więc, jak będzie teraz?


Miejsce 10 ze średnią 1,33 punktu na mecz

Sunderland (poprzednio 0,33) – niepokojąco mi wychodzi, że oni spadną, bo terminarz mają bardzo trudny, a sam mecz z Leicester może już o niczym nie decydować. Mogą się jedynie zrewanżować, bo to ta drużyna ma dobry koniec, a takie coś nie zdarza się wszystkim. Sezon temu to właśnie zrobił Sunderland.


Miejsca 6-9 ze średnią 1,50 punktu na mecz

Crystal Palace (poprzednio 2,00) – podejrzewam, że zapewnienie sobie statusu pierwszoligowca zdemobilizowało zespół, bo dwie domowe porażki raczej nie powinny się zdarzyć. Górnej połówki tabeli raczej nie będzie, bo terminarz mają trudny, ale przynajmniej zostają na przyszły sezon.

Hull (poprzednio 0,67) – zatrzymali się przed przepaścią, bo gdyby nie dwie wygrane, to właśnie witaliby się z drugą ligą. Oni też mają trudnych rywali w maju, ale jakoś nie wychodzi mi, że spadną.

Manchester City (poprzednio 2,00) – kto by pomyślał, że będą walczyć o trzecie miejsce. Chyba coś wypaliło się w zespole, a wyzwanie prawdopodobnie przerosło menedżera. Change is imminent można rzec. Przecież już ktoś ogłosił, że po sezonie kończy pracę w dotychczasowym klubie.

Manchester United (poprzednio 3,00) – braterska miłość do sąsiadów z miasta. Niby wszystkie wyniki były ok, poza tym meczem z Evertonem. Tylko że to nie będzie miało poważniejszego znaczenia.


Miejsce 5 ze średnią 1,75 punktu na mecz

Swansea (poprzednio 1,00) – nie dziwi mnie, że nazwisko menedżera pojawia się w kontekście większych graczy, bo w Swansea zrobił on dobrą robotę. Wyniki w tym miesiącu były ok, a przecież stracili napastników z różnych powodów.


Miejsce 4 ze średnią 2,33 punktu na mecz

Arsenal (poprzednio 3,00) – jest drugi finał w dwa lata, więc widać, że drużyna idzie w dobrym kierunku. Jest nawet szansa na wicemistrzostwo Anglii, a więc to chyba maks z tego sezonu. Więcej po prostu nie dało się osiągnąć w kraju.


Miejsce 3 ze średnią 2,40 punktu na mecz

Leicester (poprzednio 0,33) – czasami świadomość faktu, że się spada z ligi, potrafi zdjąć presję z piłkarzy. Widzieliśmy to po drużynie Leicester, która wygrała cztery mecze i chyba się utrzyma. Mają kilka łatwych meczów w maju, więc są na dobrej drodze.


Miejsce 2 ze średnią 2,50 punktu na mecz

Everton (poprzednio 2,00) – Wiganują, czyli mają dobrą końcówkę sezonu. To chyba jest związane z prowadzonymi treningami, bo zespół łapie formę na koniec i odrabia straty. Tylko że wyżej, niż ósme miejsce, już nie pójdą. 


Miejsce 1 ze średnią 2,60 punktu na mecz

Chelsea (poprzednio 2,33) – mistrz Anglii, co tu dużo mówić. Tylko jeden słabszy miesiąc, a cała reszta na wyraźny plus. Można się jedynie zastanawiać, co poszło nie tak, że nie ma ich już w Lidze Mistrzów. Czasami mają taki mecz jak z Arsenalem, kiedy stwarzają za mało sytuacji, żeby poważniej przetestować bramkarza rywali. W lidze to nie będzie miało znaczenia, ale już w dwumeczu tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz