_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

10.03.2016

Refleksje po pierwszych rewanżach 1/16 Ligi Mistrzów 2016


Dalej bez niespodzianki w Lidze Mistrzów. Albo inaczej, nie było wyniku, który byłby zaskoczeniem. Przed meczami ten kwartet zespołów ciągle się powtarzał, jako faworyci. W każdym dwumeczu było coś, co przekreślało jedną drużynę. No i nikt nie pobił tej swojej słabości. Po kolei pary:


PSG - Chelsea (4-2 w dwumeczu)

Nie było remisu w żadnym spotkaniu, ale szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że Chelsea przegra dwa razy. Można wyróżnić dwa czynniki. Pierwszy to poprawa francuskiego zespołu, który chce wejść na szczyt europejskiej piłki. No a drugi to słabość Chelsea. Ten dobrze funkcjonujący mechanizm zaciął się, bo poprzedni menedżer dość skutecznie go zepsuł. Jeszcze do drugiej bramki dla PSG Chelsea była w meczu, ale po trafieniu Zlatana, to się skończyło. Jak PSG nie trafi na kogoś mocnego w następnej rundzie, to może zajść daleko. 


Benfica - Zenit (3-1 w dwumeczu)

Można powiedzieć, że to mała niespodzianka, bo Zenit wygrał swoją grupę gromadząc 15 punktów, ale jak zaczęła się gra na poważnie, to zespół szybko zgasł. Wiem, że przerwa zimowa pewnie miała swój efekt, ale to nie może tłumaczyć wszystkiego. Powiem tak, 20 lat temu to pewnie mogłoby mieć pewien efekt, ale teraz? Czy to był taki duży problem dla rosyjskiego zespołu, żeby zorganizować obóz gdzieś w ciepłym kraju i szlifować formę? Mam wrażenie, że coś gdzieś zostało przez kogoś pominięte i dlatego cieszy się Benfica. Która miałem wrażenie, że rewanż ma pod kontrolą i nie pozwoli wydrzeć sobie awansu z rąk.


Gent - Wolsfburg (2-4 w dwumeczu)

Z meczami wtorkowymi był pewien kłopot. Tak właściwie nie wiadomo, po co one były rozgrywane. Jedna drużyna nie mogła w żaden sposób odwrócić losów dwumeczu na swoją korzyść, a druga nie chciała się zabijać i dbała o swoje zdrowie. Skromna wygrana niemieckiego zespołu to po prostu odzwierciedlenie przebiegu spotkania.


Roma - Real Madryt (0-4 w dwumeczu)

W rewanżu niby Roma miała swoje szanse, ale od szans do goli, to daleka droga. No i nie sądzę, że Real grał na 100 procent. Po prostu chciał zaliczyć ten mecz, nie robiąc nerwówki i nie zaliczając jakichś urazów. No i co ważne, dwa mecze na zero z tyłu. To może być ważne w następnych spotkaniach. Pewna podstawa na której oprze się zespół.

Za tydzień kolejne rewanże, a 18 marca pierwsze otwarte losowanie. Oznacza to, że kluby z tego samego kraju mogą wpaść na siebie i nie ma zespołów rozstawionych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz