_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

25.04.2016

35 Gameweek Premier League


Nie do końca lubię kolejki z jednej strony podziurawione przez mecze pucharowe, a z drugiej kiedy część drużyn włączyła tryb samolotowy. W wolnych chwilach piłkarze sprawdzają, gdzie spędzą wakacje i jak tam dolecą (po ustaleniu gdzie będą grać od sierpnia), a liga toczy się bez większego ich udziału.


Taki właśnie był mecz Sunderland - Arsenal, gdzie gospodarzom zależało, a gościom niekoniecznie. Rozumiem, że zaczęła się gorączka związana z umowami, kto zostaje, kto odchodzi, dlatego ta końcówka sezonu w Arsenalu może być taka nijaka. Co jak co, tam musi nastąpić jakieś tąpnięcie w szatni, bo to był słaby sezon. W tym meczu w pierwszej połowie zabrakło odrobiny jakości, żeby rozstrzygnąć wynik. Po zmianie stron Sunderland wrócił silniejszy i pewnie innego dnia wygrałby, ale zdecydowała różnica w jakości. Piłkarze Arsenalu są po prostu lepsi, ale już wiemy, że Petr Cech nie zagwarantował tytułu. Nie ma nawet matematycznych szans na pierwsze miejsce. No a Sunderland opuścił strefę spadkową. Zostało już tylko jedno wolne miejsce dające pozostanie w lidze, więc rywalizacja pewnie będzie zacięta.

Czy włączy się do niej Newcastle? Po tym meczu z Liverpoolem można chyba delikatnie zakładać, że zespół wciąż walczy. Oni mają dość sprzyjający kalendarz meczów. No i też punkt wyrwany w Liverpoolu może dużo zmienić. Gracze mogą inaczej podejść do następnych spotkań. W końcu wrócić z takiego wyniku na Anfield, to naprawdę duża sprawa. Nie ma co patrzeć, że ktoś grał lepiej, czy gorzej i budować na tym jakieś teorie. Tak samo spotkanie zaległe nie ma większego znaczenia, bo to tylko potencjał na wygraną. Teraz nie ma na to czasu. Teraz liczy się gromadzenie punktów.

To właśnie ta rzecz, którą zaprezentował Leicester. Mecz ze Swansea mógł być trudny, ale z drugiej strony zespół gości ma swoje zmartwienia. Nowy sezon będzie oznaczać posprzątaną szatnię i to już chyba widać w grze. Co prawda kilka akcji mogło się podobać, co stawia pod znakiem zapytania grę defensywną Leicester, ale to nie są problemy Swansea. 4-0 to chyba trochę za duży wynik, bo gospodarze nie byli aż tak dobrzy. Zacząłbym się obawiać, bo posypały się nagrody, dawane trochę na kredyt, a to może rozbić zespół. Zatonąć u wejścia do portu, po długiej i burzliwej podróży, to może być los Leicester. Jak na mój gust nieco za łatwo rywale radzili sobie pod bramką Lisów. W następnych meczach to może być kłopot. Co prawda Chelsea się odgraża, że nie pozwoli Tottenhamowi wygrać tytułu, ale w tym momencie sezonu czołowe zespoły grają same finały pucharów, bo tak należy traktować każde spotkanie. Tam się po prostu daje ponad 100% swojego potencjału i nie kalkuluje, co będzie jutro. Dlatego byłbym lekko zaniepokojony. Może być magiczna ucieczka à rebours.

Zakończę meczami półfinałowymi Pucharu Anglii. Everton powinien się cieszyć, bo nie powtórzy losów Wigan, można zażartować, ale nie da się ukryć, że to jedno z rozczarowań sezonu. Roberto Martinez podjął po prostu kilka złych decyzji. Co najgorsze, upiera się przy nich, a to już jest niebezpieczne. Dla niego i dla klubu. Manchester United z kolei awansował do finału, ale dalej nie widzę za bardzo tej jakości, która pozwoliłaby w następnym sezonie włączyć się do walki o czołowe miejsca. Na razie udało się dociągnąć zespół do finału, ale rywalizacja za rok w lidze wymaga wpompowania kolejnych furgonetek pieniędzy w skład. No a drugim finalistą będzie zespół Crystal Palace. Powiem wprost, ten zespół miał więcej atutów ofensywnych od zespołu Watford, dlatego bez słabszego dnia Crystal Palace, rywale nie mogli za bardzo marzyć o wygranej. Wydaje się, że kryzys formy w londyńskim klubie został zażegnany. Z ligi się nie spadnie, dlatego wszystkie siły będą poświęcone na finał pucharu. Watford zrobił i tak dużo dochodząc do półfinału. A w nim zabrakło po prostu jakości. Nie w każdym meczu para napastników wystarczy do wygranej. W lidze można grać ostrożniej, wygrać coś później, ale nie w półfinale, kiedy jeden mecz decyduje.

Następna kolejka w sobotę. Na pierwszym planie będzie niedzielny mecz Manchester United - Leicester. Jego wynik zdecyduje, w którą stronę podąży zespół. Tottenham będzie kontynuował poniedziałkowe mecze i zagra z Chelsea. No a jedyny mecz o stawkę na teraz, to Arsenal - Norwich. W końcu jak Tottenham przegra dziś, to mecze w weekend nie będą mieć znaczenia. Jak mam być szczery, to nie za bardzo wierzę w miejsce w pierwszej czwórce dla Manchesteru United. Nie chodzi o mecz z Leicester, ale o wyjazd do Londynu na mecz ligowy późniejszym terminie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz