_

Polecany post

Premier League - zapowiedź sezonu 2017/2018

Nowy sezon, nowe nadzieje, orkiestra wciąż gra, ale to może być ostatni sezon na bogato. Albo jeden z ostatnich. Rozumiem, że światy pol...

09.05.2016

37 Gameweek Premier League


Przedostatnia kolejka, ale ma się wrażenie, że dla wielu zespołów to już jest koniec i trwa sprawdzenie, na kogo można liczyć za rok, a na kogo nie. Dlatego to trochę takie dogrywanie sezonu, liczenie tych pieniędzy z umowy telewizyjnej i szykowanie się na okienko transferowe. To może być ciekawe. Najpierw jednak 37 kolejka.


Co prawda wszystko rozstrzygnie suplement do niej, czyli mecze rozgrywane w tym tygodniu, ale powiedzmy to szczerze, szansa matematyczna to żadna szansa. Ona wymaga pomocy ze strony rywala, a dlaczego oni mieliby pomagać. Dlatego wygrana Sunderlandu w środę przypieczętuje spadek dwóch zespołów. Do przerwy sobotnich meczów wszystko wydawało się być pod kontrolą zespołu Newcastle. Co prawda piłkarze tego klubu grali fatalnie w meczu z Aston Villą, ale Sunderland przegrywał z Chelsea, tracąc gola do szatni. No i po zmianie stron nastąpiła też zmiana. Newcastle był agresywniejszy, ale tylko troszeczkę i ten mecz dwóch rywali, którzy o nic nie walczą, zakończył się bezbramkowym remisem. Dlaczego o nic nie walczą? Z zachowania piłkarzy obu drużyn trudno było wywnioskować, że w tle jest walka o następny sezon. To wyglądało jak spotkanie spadkowicza z zespołem, który jest bezpieczny w środku tabeli i ogrywa rezerwy na przyszłość. Mi brakowało pewnej zaciętości w meczu, zaangażowania się. Pokazania, że zależy. Rozumiem, że klub zwolnił dwóch futbolistów z kontraktu, ale trudno powiedzieć, że byli to kluczowi zawodnicy. Trudno uwierzyć, że miało to wpływ na szatnię. Aston Villa dała dużo od siebie, żeby Newcastle wrócił z trzema punktami, ale goście nie skorzystali z tego prezentu. Sunderland natomiast po zmianie stron wrócił do gry. Dwie bramki, na które rywale nie mieli już argumentów. Trudno uznać, że tą odpowiedzą była czerwona kartka, którą obejrzał John Terry. Można powiedzieć, że tak z klubem pożegnał się jego kapitan. Podejrzewam, że chciał pożegnania na innych, swoich warunkach. Na pewno nie w warunkach, kiedy jednie górna połówka tabeli jest celem. a on został po prostu wyrzucony z klubu, bo tak trzeba interpretować brak przedłużenia umowy.

O Norwich nie ma co pisać za dużo, bo zespół potwierdził swój spadek przegrywając z Manchesterem United. Umówmy się, goście nie zagrali wielkiego meczu. Widać wyraźnie, że tam już też myśli się o nowym sezonie, kto wie czy nie z nowym szkoleniowcem. Tylko piłkarze United mają więcej jakości w sobie, a piłkarze Norwich robią za dużo błędów. Kombinacja błąd gospodarzy i jakość gości dała jedyną bramkę w spotkaniu. Tylko nie budowałbym daleko idących wniosków z tego wyniku i rezultatu innego spotkania, w którym West Ham przegrał wyraźnie ze Swansea. Dlatego musi być reakcja, bo po pierwsze ostatni mecz na Boleyn Ground, a po drugie taki mecz jak ze Swansea wymaga spojrzenia w lustro i potwierdzenia, że jest się dobrym piłkarzem. Rozumiem, że jest dużo emocji, w tle już się chyba toczą rozmowy transferowe, ale ostatni mecz musi być wielki. Rywal już jest odpowiedni, pozostaje tylko go pokonać. Trochę szkoda byłoby kończyć przygodę na starym stadionie porażką.

Teoretycznie największy mecz tej kolejki, czyli starcie Manchester City - Arsenal, przynajmniej nie rozczarował. Musiała być reakcja gospodarzy i ona była. Tylko że goście całkiem sprawnie przetrwali ten napór, no jak nie Arsenal. Te bramki z obu stron to bardziej wynik pewnych usterek defensywy, której brakowało jarda tu i ówdzie, natomiast nie zmienia to faktu, że sam mecz mógł się podobać. Co prawda bez większej stawki, bo Arsenal jest już pewny miejsca w pierwszej czwórce (wiele rzeczy mogę sobie wyobrazić, ale nie porażkę z Aston Villą), natomiast Manchester City, no cóż. Nie zakładałbym się, że menedżer chce skończyć w pierwszej czwórce. Ostatni mecz jest na boisku Swansea, więc wszystko może się zdarzyć. Pep Guardiola zaczynający od Ligi Europy to będzie niespodzianka. Co prawda nie pokrzyżuje to planów klubu za bardzo, wszyscy będą widzieć to jako epizod trwający sezon, ale to oznacza, że tego szkoleniowca nie będzie w Lidze Mistrzów za rok. W wielu europejskich klubach zostałoby to przyjęte dość pozytywnie. Jeden rywal mniej w Lidze Mistrzów.

Wtorek i środa ostatnie mecze odrabiające wszystkie zaległości, ale nie sądzę, że potrzebny będzie suplement. No a ostatnia kolejka chyba będzie spokojna, bo nie będzie żadnego meczu decydującego o czymś. Wszystkie zagadki rozstrzygną się przez te dwa wspomniane dni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz